fbpx
A password will be e-mailed to you.

Efektowne trajki to od lat ozdoba wszelkich imprez motocyklowych. W artykule z 1994 roku przyjrzał im się Lech Potyński.

Model rodzinny

Kto pierwszy wpadł na ten pomysł – tak naprawdę trudno dociec. Z przekazów historycznych wynika, że już w 1897 roku firma De Dion­-Buton wyprodukowała po­jazd, który można by uznać za prekursora rodziny trój­kołowców. Nawiasem mó­wiąc dla niego właśnie przy­jęła się nazwa „motorcycle”, którą podawano jako kate­gorię w sportowych zawo­dach pojazdów silnikowych.

„Gwiazdy i pasy” – najlepszy koń w stajni WK Trikes

Jednak „na poważnie” produkcją tego typu moto­cykli zainteresowała się do­piero firma Harley-David­son, wytwarzając na potrzeby wojska i policji słynny three wheeler Model G. Ta udana konstrukcja przez wiele lat (o­czywiście stale modyfikowa­na) wykorzystywana była w różnego rodzaju służbach publicznych w USA. Prawdopodobnie to właśnie Model G stał się inspiracją i na­tchnieniem dla wielu firm produkujących tak zwane trikes na bazie innych motocykli lub samochodów.

1897 – De Dion-Bouton

Najczęściej spotykane, a i moim zdaniem najlepsze są mode­le budowane na bazie popu­larnego VW-Garbusa. Czte­rocylindrowy silnik typu bo­xer, chłodzony powietrzem, dający stosunkowo duży (9,5 kGrn już przy 2,600 obr./min) moment obrotowy, połączony bezpośrednio z czterostop­niową skrzynią biegów jest jakby stworzony do tego ty­pu konstrukcji. Cała reszta zależy już tylko od inwencji twórczej projektanta. 

Harley Model G. Pierwsza wielkoseryjna trójkółka

Na świecie istnieją dziesiątki firm zajmujących się budową trójkółek o najprzeróżniejszych kształtach i fantastycznych kolorach, mogących zaspokoić nawet najwybredniejsze gusta. Ma to o­czywiście niebagatelny wpływ na cenę pojazdu. Na zachodzie Europy trojki w dobrym sta­nie praktycznie nie da się ku­pić za cenę poniżej kilkunas­tu tysięcy marek (w 1994 roku, przyp. red.)

„Roadliner” -jedyne 36000 marek niemieckich

W polskich warunkach do budowy trójkołowców do­morośli konstruktorzy oprócz klasycznego VW wykorzys­tują jednostki napędowe z takich pojazdów jak F126p, Zaporożec, M-72 czy Junak. O tym ostatnim warto chyba wspomnieć trochę szerzej, gdyż motocykl ten produko­wany był również w wersji trójkołowej. Pojazd oznaczo­ny symbolem M10/B20 przez­naczony był do przewozu ła­dunków. Drewniana skrzy­nia umieszczona z tyłu mo­gła unieść ciężar do 300 kg. Napęd na tylne koła był prze­kazywany przez walcowy mechanizm różnicowy.

„Marynarz” reklamuje własny wyrób

Mo­del B20, ze względu na swoją konstrukcję, bardzo chętnie był wykorzystywany do produkcji pojazdów osobowych, i z tego powodu w stanie oryginalnym spo­tykany jest bardzo rzadko. Z powodu bardzo wyso­kich cen fabryczne trójko­łowce na polskich drogach raczej nie są widywane. Wykonane jednak w domo­wych warunkach, z odpo­wiednią dawką polotu, es­tetyki i staranności wcale nie muszą być gorsze od za­chodnich pierwowzorów.

Jedyny prawdziwy polski Batman i jego trzykołowy potwór

KOMENTARZE