fbpx
A password will be e-mailed to you.

W ostatnich dwóch latach do klientów trafiło aż 26 000 „er-jedynek”. Niby powód do dumy. Ale czy na pewno? Czy tak spora popularność nie uczyniła jej nazbyt plebejskiej?

Podobne refleksje musiał mieć ktoś z Yamahy. Chwilę pomyślał i wpadł na pomysł ekskluzywnej „jedynki” zrobionej wg prostego przepisu:


REKLAMA

 

| wziąć pewną liczbę „pospolitej” Yamahy YZF-R1

 

| pomalować je na niecodzienny kolor

 

| wyposażyć w coś ekstra

 

Silnikowo limitowana wersja odpowiada wersji standardowej. Moc – dokładnie ta sama. Miejsce tradycyjnych zajęły lżejsze o 400 g aluminiowe obręcze Marchesini. A teraz najważniejsze: obydwa, przednie i tylne zawieszenia pochodzą od Öhlinsa. Tak na wszelki wypadek – to jedna z najlepszych marek w tej branży. „Zawiasów” montowanych w limitowanej SP nie powstydziliby się zawodnicy jeżdżący w mistrzostwach świata Superbike. Nie mniej istotną innowacją jest długo oczekiwane sprzęgło antyhoppingowe przeciwdziałające blokowaniu tylnego koła przy zbyt brutalnej redukcji.

 

Szkoda, że nie ma go także w wersji podstawowej. Limitowaną wersję najłatwiej poznać jednak po kolorze. Plastiki, rama i wahacz są czarno-grafitowe. Koła Marchesini – złote wzorem wyścigówki Kennego Robertsa z końca lat 70. (legendarnej czterocylindrowej, dwusuwowej TZ 500).


REKLAMA



REKLAMA


 

Złote są też napisy oraz loga Yamahy. Każda sztuka z limitowanej ma mieć też na górnej półce okolicznościową tabliczkę z kolejnym numerem. Na Europę przewidziano jedynie 500 sztuk. Niezły kąsek dla kolekcjonerów i… zawodników. Dlaczego akurat 500? Bo od takiej liczby motocykl może być uznany za „seryjny” i jako taki wystawiony w zawodach. Niebawem na światowych arenach wyścigów w klasie Superstock (motocykle o pojemności do 1000 ccm z niewielkimi modyfikacjami), królowały będą Yamahy YZF-R1 w tej właśnie wersji.

 

W 2006 roku wprowadzono kilka zmian, które obejmą także wersję podstawową. Zmieniono m.in. długość tylnego wahacza, co wpłynie na poprawę stabilności motocykla. Dzięki niewielkim zmianom w głowicy udało się z R1 wyciągnąć dodatkowe 3 KM. Najważniejsze, że Yamaha nie straciła nic ze swego charakteru. Nadal jest bardzo mocna. Ale moc tę daje się w pełni kontrolować. Co prawda, zdecydowanie nie nadaje się do nauki jazdy dla świeżo upieczonego kierowcy, ale zachwyci niejednego wprawnego motocyklistę połączeniem poręczności, precyzji i siły. Niezaprzeczalne jest to, że żywiołem R1 pozostaje tor wyścigowy. I tam czuje się najlepiej. Choć trzeba zaznaczyć, że pozycja za kierownicą nie dyskwalifikuje jej jako motocykla drogowego. Ale dopiero na torze wyścigowym R1 może odetchnąć pełną piersią. Szkoda, że kierowcy tych motocykli rzadko je tam zabierają.

 

Choć zmiany w konstrukcji R1 A.D. 2005 rozpatrywać można w kategoriach face-liftingu, to podniesienie mocy oraz korekty podwozia posłużą za pretekst, by całość opatrzyć przydomkiem „nowość 2006”. Jednak wszyscy ci, którzy bacznie śledzą kalendarz zmian modelowych wielkiej japońskiej czwórki, już z niecierpliwością czekają na model 2007. Wówczas zapewne pojawi się zbudowana całkowicie od nowa YZF-R1.

YZF-R1 SP – kompendium

Silnik czterosuwowy, czterocylindrowy, rzędowy
Rozrząd DOHC, pięć zaworów na cylinder
Pojemność 998 ccm
Moc 175 KM przy 12 500 obr/min
Moment 106,6 Nm przy 10500 obr/min
Wysokość siedzenia 83,5 cm
Masa na sucho 174 kg
Bak/rezerwa 18 l/3,4 l
Cena wersji SP 79 900 zł
Cena wersji podstawowej 58 900 zł

Importer:

 

Mitsui Motor Polska, ul. Połczyńska 120c, 01-304 Warszawa, tel. (0-22) 33 19 777, www.yamaha-motor.pl, [email protected]

KOMENTARZE

REKLAMA