fbpx
A password will be e-mailed to you.

Mam za sobą prawdopodobnie najbardziej spektakularną prezentację w mojej skromnej karierze motocyklowej. Przeszła ona ze skrajności w skrajność. Co ciekawe na początku było tak, że całkowicie odechciało mi się jeździć na nowej XSR900.

Faster Sons – filozofia, która ma sens

Tak to już jest kiedy logika zderzy się z emocjami. Gdyby prezentację motocykla poprowadził Włoch powiedziałby: „Patrzcie! To nasz nowy motocykl! Wzięliśmy zajebistą MT-09 i ubraliśmy ją w styl! Nie dość, że wygląda lepiej, to jeszcze poprawiliśmy tamto i owamto! Będziecie zachwyceni, miłej kolacji i prosimy, żebyście jutro za dużo nie latali na jednym kole.” Tymczasem przez półtorej godziny dowiadywałem się o różnicy w milimetrach pomiędzy jedną, a drugą kanapą. O tym, jak zbiornik w fazie projektu był dotykany przez cały zespół, że takich śrubek nie da się kupić w Chinach, a kółka są lepsze od kwadratów. Pomimo sterty dramatycznie nudnych informacji udało się wyciągnąć coś ciekawego. Motocykl zbudowano tak, żeby łatwo dało się go przerabiać według własnego uznania. Na przykład to co uznalibyście za zbiornik paliwa, jest panelami, które wystarczy odkręcić i wysłać do lakiernika. Nie trzeba więc ściągać baku i bawić się w rozpinanie pompy i czujników. Równie rzeczowo została nam przedstawiona idea Faster Sons i ma ona solidne podstawy. Wiadomo, że motocykle powstały po to, żeby wpasować w nowe trendy ale w latach siedemdziesiątych Yamaha produkowała ich prekursorów. Mam na myśli dwucylindrowy model XS 650 oraz trzycylindrową XS 750. Dzięki nim seria XSR ma silną podstawę.

XSR 900 – motocykl do klasycznej łobuzerki

Pomimo kilku ciekawych faktów, po prezentacji miałem serdecznie dość ideologii Faster Sons. Na szczęście XSR 900 po pierwszym odwinięciu gazu pozwolił mi zapomnieć o wieczorze i rozpocząć najbardziej szaloną przejażdżkę ostatnich miesięcy. Yamaha prosiła nas, żebyśmy za dużo nie latali na jednym kole, ale utrzymywanie przodu Yamahy na ziemi jest jak zabronienie dziecku zjedzenia gałki lodów w upalny dzień. Najlepsze jest to, że kontrola trakcji (nowość w porównaniu do MT-09) pracując w trybie 1 pozwala na jazdę na jednym kole! Dopiero po przełączeniu na poziom 2 motocykl pilnuje, żeby koło nie odrywało się od asfaltu. Musi się jednak przy tym napracować ponieważ XSR stworzony jest do klasycznej łobuzerki, co zobaczycie na załączonym filmie. Nie przypominam sobie maszyny, która tak chętnie poddawała się stuntowym zachciankom kierowcy. Oprócz tego w stylowej Yamasze znajdziemy kilka innych modyfikacji, dzięki którym znacząco odróżnia się od bazowego modelu, którym było MT-09, ale o tym napiszę w numerze 04/2016 Świata Motocykli.

Yamaha XSR 900 – jeździ tak dobrze jak wyglada

Mówiąc pokrótce Yamaha dała radę. Japonia raczej kojarzy się z nowoczesną techniką, a nie klasycznym stylem, ale dzięki zaangażowaniu zespołu i dość dużej elastyczności udało im się stworzyć motocykl, który równie dobrze jeździ, jak wygląda. O wszystkich szczególnych zaletach przeczytacie w Świecie Motocykli.

KOMENTARZE

Advertisement