fbpx
A password will be e-mailed to you.

Swoją przygodę z „fujarą” zacząłem, gdy miałem 20 lat. Prawdopodobnie byłem wtedy najmłodszym posiadaczem Yamahy FJR 1300 w kraju. Większość motocyklowej braci śmiała się ze mnie, że jeżdżę motocyklem taty, w głębi duszy pewnie zazdroszcząc mi. Po Suzuki GS 500E i Hondzie VFR 750 RC36 był to mój trzeci poważny motocykl.

Dlaczego wybrałem Yamahę?

Yamaha FJR 1300 - opinia użytkownika

Potrzebowałem dużego, bezpiecznego i wygodnego motocykla do wypraw na dwóch kołach. Po przejechaniu pół Polski i sprawdzeniu kilku egzemplarzy, w końcu udało mi się znaleźć „fujarę” godną uwagi – srebrną, z 2003 roku, ale przed face liftingiem.

Motocykl został sprowadzony z USA, miał licznik w milach (co na początku denerwowało, ale później się do tego przyzwyczaiłem) i nieznany przebieg. Kierunki (obrysówki) świeciły się cały czas, co w nocy dawało fajny efekt. Pamiętam jak dziś, gdy zaraz po kupnie, w lutym, wracałem 180 km do domu w temperaturze bliskiej zeru. Przeżyłem szok: nie wiało (dzięki elektrycznie podnoszonej szybie), pozycja była megawygodna, w ogóle nie czułem masy (która nie jest mała) ani gabarytów. A silnik – potęga! Pojemność 1298 ccm, moc 144 KM, moment 134 Nm robią swoje. Od samego dołu „fujara” przyspiesza niczym TGV. Hamulce – jak na tę masę – dawały radę, choć przewodom przydałby się stalowy oplot.

Dokupiłem kufry – fabryczne boczne (dziecinnie łatwe w zakładaniu) oraz centralny Givi Maxia – a także torbę z magnesami na bak i byłem gotowy do podróży. Motocykl już miał grzane manetki i akcesoryjne osłony na nogi, dzięki którym nigdy nie zmarzły mi stopy. Dzięki takiemu zestawowi, wraz z partnerką śmiało mogłem spakować się na dwutygodniową wyprawę (ja oczywiście w torbę na baku, reszta dla płci pięknej).motocykle używane

Yamaha FJR 1300 - opinia użytkownika

Podstawowy serwis – wymiany olejów, filtrów, klocków – robiłem sam, grubsze sprawy – rozrząd i regulacje – u zaprzyjaźnionego mechanika. Wszystko zgodnie z zaleceniami producenta i na czas, dzięki czemu Yamaha nigdy nie zawiodła i nie miałem z nią żadnych przygód. Wał Kardana – jeśli nie liczyć wymiany oleju – był bezobsługowy.

Jeśli chodzi o zachowanie na trasie, to wiadomo – bajka – chociaż przy trzech kufrach, pełnym obciążeniu i silnym wietrze pojawiał się efekt żagla. Trzeba było trochę powalczyć, żeby utrzymać się na pasie ruchu. Lecz nawet przy obciążeniu dwoma osobami osiągnięcie 250 km/h nie stanowiło problemu (oczywiście na niemieckiej autostradzie).

FJR była dla mnie motocyklem uniwersalnym. Używałem jej również na co dzień, do dojazdów do pracy. Mimo sporych gabarytów dawała radę w miejskiej dżungli. Przeciskanie się przez warszawskie korki nie sprawiało problemu. Spalanie w takich warunkach oscylowało w granicach 7-8 litrów na 100 km. Oczywiście zrobienie wyniku powyżej 10 litrów nie stanowiło szczególnego wyzwania. W trasie ze spalaniem było podobnie, chyba że „fujarą” jeździł mój tata, który ostatni raz jeździł 30 lat temu, na WSK 175. W takiej sytuacji jakimś cudem potrafiła palić 5 litrów na 100 km. Brak 6 biegu mógł powodować większy apetyt na benzynę przy większej prędkości (nieraz zdarzyły mi się na autostradzie próby „wbicia” szóstki).

Yamaha FJR 1300 – oczami użytkowników

Yamaha FJR 1300 - opinia użytkownika

Yamahą jeździłem cztery sezony. Przez ten czas zrobiliśmy razem ok. 35 tys. kilometrów i bardzo się zżyliśmy. Szacuję, że przy sprzedaży miała ponad 100 tys. km przebiegu, ale była w znakomitym stanie technicznym. Woziła mnie na studia, do pracy, na randki, na zakupy – po prostu wszędzie. Zjeździliśmy kawał Polski. Zawsze bezpiecznie i wygodnie dowoziła mnie do domu. Niestety z powodów niezależnych ode mnie musiałem sprzedać swoją „fujarkę”, lecz na pewno nadejdzie taki dzień, że – posiwiały i z lekką nadwagą – wrócę do swojej pierwszej miłości.


REKLAMA



REKLAMA


Opinie prosto z facebooka „Świata Motocykli”:

Marcin: Bardzo wygodny motocykl, z dobrym, mocnym silnikiem (już od samego dołu). Idealny na wyjazdy w dalsze trasy. Jest bardzo przyjazny kierowcy.”

Piotrek: „Komfortowy, szybki turystyk z zadziwiająco elastycznym silnikiem. Dla każdego, kto lubi ekspresowo podróżować w klasie biznes… Pasażerowi też jest wygodnie.”

Robert: „Odwieczny rywal Hondy Pan European… Według mnie FJR zdecydowanie ciekawsza od Hondy.”

Arek: „Jeśli znajdziesz zadbany, regularnie serwisowany egzemplarz, nigdy cię nie zawiedzie. Bardzo żywotny sprzęt.”

Rysiek: „Według mnie jedynym poważnym problemem tego motocykla była 5-biegowa skrzynia. Zawsze na autostradzie brakowało mi szóstki…”

Mateusz: „Uwaga na czarną FJR w Warszawie, gdyż używają jej jako nieoznakowanego radiowozu z wideorejestratorem…”

KOMENTARZE

REKLAMA