fbpx
A password will be e-mailed to you.

Proces wybudzania trwał kilka godzin. Po jego zakończeniu lekarze i obecni przy Tomaszu bliscy próbowali nawiązać z nim kontakt. Z początku ograniczał się on do odpowiedzi na zadane pytania, poprzez skinienie głową. Po kilku godzinach Tomasz Gollob był już w stanie wypowiedzieć kilka prostych słów. Według relacji jego brata, żużlowiec zdaje sobie sprawę z powagi […]

Proces wybudzania trwał kilka godzin. Po jego zakończeniu lekarze i obecni przy Tomaszu bliscy próbowali nawiązać z nim kontakt. Z początku ograniczał się on do odpowiedzi na zadane pytania, poprzez skinienie głową. Po kilku godzinach Tomasz Gollob był już w stanie wypowiedzieć kilka prostych słów. Według relacji jego brata, żużlowiec zdaje sobie sprawę z powagi sytuacji w jakiej się znajduje i podobno potwierdził, że pamięta moment wypadku. Na chwilę obecną lekarze uczą go, jak samodzielnie przełykać.

Tomasz na razie nie chce udzielać informacji odnośnie swojego czucia, ponieważ leki, które zostały mu podane, wciąż działają i uniemożliwiają jemu oraz lekarzom stwierdzenie, czy czucie w nogach powróciło. Niemały wpływ na ten stan ma fakt, iż wciąż jest w stanie ostrego szoku rdzeniowego. Na więcej informacji na ten temat będziemy musieli poczekać jakiś czas, lekarze przewidują, że może to potrwać nawet od 3 do 6 tygodni.

Przyczyna wypadku wciąż nieznana

Ostatnio pojawiły się spekulacje odnośnie przyczyn wypadku. Jedną z nich miała być manetka, która rzekomo spadła, powodując utratę kontroli. Bazując na naszym doświadczeniu, wydaje nam się to niemożliwe z kilku powodów. Po pierwsze, manetka sama w sobie, bez żadnych zabezpieczeń, mocno trzyma się kierownicy i jeśli nie była wcześniej nawilżona wodą z mydłem lub innym śliskim płynem, to istnieje bardzo niewielka szansa, żeby całkowicie ześlizgnęła się z kierownicy. Po drugie, zawodnik z takim doświadczeniem raczej na pewno zdaje sobie sprawę, że manetkę trzeba przynajmniej zamocować na klej i nie ułatwiać sobie jej zakładania przy pomocy żadnego nawilżacza.

Wątpliwości budzą też pogłoski, jakoby Tomek na zjeździe osiągnął ok. 5-10 km/h i przy tej prędkości uderzył w kierownicę. Warto wspomnieć, że na zdjęciach z wypadku można zauważyć, że miał na sobie buzer. Sami nie raz doświadczaliśmy upadków na motocyklach, z czego wiele razy na crossowych i wiemy, że uderzenie przy tej prędkości nie może wywołać takich uszkodzeń żeber, płuc, mięśnia sercowego i kręgosłupa.

Przyczyna wypadku wciąż pozostaje nieznana. Na chwilę obecną zajmuje się tym prokuratura. Jest to dosyć specyficzna sytuacja, że sprawą wypadku na torze motocrossowym zajmuje się ten organ. Jakie są tego powody? Podejrzewamy, że chodzi właśnie o nie do końca jasne przyczyny wypadku, jednak prokurator Adam Lubiński z Prokuratury Rejonowej w Chełmnie na chwilę obecną nie może udzielać szczegółowych informacji. Więcej dowiemy się w najbliższych dniach.

Pomoc dla Tomka

Przypominamy także, że w ramach akcji #MistrzJestJeden zorganizowana została zbiórka pieniędzy. W ramach akcji planowana jest także sprzedaż smyczy oraz koszulek, z których cały dochód zostanie przeznaczony na leczenie Tomasza Golloba.

Dane konta, na które można przelewać darowizny z dopiskiem w tytule: „Gollob”:

Stowarzyszenie Na Rzecz Wspierania i Rozwoju Neurochirurgii i Osób z Urazami Układu Nerwowego w Grudziądzu,

PKO BP S.A. Oddział 1 w Grudziądzu,

Nr 77 1020 5040 0000 6702 0103 5559

KOMENTARZE