Każdy, kto jeździ motocyklem wie, jaka siła drzemie w motocyklach 125. Są lekkie, łatwe w prowadzeniu, tanie i niewiele palą. Ok, nie mają tyle mocy, co większe maszyny, ale pewnie się zgodzicie, że historia motocyklowa lubi zatoczyć koło i po wielu latach ujeżdżania ciężkich maszyn prawie każdy z przyjemnością wsiada na 125-tkę. To nic dziwnego, bo jazda tymi sprzętami to czysta, niezobowiązująca przyjemność!

Jeżeli interesujesz się motocyklami i jesteś „otrzaskany” w temacie, to na pewno masz swój ulubiony typ. Znając dane techniczne i sugerując się wyglądem jesteś w stanie podjąć wstępną decyzję, jaką 125-tkę chciałbyś dorwać. Dobrze jednak skonfrontować swoje przekonania z rzeczywistością i sprawdzić, jak jeżdżą konkurencyjne motocykle.


REKLAMA

A może coś sprawi, że zdecydujesz się na zupełnie inny typ motocykla, albo nawet wybierzesz skuter? Tym oto zagadnieniem – zupełnie, jak z powrotem po latach do małych pojemności, dochodzimy do punktu wyjścia: zarówno osoby doświadczone, jak i totalni laicy powinni testować motocykle, sprawdzać i porównywać, a nie ma ku temu lepszej okazji niż „Wielki test motocykli 125”. Właśnie dlatego w tym roku do wspólnego testowania postanowiliśmy zaprosić zaprzyjaźnione redakcje, blogerów, ale także influencerów, którzy na co dzień nie mają wiele wspólnego z testowaniem motocykli.

Dobra organizacja, klucz do sukcesu

Tuż obok naszej redakcji, na autodromie Automobilklubu Polski zebraliśmy ponad 30 motocykli na kategorię „B” i daliśmy możliwość ich przetestowania wszystkim zaproszonym gościom. Na terenie Automobilklubu odwiedzili nas m.in: Antyradio, Chillizet, Jednoslad.pl, Motogen, TVN Turbo, Moto RP, oraz Autoblog.

Każdy z zaproszonych gości mógł bez wcześniej przygotowanego ekwipunku wskoczyć na motocykl i cieszyć się jazdą na 125-tkach, a to zadbał nasz partner, firma LS2, która wyposażyła naszych testerów w kaski. O resztę ubioru zadbała MotoSzafa oraz Intermotors. Nad bezpieczeństwem testerów czuwał ratownik, który był… bezrobotny! Wszyscy jeździliśmy po specjalnie wyznaczonym torze, który był skonstruowany tak, aby uwydatnić wszystkie wady testowanych motocykli i pokazać ich zalety.

Dla każdego coś dobrego!

Mieliśmy ciasne winkle, szybkie patelnie, długie proste oraz ostre dohamowania. Na zmęczonych jazdą kierowców czekał pyszny katering, kawa i chłodne napoje! Mniej doświadczeni riderzy mogli testować motocykle pod okiem instruktorów, którzy dawali dobre rady i pokazywali jak jeździć, aby robić to w sposób bezpieczny i przyjemny – zadbali o to niezawodni Motoinstruktorzy.pl. Atrakcją dla dzieci był dmuchany tor Hot Wheels Motoschool. Dzień uświetnił również pokaz stuntu w wykonaniu rekordzisty Guinessa, Maćka „Dop” Bielickiego.

Wielki test motocykli 125, po raz kolejny okazał się być dużym sukcesem. Przetestowaliśmy naprawdę pokaźną ilość sprzętu (w tym skutery elektryczne), a w teście wzięli udział nie tylko dziennikarze naszej redakcji oraz zaprzyjaźnionych mediów ale też osoby, które na co dzień z motocyklami mają mniej wspólnego lub jeżdżą tylko rekreacyjnie. Bo przecież to właśnie dla takich osób najczęściej produkowane są sprzęty na kategorię B. Sposób testowania pozwolił również wziąć udział w imprezie osobom początkującym, którzy na motocykle oraz skutery mają zupełnie inne spojrzenie. Dzięki temu finalna ocena ma dużo szerszy wymiar. A jeżeli jeden motocykl przypadł do gustu zarówno początkującym, jak i osobom profesjonalnie się zajmującym motocyklami, to czy może być lepsza ocena?

Finalny werdykt?

O wynikach testu przeczytacie już niebawem w naszym magazynie, tymczasem zdradzimy Wam tajemnicę: wszystkie motocykle są fajne i potwierdzeniem tego niech będą filmy, które publikowaliśmy w naszych social mediach. Kolejni kierowcy zsiadali z motocykli z wielkimi uśmiechami na twarzy i pytani o to, który motocykl ich zdaniem jest najlepszy bez zająknięcia odpowiadali. Pytani o to samo pól godziny później, totalnie zmieniali zdanie i to jest najfajniejsze w tego typu testach.

 

Testerzy zyskiwali doświadczenie, punkty odniesienia i oceniali – cały czas z uśmiechem na buzi! Oczywiście w każdym momencie mogli wrócić do motocykla, którym jeździli wcześniej i skonfrontować swoje pierwsze wrażenia z doświadczeniem, które nabyli w trakcie testów. Bez pośpiechu, ryzyka wtopy – w przypadku poszukiwania motocykla, bez płacenia za jazdy testowe i straty czasu.

KOMENTARZE

REKLAMA

Polecane artykuły
Wyspecjalizowany w cruiserach Indian, chcąc zaistnieć w nowych segmentach, musiał…
Pewnie każdy słyszał o pinlocku, ale czym właściwie jest ta…