fbpx
A password will be e-mailed to you.

Na motocyklowej wystawie w Salzburgu, która odbyła się w miniony weekend, francuska firma Voxan zaprezentowała elektrycznego cruisera Wattman. Promuje go jako motocykl 2.0. Takimi numerami oznacza się nowe wersje programów komputerowych.

Główny projektant Wattmana, Sacha Lakic, mówi, że aluminiowa obudowa wielkiego akumulatora miała być celowym znakiem rozpoznawczym tego elektrycznego pojazdu. Już wstępne założenie było takie, że nie będzie to mniej czy bardziej udana kopia motocykla z silnikiem spalinowym. Żadnego udawania. Wattman ma swoim wyglądem mówić: Patrzcie, jestem elektryczny!


REKLAMA

Lakic projektując Wattmana inspirował się budową skorpiona – natura tworzy bowiem kształty doskonałe. Nie dyskutujemy o urodzie tego motocykla, każdy z Was wyrobi sobie zdanie, oglądając zdjęcia. Dla jednych będzie to pokraka, dla innych dzieło sztuki. Imponujące są jednak dane techniczne Wattmana. Jeśli sprawdzą się w normalnym użytkowaniu i cena nie będzie zaporowa, może to być pojazd, który sporo namiesza na rynku.

Konstruktorzy zastosowali ciekawe rozwiązanie, które nazywają egzoszkieletem, czyli szkieletem zewnętrznym. Oznacza to po prostu coś w rodzaju pozbawionego ramy samonośnego nadwozia, którego głównym elementem konstrukcyjnym jest komora akumulatorów. Podobne samonośne nadwozie stosuje np. Vespa w swoich skuterach, ale są to przecież lekkie konstrukcje ważące ok. 120 kg. Tymczasem Voxan Wattman waży aż 350 kg.

Żeby wyhamować tę pędzącą masę w przednim kole zainstalowano aż cztery tarcze hamulcowe z czterotłoczkowymi zaciskami Beringer 4D System.

Elektryczny Francuz został wyposażony w silnik o mocy 200 KM i momencie obrotowym 200 Nm. Przypomnijmy, że w silnikach elektrycznych ten moment jest dostępny od najniższych obrotów. Nic zatem dziwnego, że Wattman imponuje przyspieszeniem: od zera do setki rozpędza się w 3,4 sek., a 160 km/h osiąga w niecałe 6 sekund. Maksymalna prędkość to 170 km/h.


REKLAMA



REKLAMA


Czyżby Francuzi rozwiązali problem pojemności akumulatorów? Bo twierdzą, że Wattman na jednym ładowaniu ma zasięg aż 180 km. Jest pod tym względem, o ile nam wiadomo, rekordzistą wśród motocykli elektrycznych. Inna sprawa, że przy pełnej szybkości ten zasięg najpewniej maleje. Mimo to – imponujące.

Gdy połączymy to z informacją, że Francuzi zamierzają w najbliższym czasie bardzo mocno rozbudować sieć stacji ładowania pojazdów elektrycznych, okaże się, że Wattman może być również praktycznym środkiem lokomocji. Zwłaszcza, że podłączony do takiej stacji w standardzie Combo II ładuje się zaledwie w pół godziny (do 80 proc. pojemności baterii). Można go również podłączyć do domowej instalacji elektrycznej – wtedy ładowanie trwa znacznie dłużej.

KOMENTARZE


REKLAMA