Do kuriozalnej sytuacji prawnej doszło w brytyjskim Grimsby. Ekipa trzech nastolatków najpierw ukradła motocykl, Hondę CBR 125 z zamkniętego garażu, a następnie (tego samego dnia) uczestniczyła w wypadku. Motocykl został doszczętnie zniszczony, a złodzieje trafili do szpitala. Jeden z nastolatków w szpitalu przebywa do dzisiaj. Bardzo prawdopodobne jest, że wypadek będzie miał wpływ na jego dalsze życie.

Cały incydent wydaje się prosty i nieskomplikowany. Złodzieje kradną, mają wypadek, idą do szpitala, po wyjściu zawija ich policja, a sprawa trafia do sądu. Otóż, nie! Nie tym razem.
Śledztwo, które zostało wszczęte przez policję będzie dotyczyło tylko samego wypadku drogowego, w którym uczestniczyła trójka nastolatków. Dlaczego? Zdaniem brytyjskiej policji nie ma wystarczająco dowodów, wskazujących na to, że to właśnie ta trójka dokonała kradzieży. Kuriozalne, prawda?


REKLAMA

Pytanie co ma powiedzieć sam właściciel pojazdu. Najpierw złodzieje wdarli się do jego garażu, demolując zabezpieczenia antykradzieżowe, później zawinęli motocykl, a na koniec go rozbili. Motocyklista stracił nie tylko środek transportu, który używał w życiu codziennym, ale również kupkę pieniędzy.

Dajcie znać w komentarzach co uważacie o tej sprawie. Spotkaliście się kiedyś z czym takim?

KOMENTARZE

REKLAMA