Kolejny już przystanek AMA Monster Energy Supercrossu dostarczył kolejnych niesamowitych emocji i niespodziewanych zwrotów akcji. Sprawdźcie, co działo się w Nashville!

Czternasty już w tym sezonie przystanek AMA Monster Energy Supercrossu 2019 po raz pierwszy w historii odwiedził stadion w Nashville, gdzie jak przystało na najbardziej prestiżową serię w offroadzie i końcówkę tegorocznych mistrzostw – działo się! Działo się jeszcze przed rozpoczęciem głównej części wieczoru, kiedy podczas kwalifikacji absolutny lider tegorocznej serii SX250 Wschód – Austin Forkner po skoku w płaskie doznał kontuzji kolana przez co nie był w stanie wystartować w głównej części wieczoru. To oznaczało niepowtarzalną szansę dla pozostałych zawodników do odrobienia ogromnej straty do zawodnika Pro Circuit Kawasaki i pierwszego w sezonie zwycięstwa dla kogoś innego w tej klasie niż Austin.


REKLAMA

250 SX Wschód

Mimo, że emocji tego wieczoru było wiele w obu klasach to wyjątkowo zaczniemy właśnie od tej mniejszej kategorii. Nieobecność Forknera na finałach w Nashville wcale nie przekreśliła jego szans na tytuł, bo wypracował sobie tak dużą przewagę, że nawet nie było oczywiste, że po tej rundzie straci prowadzenie w generalce. Dużo mówiło się o roli drugiego z zawodników Pro Circuit – Martina Davalosa, który mógł ukraść kilka cennych punktów i pomóc Forknerowi w zdobyciu tegorocznego tytułu. Ponad 30-letni Ekwadorczyk w Nashville pokazał, że mimo iż ostatnio nie szło mu tak jakby sobie tego życzył to w kluczowych momentach potrafi zaznaczyć swoją wartość dla zespołu. Po zwycięstwie w kwalifikacjach, kontynuował świetną jazdę w finale, kiedy po starcie od razu przebił się na trzecią pozycję. Wtedy dostał też wielki prezent od dwóch pozostałych pretendentów do tegorocznego tytułu i najgroźniejszych rywali Forknera. Justin Cooper próbując wyprzedzić Chase’a Sextona na pierwszym okrążeniu wysadził nie tylko jego, ale i siebie z motocykla. Davalos wykorzystał to bez wahania – objął prowadzenie i zaczął budować sobie bezpieczną przewagę. Sexton i Cooper szybko zebrali się i zaczęli przebijać się przez stawkę ostatecznie finiszując kolejno na drugim i trzecim miejscu. Taka kolejność na mecie pozowliła Forknerowi utrzymać prowadzenie, ale Chase traci do niego już tylko 3 punkty, a Cooper 7. Wszystko więc rozstrzygnie się więc podczas finałowej rundy w Las Vegas.

450 SX

W królewskiej kategorii również szykowało się sporo emocji, szczególnie kiedy podczas swojego Heatu Cooper Webb został dosłownie znokautowany przez Mike’a Alessiego, który na jednym ze skoków nie miał jak uciec i wskoczył w lidera klasyfikacji generalnej. Na całe szczęście dla Webba bieg został zatrzymany po niebezpiecznym upadku innych zawodników, więc Cooper zdołał się przegrupować i zakwalifikować z wysokiej pozycji. W finale obolały Webb zaliczył świetny start i zgarnął holeshota. Na początku wyścigu dopaść go próbował jego kolega z zespołu i najgroźniejszy rywal w walce o tytuł – Marvin Musquin, ale upadek na whoopsach kosztował Francuza spadek na odległą pozycję. Marvin stracił bardzo dużo czasu i zdołał przebić się na szóstą pozycję. Widać było, że Cooper nie jest w najlepszej dyspozycji, co potwierdziły przegrane pojedynki najpierw z Eli Tomaciem i później po bardzo długiej walce z Blakiem Baggettem. Taka kolejność utrzymała się juz do mety i ostatecznie udało mu się zameldować na trzeciej pozycji i utrzymać porwadzenie w generalce. Na drugie miejsce w klasyfikacji wskoczył Eli Tomac, który dzięki zwycięstwu w Nashville zrównał się punktami z Musquinem i na trzy rundy do końca sezonu obaj tracą 21 oczek do Webba. Ogromnym pechowcem był również Ken Roczen, który mimo świetnej jazdy przez cały wieczór i aspiracji na zwycięstwo, wpadł na Joey’a Savatgy, wypadł z toru i bardzo długo nie mógł wskoczyć z powrotem na motocykl. W konsekwencji finiszował dopiero na 8 miejscu.

KOMENTARZE


REKLAMA