fbpx

Wszystko przez Harleya REKLAMA Pojawienie się tej maszyny po prostu musi wywołać u każdego uśmiech. Przy tym wcale nie ironiczny, lecz wyrażający sympatię. Ten zgrabny, minimalistyczny bobberek wyjechał z warsztatu Lula Bike Garage prowadzonego przez braci Pawła i Marcina Szczypków, mieszkających w okolicach Bielska-Białej. Kiedy młodszy z braci – Marcin – pozbył się swojego Suzuki […]

Wszystko przez Harleya

Lula Bike Savage Bobber


REKLAMA

Pojawienie się tej maszyny po prostu musi wywołać u każdego uśmiech. Przy tym wcale nie ironiczny, lecz wyrażający sympatię. Ten zgrabny, minimalistyczny bobberek wyjechał z warsztatu Lula Bike Garage prowadzonego przez braci Pawła i Marcina Szczypków, mieszkających w okolicach Bielska-Białej.

Lula Bike Savage Bobber

Kiedy młodszy z braci – Marcin – pozbył się swojego Suzuki Intrudera, mógł pozwolić sobie na spełnienie marzenia, które towarzyszyło mu od dzieciństwa: kupił sobie Harleya. Sportster był prawie nowy, w idealnym stanie. Zapalał „od dotknięcia”, dawał dużo radości z jazdy i w zamian nie wymagał żadnej troski. Nic, tylko lać benzynę i latać, by cieszyć się przy okazji gulgotem amerykańskiego V-twina. Każdy byłby w tej sytuacji szczęśliwy. Marcin też był, do tego stopnia, że Harleya potraktował wyjątkowo.

Trzeba Wam bowiem wiedzieć, że Marcin nie uznaje seryjnych motocykli. Każdy swój sprzęt natychmiast wtacza na warsztat i traktuje gumówką. Z Harleyem miało być inaczej. Marcin obiecał swojemu mechanicznemu pupilowi, że go nie potnie, i słowa dotrzymał. Lecz co tu zrobić, kiedy ręce świerzbią, a w głowie roją się zalążki coraz to innych, customowych projektów? Trzeba było się postarać o jakiś nowy obiekt stylistycznych eksperymentów. I to szybko, bo dla takiego entuzjasty customizingu jak Marcin sytuacja stawała się nieznośna.

Suzuki LS 650 Savage

Lula Bike Savage Bobber

Wkrótce w garażu Marcina stanął najmniejszy z chopperów Suzuki – jednocylindrowy LS 650 Savage. Przy kupnie interesowała Marcina jedynie kondycja silnika. Reszta nie miała znaczenia, bo z założenia motocykl miał być przenicowany.

W Lula Bike Garage mają już „na swoim sumieniu” sporą kolekcję customowych kreacji, ale ten Savage był ich pierwszym motocyklem, w którym zastosowali ramę własnej produkcji. Kiedy mały chopper Suzuki trafił do warsztatu, natychmiast został rozmontowany na czynniki pierwsze. Silnik, koła i widelec wykorzystano do konstrukcji widocznego na zdjęciach bobbera, resztę części szybko sprzedano.

Lula Bike Savage Bobber

Marcin wytoczył nową główkę ramy, po czym razem z bratem przystąpił do stworzenia specjalnego stołu montażowego, na którym można budować motocyklowe ramy. Kolejnym przyrządem niezbędnym do produkcji własnych, motocyklowych podwozi jest giętarka do rur. Ona również została skonstruowana w warsztacie braci. Kiedy wszystko było już gotowe, prace przy realizacji projektu bobbera mogły ruszyć pełną parą.

Przedni widelec wraz z kołem zostały umocowane na stole montażowym. Znalazło się na nim również tylne koło w takim położeniu, jakie miało zająć w rodzącym się motocyklu. Następnie ustawiono silnik i „zdjęto” wszystkie konieczne wymiary, tak by motocykl był prosty, to znaczy jednośladowy. Należało też zadbać, aby koła pasowego napędu znajdowały się w jednej linii.

Gdy wszystko zostało dokładnie ustawione i pomierzone, można było przystąpić do gięcia rur, a w dalszej kolejności do spawania ramy. Podczas jej projektowania oraz budowy, wszystkie wymiary i konieczne dystanse dobrano tak, by z tyłu mogła wejść szersza opona.

Przygotowanie motocykla

Lula Bike Savage Bobber

Prace przygotowawcze zajęły sporo czasu, ale z montażem ramy chłopaki uporały się w jakieś trzy dni. Gdy z silnikiem stała już na kołach, motocykl sprawiał wrażenie się coraz bardziej realnym obiektem. To dopingowało do dalszej pracy.

Przyszła kolej na wykonanie szczątkowej karoserii. Tworzą ją skrzynkowy, dopasowany do kształtu ramy bak i minimalistyczny tylny błotnik. Marcin uformował go z kawałka blachy na kole angielskim. Ze zbiornikiem paliwa nie poszło już tak szybko. Najpierw trzeba było zrobić kartonowy model. Kiedy przyjął wreszcie zadowalającą formę, posłużył za wzór do wycięcia odpowiednich kształtów z blachy o grubości 1,5 mm. Następnie płaskie fragmenty zbiornika należało odpowiednio powyginać i na koniec zespawać. Nie było to zadanie łatwe, ale jak widać na zdjęciach – zakończone pełnym sukcesem.

Lula Bike Savage Bobber

Wlew paliwa wraz z korkiem, gotowy element kupiony w firmie Motorcycles Performance Mały HD, został najpierw punktowo przyspawany do stosownego wycięcia w zbiorniku, a następnie wlutowany.

Kierownica, jak widzicie, nie jest powyginaną rurą, lecz składa się z kilku elementów, wśród których dominują kształtowniki. Doskonale leży w dłoniach i przy tym świetnie wygląda. Mniej udane jest własnej roboty siodło. Wyszło zbyt płaskie, ale w kolejnych projektach kształt siodeł Lula Bike Garage wspiął się na wyższy poziom. W rodzinnym warsztacie powstały również podnóżki z dźwigniami i manetki kierownicy.

We własnym stylu

Lula Bike Savage Bobber

Marcin i Paweł, realizując swoje customowe wizje, starają się ograniczyć do minimum korzystanie z katalogowych części, a jak najwięcej elementów motocykli powstających w Lula Bike Garage wytwarzają własnymi siłami. Jak widzicie na przykładzie prezentowanego bobbera, wychodzi im to bardzo dobrze. Wypracowali własny styl i ich motocykle można rozpoznać już na pierwszy rzut oka. Aha, byłbym zapomniał. Malowanie tego motocykla to również autorskie dzieło Marcina i Pawła.

KOMENTARZE


REKLAMA