fbpx
A password will be e-mailed to you.

Comar to nie pierwsze dzieło Arka ?Szajby? Pawlukowicza. Dziś to już uznany i doceniony projekt, bo też to nieustępliwy i twardy zawodnik z ciekawą, podwójną osobowością.

Od kawiarni do kawiarni

Comar


REKLAMA

Pierw­szym motocyklem „hand made” Arka był Cedzior – mistrzowski streetfighter. Jego następny wytwór był właściwie również streetfighterem, tylko z lat 50.-60. Comar powstał jako kolejny hołd dla wyścigówki, która zrodziła się ponad pół wieku temu. Café racer, bo o nim tu mowa, ma swoje korzenie w Anglii. Osadzony jest głęboko w subkulturze Rockersów – ludzi ubóstwiających motocykle, prędkość i rock and rolla.

Rozrywką Rockersów – jak wiadomo – były wyścigi w czasie, jaki był potrzebny do odtworzenia jednej piosenki. Zawodnicy wrzucali monetę do szafy grającej i ścigali się od kawiarni, do kawiarni usiłując zdążyć z powrotem przed końcem utworu – stąd w nazwie „cafe”.

Fot. Aga Pawlukowicz

ComarFot. Aga Pawlukowicz

Café racer to jednoślad przerobiony w taki sposób, aby miał jak najbardziej dynamiczny wygląd i sylwetkę pomagającą osiągać wysoką prędkość – długi i smukły zbiornik paliwa, charakterystyczny, mały zadupek i niską kierownicę typu clip-on, mocowaną bezpośrednio do amortyzatorów.

Motocykle w owych czasach miały zazwyczaj pojemność nie większą niż 650 ccm, drogi były w dużo gorszym stanie niż dziś, a przede wszystkim techniczne rozwiązania nie były tak zaawansowane, jak współczesne, więc każdy śmiałek marzył o przekroczeniu magicznej granicy 100 mil na godzinę, określanej terminem Ton Up. Czasy są już inne, szczyt prędkości również, ale pasja i zapał jeźdźców się nie zmieniły.

Cała koncepcja i chęć zbudowania tego typu motocykla dojrzewała w Szajbie przez jakiś czas. Ostatecznie zdecydował, że ma to być rasowy café racer utrzymany dla odmiany w nowoczesnym stylu.

Fot. Aga Pawlukowicz

ComarFot. Aga Pawlukowicz

Bazą została seryjna Yamaha XJ6 z 2010 roku, maszyna dość młoda jak na café racera. W swoim Szajba’s Garage Arek wykonał własnego pomysłu stalową ramę grzbietową, jednak przy zachowaniu wszelkich parametrów, jak rozstaw osi czy kąt główki ramy.

Oryginalny silnik XJ 6 został wykorzystany jako element nośny, co dało lżejszą i zarazem sztywniejszą konstrukcję ramy. Dodanie większej, tylnej zębatki zrobiło z powstającej konstrukcji ostrego zawodnika, gotowego do walki „od kawiarni do kawiarni”. Innowacja ta dała również efekt wizualny: gdy na Comara patrzy się z boku, wydaje się, choć to pozory, jakby wahacz został sporo wydłużony.

Zawieszenie z przodu i z tyłu zostało niezmienione. Jedynie przednie lagi wysunięto o 30 mm z półek. Przednia pompa hamulca została zapożyczona od K4, a tarcze hamulcowe zmieniono na wyczynowe.

Zobacz także nasz test: Yamaha XJ6 Diversion F, czyli zalety łagodności

Dwa w jednym

Comar

Magnesem przyciągającym oko do tego motocykla są ręcznej roboty, aluminiowe elementy: bak, zadupek, lampa oraz błotniki. Wszystkie te części nadwozia zostały perfekcyjnie wykonane, a tak właściwie wyklepane w firmie Klasykmania. Zamontowany wydech


REKLAMA



REKLAMA


4 w 1 renomowanej firmy Two Brothers oraz najwyższej klasy, tuningowy osprzęt przekazany został przez firmę o24 Motoparts i doskonale dopełnił całość.

Kolorystyka motocykla jest stonowana. Na czarno pomalowana jest tylko rama. Srebrne, polerowane aluminium baku, zadupka, lampy, błotników oraz częściowo silnika ciekawie kontrastuje ze złotymi dodatkami w postaci setów, klamek i innych tuningowych dodatków.

Wygląd wyglądem, jednak wszystko musi działać i jeździć. Najtrudniejszą rzeczą okazało się zaplanowanie instalacji elektrycznej. Miejsca, w którym można by upchać masę kabelków praktycznie nie było. Pozostało tylko maksymalnie wszystko uprościć i powyrzucać, co zbędne. Udało się to zrobić, utrzymując wszelkie zalety elektrycznego zapłonu.

Fot. Aga Pawlukowicz

ComarFot. Aga Pawlukowicz

Jeszcze jedną, bardzo oryginalną cechą tego motocykla jest jego asymetria. Wystarczy spojrzeć na zdjęcia. Najpierw koniecznie oglądamy lewą stronę. Z tej Comar wygląda jak klasyka gatunku na najwyższym poziomie. Przechodzimy na prawą i… co do diabła? Inny motocykl! Na baku żebrowany radiator, przejrzyste okienko sprzęgła, krótki, sportowy tłumik. To jakby mieć dwa w jednym: idealnie odtworzonego café racera z lat 50. oraz nowoczesną, kawiarnianą wyścigówkę godną XXI wieku.

Fot. Aga Pawlukowicz

ComarFot. Aga Pawlukowicz

A nazwa? Motocykl jest filigranowy i skojarzył się córce Szajby, Martynie, z pospolitym, zadziornym, ale bardzo zwinnym, małym owadem. To ona wpadła na pomysł nazwania cafe racera właśnie Komar. Zbieg nazw z legendarnym motorowerem? Arek, żeby nie drażnić nikogo, postanowił, że Komar będzie się pisał przez „C” – Comar. Comar od Komara dostał w spadku usytuowany na przednim reflektorze wyłącznik zapłonu.

Ta zwinna, mała i odchudzona o 40 kg w porównaniu z oryginalną XJ6, nowa, postępowo-klimatyczna konstrukcja z Szajba’s Garage jest idealnym kandydatem na faworyta miejskiej jazdy, gdzie nie liczy się tak bardzo prędkość, tylko przyspieszenie i moc. Dlatego na baku przytwierdzona została najsilniejsza karta – As Pik. A najstarszy, karciany kolor jest motywem przewodnim całego motocykla. Jeśli spotkacie Comara gdzieś w ciasnej uliczce, nie próbujcie się z nim ścigać – As Pik bije wszystko, a komary to zawzięci i nieustępliwi zawodnicy.

Publikacja Świat Motocykli 2/2014.

Fot. Aga Pawlukowicz

ComarFot. Aga Pawlukowicz

KOMENTARZE


REKLAMA