Miniony weekend MotoGP na torze Sepang w Malezji zakończył się śmiercią Marco Simoncelliego. Jednak zanim doszło do tragedii zgodnie z planem odbyły się wyścigi mniejszych klas, które można nazwać ?wyścigami niewykorzystanych szans?.

Wyścig klasy MotoGP został odwołany z wiadomego powodu. Pogrzeb Marco Simoncelliego zapowiedziany został na czwartek w Cariano. Tragedia odbiła się też szerokim echem we Włoszech, gdzie w niedzielę przed każdym widowiskiem sportowym minutą ciszy uhonorowano pamięć młodego zawodnika.


REKLAMA

Bardzo przykre było za to zachowanie „publiczności” na torze Sepang, która na wieść o odwołaniu wyścigu klasy MotoGP zaczęła gwizdać i rzucać w kierunku toru i boksów butelkami i innymi ciężkimi przedmiotami. Takim zdziczeniem nie legitymują się chyba nawet pseudokibice z naszych stadionów. Honda odwołała też testy nowego modelu, które zaplanowane były na poniedziałek.

Do tragedii o mało niedoszło pod koniec wyścigu klasy Moto2, kiedy upadł Alex Pons. Według naocznego światka młody Hiszpan przez dwie minuty był po tamtej stronie, ale dzięki sprawnej akcji służb medycznych wrócił do żywych. Przykrych sytuacji w Malezji było więcej. Już podczas pierwszego wolnego treningu klasy Moto2 w piątek doszło do masowej wywrotki, ponieważ po krótkim deszczu na jednym z zakrętów pozostała woda, a wirażowi nie informowali o tym. Mało tego, wywiesili zieloną flagę! Najbardziej ucierpieli Bradley Smith i kandydat do tytułu Marc Marquez. Obaj ostatecznie nie wystartowali w wyścigu, chociaż Marquez zakwalifikował się do finału. Za niefrasobliwość osób funkcyjnych tor został ukarany przez FIM karą 15 000 euro.

Absencja Marqueza była idealnym prezentem dla Stefana Bradla, który wygrywając wyścig w Malezji zostałby Mistrzem Świata na jedną rundę przed końcem sezonu. Niestety dla Niemca, a z korzyścią dla kibiców najlepszy swój weekend w Moto2 miał były Mistrz Świata 125 Thomas Luthi. Szwajcar najpierw wygrał swoje pierwsze kwalifikacje w „pośredniej” klasie i to stawiało go w roli głównego faworyta w wyścigu. Można było taki wniosek wyciągnąć z jego startów w 125, kiedy zostawał Mistrzem Świata nie wygrał tylko jednego wyścigu do którego startował z pierwszego pola. Luthi dobrze wystartował, ale za chwilę oddał prowadzenie na rzecz Bradla i spokojnie podążał za Niemcem do 16 okrążenia. Widać było, że jest szybszy, ale czekał z atakiem do końca wyścigu. Na jego szczęście zrobił to na 3 okrążenia przed końcem, ponieważ chwilę później na torze pojawiła się czerwona flaga po wypadku Ponsa. Trzeci na mecie pojawił się Pol Espargaro. Dzięki sukcesowi Luthiego Marquez, który oglądał z zaciekawieniem wyścig w swoim boksie zachował szanse na tytuł, ale musi wygrać w Walencji, a Bradl, który był wściekły po wyścigu nie może zdobyć więcej niż dwa punkty.

Swojej szansy na tytuł nie wykorzystał też Nico Terol w klasie 125, ale Hiszpan może mówić też o dużym szczęściu, ponieważ gdyby wyścig trwał jedno okrążenie dłużej pewnie by go nie ukończył i stracił imponującą przewagę w klasyfikacji generalnej. Do tytułu Terol potrzebował zdobyć w Malezji 3 punkty więcej niż jego jedyny rywal do korony Johan Zarco. Francuz miał problemy w kwalifikacjach, ponieważ upadł już na początku sesji i przez większość czasu czekał na odbudowanie motocykla przez zespół. Ostatecznie udało mu się stanąć na 15 polu startowym.

Terol po starcie szybko zabrał się do pracy i prowadził przez pierwsze siedem okrążeń, Zarco też błyskawicznie dołączył do czołówki i razem z Maverickiem Vinalesem, Sandro Cortese i Hectorem Faubelem walczyli o każdą pozycję. Na 12 okrążeniu Terol odzyskał prowadzenie i był już w ogródku i witał się z gąską, bo taki wynik dawał mu tytuł. Jego fani na pierwszym zakręcie szykowali się już do świętowania z pamiątkowymi koszulkami, ale wtedy nastąpił dramat. Aprilia Hiszpana zaczęła wyraźnie tracić moc, a on kolejne pozycje. Na ostatnim okrążeniu już się ledwie toczył, by po przejechaniu mety zaparkować motocykl przy barierze. Wyścig wygrał Vinales, drugi był Cortese, a trzecie miejsce zajął Zarco, który zniwelował stratę do lidera klasyfikacji generalnej do 20 punktów. Francuz teoretycznie ma szanse na tytuł w Walencji, ale musi wygrać na terenie rywala i liczyć, że Hiszpanowi znów podwinie się noga. O trzecie miejsce na koniec sezonu w Hiszpanii będą się też bić Cortese i Vinales, których teraz dzielą 2 punkty.

Ostatnie GP odbędzie się w Walencji 6 listopada, ale już wiadomo, że będzie to dość smutna runda. Już odwołano tradycyjną imprezę, która zawsze odbywa się po ostatnim wyścigu sezonu. Wcześniej Jorge Lorenzo odwołał swoje spotkania z fanami z powodu swojej kontuzji z Australii.

 

Tekst Łukasz Świderek | Zdjęcia Agencja Świderek

KOMENTARZE


REKLAMA
Polecane artykuły
Z grawitacją i podmuchami wiatru igrał nasz najlepszy zawodnik i…
Honda na dwa tygodnie przed oficjalną prezentacją nowych modeli na…