Przedstawiamy najciekawsze motocykle naked z oferty polskich portali aukcyjnych. Wybraliśmy te, które nadają się szczególnie na początek motocyklowej przygody.

Honda CB 500


REKLAMA

Silnik Hondy oddaje moc już od najniższych obrotów, spokojnie, liniowo, a co najważniejsze, bezszelestnie. CB 500 jest praktycznie bezawaryjnym motocyklem. Wady są sporadyczne. Użytkownicy narzekają na hałasujący kosz sprzęgłowy w starszych egzemplarzach. Spotykane są też usterki napinacza łańcuszka rozrządu. Mało trwałe są oryginalne kulkowe łożyska główki ramy. Poza tym same zalety. Zawory reguluje się co 24 tys. km płytkami umieszczonymi pod szklankowymi popychaczami. Czynność skomplikowana do wykonania we własnym zakresie, ale często ogranicza się to tylko do sprawdzenia luzów, gdyż nie mają one tendencji do przestawiania się. Wymiana oleju przewidziana jest co 12 tys. km, czyli dwa razy rzadziej niż u konkurencji. Silnik nie ma tendencji do konsumpcji oleju, a zapotrzebowanie na paliwo również jest umiarkowane i zazwyczaj mieści się w zakresie 5,0-6,5 litrów na każde 100 km.

Yamaha XJ600S Diversion

Yamaha XJ 600 Diversion

Silnik pracuje cichutko. Jeśli chodzi o przyspieszenie, nie ma co spodziewać się rewelacji – w końcu to zaledwie 61 koni. Ale pięć sekund do setki nie pozwala nazwać XJ motocyklem ociężałym. Moc jest oddawana liniowo, nie ma zdecydowanego skoku powyżej danych obrotów. Zmiana biegów przebiega płynnie, aczkolwiek ze słyszalnym kliknięciem. Jazda w mieście daje najwięcej przyjemności. Chyba właśnie do tego został stworzony ten motocykl. Pojedyncza zamocowana na stałe tarcza hamulcowa i dwutłoczkowy zacisk dają sobie radę przeciętnie. Klamka wymaga silnej ręki. Nie można mieć zastrzeżeń do działania tylnego hamulca – dźwignia wymaga wprawdzie silnego nacisku, ale łatwo jest wyczuć moment utraty przyczepności. Trzeba szczególnie dbać o właściwe czyszczenie i smarowanie tłoczków podczas wymiany klocków, inaczej mogą się one zapiekać i blokować koło.

Przy zakupie używanej maszyny warto zwrócić uwagę na śruby mocujące owiewkę i szybę. Ze względu na wysokie ceny często były one zastępowane niepasującymi zamiennikami. Może to świadczyć o powypadkowej przeszłości danego egzemplarza. Od strony mechanicznej nie można uznać JX600 za motocykl awaryjny. Ma on jednak swoje przypadłości. Pierwszą z nich jest hałasujący kosz sprzęgłowy. Objawia się to stukaniem na wolnych obrotach na luzie. Przy wciśnięciu klamki sprzęgła odgłosy te cichną. W czasie przeprowadzania okresowego serwisu warto zwrócić uwagę na prawidłowe zamocowanie króćców dolotowych na gaźniki. Niedokładny montaż w połączeniu ze zbyt mocnym skręceniem opasek zaciskowych może spowodować ich zsunięcie. Oddzielnym rozdział stanowi układ rozrządu. Zapadkowy napinacz nie jest najmocniejszą stroną Diversion. Długi skok pomiędzy kolejnymi ząbkami powoduje grzechotanie łańcucha na wolnych obrotach nawet wtedy, gdy sam łańcuszek jest w dobrej kondycji.

Suzuki GSF 600 Bandit

Suzuki Bandit 600 z 1995 r.

Bandit dał się poznać jako pojazd atrakcyjny od strony użytkowej, trwały i niezawodny. Osiąga duże przebiegi bez remontów i poważnych napraw. Ten model Suzuki ma niewiele wad, na dodatek nie są one zbyt dokuczliwe. Duży skok tylnego amortyzatora nie zapobiega na przykład dobijaniu zawieszenia na dużych nierównościach. W egzemplarzach o przebiegu powyżej 20 tys. km warto sprawdzić jego kondycję. Od 5 tys. obrotów czuć lekkie wibracje silnika. Kierowca odbiera je przez manetki, pasażer poprzez podnóżki. Dzięki zastosowaniu wysokogatunkowej stali nie ma problemów z korozją układu wydechowego. Suzuki GSF 600 Bandit to znakomita kombinacja dynamicznego silnika, stabilnego podwozia, skutecznych hamulców i dobrej ergonomii. Równomierna charakterystyka nadzwyczaj elastycznej jednostki napędowej, wzorowa zwrotność, pewne prowadzenie, atrakcyjny wygląd i przystępna cena przysporzyły Banditowi wielu fanów. Także na rynku motocykli używanych trudno znaleźć atrakcyjniejszą ofertę w tej klasie pojazdów. Podaż Banditów nie jest zbyt duża, ale można znaleźć ciekawe oferty.

Kawasaki ER-5

ER-5

Na ER-5 siedzi się w pozycji wyprostowanej, ręce same trafiają na rączki kierownicy. Pozycja jest naturalna i wygodna jak na motocykl tej wielkości. Szerokie, miękkie siodło nie stanie się powodem do narzekania nawet na dłuższych trasach. Chłodzona cieczą, ośmiozaworowa jednostka pozwala na szybkie nabieranie prędkości już od najniższych obrotów. 50 KM wprawdzie nie rzuca na kolana, ale silnik jest  elastyczny. Z tłumika wydobywa się melodyjne pogwizdywanie, które nie jest jednak tym, czego byśmy oczekiwali. Podwozie Kawasaki doskonale sprawdza się w mieście, właściciel ER nie musi przejmować się jakością ulic. Z jednym zastrzeżeniem – musi jechać wolno. Dwa tylne amortyzatory wykazują zbyt małą siłę tłumienia, co sprawia, że nawet zmiany napięcia wstępnego sprężyny dają minimalne korzyści. Przód też kapituluje, jeśli odważymy się trochę zaszaleć. Nie można przez to w pełni wykorzystać niezłej zwrotności i poręczności małego Kawasaki. Układ hamulcowy w upalne dni, szczególnie gdy jedziemy z pasażerem, ma tendencję do przegrzewania się. Mimo tych wad Kawasaki nadaje się dla kierowców poszukujących wygodnego, ładnego motocykla. Mocny silnik, wygodna pozycja za kierownicą i zwrotność mogą być wykorzystywane zarówno w miejskiej dżungli, jak też na dłuższych trasach.

Ducati Monster 600

Ducati Monster 600

To jedyny motocykl w naszym zestawieniu nieco droższy niż 8 tys. zł. Ale przecież można negocjować ceny! Monster jest Włochem, pełnym fantazji i nieobliczalnym. Pozbawiony jest wszystkich zbędnych rzeczy. Wygląda jakby składał się tylko z silnika, ramy, wielkiego zbiornika paliwa i kół. Jeśli ktoś zakocha się w tym „potworze”, to nie ma lekarstwa na miłość. Solidne, ale sztywne zawieszenie, skuteczne hamulce, ubogi zestaw wskaźników – trudno mówić o wygodzie i komforcie. Również pozycja za kierownicą nie sprzyja wygodzie. To jest naked, ale pod tym względem zupełnie inny niż wszystkie. Dobre przyspieszenia i hamulce sprawiają, że świetnie nadaje się do jazdy po mieście. Na długich trasach może zmęczyć kierowcę. O Monsterze nie można powiedzieć, że jest bezawaryjny. Do typowych usterek należą kłopoty ze sprzęgłem, gaźnikami i elektryką. Drogie jest też serwisowanie. Ale jeśłi ktoś chce wyłożyć dukaty na Ducati…

Honda Hornet 600

Honda CB 600 Hornet 1998

Jeśli istnieje coś, co można nazwać motocyklem uniwersalnym, to Hornet 600 jest z pewnością czymś takim. Równie dobrze można dosiadać go, żeby dojeżdżać do pracy czy szkoły, jak i by wypuścić się na pozamiejskie wojaże. Niestraszny mu ani gęsty ruch drogowy, bo wyprzedzanie to na Hornecie dość proste ćwiczenie, ani solidne obciążenie (2 osoby i bagaż). Mocny czterocylindrowiec nigdy nie dostaje zadyszki. Doświadczeni jeźdźcy mogą w wolnych chwilach trochę poharcować, upajając się przyśpieszeniami i pokazując od czasu do czasu zbyt dumnym właścicielom sportowych bolidów, co potrafi mocny ?golas?. A potrafi naprawdę wiele. Umilanie jazdy to jego specjalność. Dziecinnie proste prowadzenie, pewność zachowań na drodze, nadwyżka dynamiki, którą można wykorzystywać w rozmaity sposób – to tylko niektóre z zalet Horneta 600. Kolejną stanowi bardzo niska awaryjność, podobna jak w CBR 600 F. W Hornecie nie notuje się ani problemów z korozją, ani żadnych typowych awarii mechanicznych. Dlatego oględziny używanego egzemplarza można sprowadzić do sprawdzenia miejsc standardowo wymagających kontroli. Oczywiście trzeba zwrócić uwagę, czy motocykl nie ma powypadkowych pamiątek i czy jest zadbany od strony serwisowej. Jeśli tak, to zakup Horneta 600 można polecić z pełną odpowiedzialnością, zalecając przy okazji targowanie się o cenę. Bo ta zazwyczaj jest dość wygórowana.

Doświadczeni jeźdźcy mogą w wolnych chwilach trochę poharcować, upajając się przyśpieszeniami i pokazując od czasu do czasu zbyt dumnym właścicielom sportowych bolidów, co potrafi mocny ?golas?. A potrafi naprawdę wiele. Umilanie jazdy to jego specjalność. Dziecinnie proste prowadzenie, pewność zachowań na drodze, nadwyżka dynamiki, którą można wykorzystywać w rozmaity sposób – to tylko niektóre z zalet Horneta 600. Kolejną stanowi bardzo niska awaryjność, podobna jak w CBR 600 F. W Hornecie nie notuje się ani problemów z korozją, ani żadnych typowych awarii mechanicznych. Dlatego oględziny używanego egzemplarza można sprowadzić do sprawdzenia miejsc standardowo wymagających kontroli. Oczywiście trzeba zwrócić uwagę, czy motocykl nie ma powypadkowych pamiątek i czy jest zadbany od strony serwisowej. Jeśli tak, to zakup Horneta 600 można polecić z pełną odpowiedzialnością, zalecając przy okazji targowanie się o cenę. Bo ta zazwyczaj jest dość wygórowana.

KOMENTARZE

REKLAMA

Polecane artykuły
Malowany ręcznie indian Chieftain Elite to motocykl turystyczny klasy ultra-premium.…
Ten "problem" dotyka praktycznie każdy segment motocykli. Porównywanie poszczególnych maszyn…