fbpx
A password will be e-mailed to you.

Najgorzej strzeżony sekret w paddocku MotoGP w końcu znalazł swoje oficjalne potwierdzenie: Valentino Rossi nie kończy kariery, a sezon 2021 spędzi na Yamasze ale w barwach ekipy Petronasa. Co to oznacza w praktyce?

O tym, że Valentino Rossi może przenieść się do satelickiego zespołu Yamahy, głośno było od kilku miesięcy, kiedy to japoński producent ogłosił, że w 2021 roku to Maverick Vinales i Fabio Quartararo startować będą w fabrycznej ekipie. Jednocześnie zapewniono Włocha, że jeśli tylko wyrazi chęć pozostania w MotoGP – otrzyma fabryczną M1-kę i pełne wsparcie Yamahy.


REKLAMA

Pojawiło się wiele pytań

„Bardzo się cieszę, że w 2021 roku nadal będę się ścigał. Dużo myślałem, zanim podjąłem tę decyzję, bo konkurencja jest coraz mocniejsza. Aby być na szczycie MotoGP, musisz ciężko i dużo pracować, trenować każdego dnia i prowadzić tryb życia sportowca. Nadal to lubię i nadal chcę jeździć” – mówił po wszystkim „The Doctor”, który chociaż ma 41 lat i jest najstarszym zawodnikiem MotoGP, nadal potrafi wbić się do czołówki czy… zaskoczyć wszystkich, szykując na wyścig w Misano kask z wymalowaną wielką viagrą.

Włoch sam przeciągał jednak decyzję o tym, czy będzie kontynuował karierę, bo najpierw chciał zobaczyć, czy nadal jest konkurencyjny. Tym bardziej po trudnym sezonie 2019. Wszystko pokrzyżowała tez panująca pandemia i przesunięcie startu rywalizacji z marca na lipiec. „Normalnie poprosiłbym Yamahę, by poczekała do rundy na Mugello. Nie chciałem powtarzać wyników z zeszłego roku, kiedy nie czułem się dobrze na motocyklu i nie byłem wystarczająco konkurencyjny. Będąc w moim wieku i mając takie problemy, zaczynasz zadawać sobie pytania”.

„Kiedy patrzysz na metrykę i uświadamiasz sobie, że jesteś starszy o 7 lat od drugiego najstarszego zawodnika, wtedy zaczynasz myśleć, że powinieneś siedzieć w domu!”

To właśnie podczas lipcowej inauguracji sezonu w Jerez, doszło do pełnego porozumienia na linii Yamaha-Petronas-Rossi. Podpisanie umowy przeciągało się jednak, bo trzeba było dograć wszystkie szczegóły. A to tym trudniejsze, gdy mowa o japońskim producencie, malezyjskim zespole, włoskim zawodniku i angielskim prawnikiem.

„Nie sądzę, że wiele się zmieni, tak naprawdę tylko barwy motocykla. Spodziewałem się tej decyzji Yamahy od ubiegłorocznej rundy w Tajlandii, kiedy Fabio miał na koncie kilka świetnych wyników” – przyznał Rossi, który za team-partnera będzie miał swojego protegowanego z Akademii VR46 – Franco Morbidellego. Dlaczego umowę z Petronas Yamahą Rossi podpisał tylko na rok? Chodzi oczywiście o chęć sprawdzenia konkurencyjności i tego, czy nadal wyścigi sprawiają mu taką frajdę. Jeśli tak – Valentino zamierza kontynuować karierę, a Yamaha zgodziła się na taką opcję.


REKLAMA



REKLAMA


Echem w paddocku odbiła się jednak wieść, że Rossi nie zabierze ze sobą całej swojej ekipy, z którą jest niemalże od początku kariery w MotoGP. Jedynymi, którzy przeniosą się z fabrycznego do satelickiego teamu Yamahy wraz z Valentino, to jego szef mechaników David Munoz, inżynier Matteo Flamigni oraz trener Idalio Gavira. W składzie zabrakło jednak miejsca dla długoletnich mechaników Włocha: Brenta Stephensa i Alexa Briggsa. „Bardzo mi z tego powodu przykro, bo oni chcieli iść ze mną, a ja próbowałem, ale nie udało się. Obaj powiedzieli mi kiedyś, że zakończą ze mną karierę, więc trudno będzie być w garażu bez nich, bo są to członkowie rodziny”.

Wszystko dlatego, że jak potwierdził sam szef teamu Petronas – Razlan Razali – nie chciano psuć dobrze naoliwionej maszyny. Grupa ludzi współpracująca obecnie z Quartararo bardzo dobrze się dogaduje, a Razlan nie zamierzał niszczyć struktury, która jest od początku istnienia teamu. Jednocześnie Stephens i Briggs nie zostaną w Yamasze, co przyznał jej szef Lin Jarvis: „Miło byłoby zadowolić wszystkich, ale czasami trzeba też zmienić zespół. To trochę jak zmiana warty, a my musimy też znaleźć sposób na spełnienie próśb Fabio (Quartararo)”.

Sezon 2021 będzie w sumie 22. w karierze Valentino w klasie królewskiej. Do tej pory wygrał w MotoGP 89 wyścigów, z czego ostatni triumf miał miejsce w 2017 roku w Assen. Po raz pierwszy od czasu debiutu w klasie królewskiej w 2000 rok, Rossi startować będzie w teamie satelickim (ale z pełnym wsparciem fabryki).

„W głębi serca wierzę, że nadal mogę być konkurencyjny. Oczywiście nie tak, jak 10 czy 15 lat temu, kiedy wygrywałem wiele wyścigów podczas sezonu. Ale myślę, że kiedy jesteś w dobrej formie, wówczas psychiczne nastawienie robi różnicę” – dodał Rossi.

KOMENTARZE


REKLAMA