Każdy zawodnik ścigający się w wyścigach drogowych ma tylko jedno marzenie: zasiąść na motocyklu klasy MotoGP. Najpierw jednak musi stawić czoła 29. podobnym sobie młodzianom, którzy dysponują niemal identycznym sprzętem.

Na tym polega piękno Mistrzostw Świata. Do królewskiej klasy trafiają tylko najlepsi z najlepszych. Najpierw trzeba dostać się do klasy Moto3 i rywalizując na motocyklu o pojemności 250 ccm awansować do przedsionka MotoGP czyli klasy Moto2. Oficjalny dostawca oleju Liqui Moly zaprosił nas do Misano, żebyśmy mogli bliżej przyjrzeć się zespołowi. Nas jednak najbardziej interesował sam motocykl.


REKLAMA
Advertisement

Moto3 to ekstremalnie lekkie maszyny, które są skrajnie inne od motocykli sportowych, do których przyzwyczajony jest statystyczny motocyklista, a MotoGP to technologia niemalże kosmiczna. Moto2 łączy świat maszyn drogowych i wyścigowych prototypów, dzięki czemu możemy sobie wyobrazić, jak jeździ, a pozyskać takowe drogą kupna.

Silnik

Wydech motocykla Moto2 może być dowolnie dobierany pod warunkiem, że nie przekracza 115 db

Jednostki napędowe w Moto2 są kluczem do wyrównanej rywalizacji, która wyłania najlepszych kierowców. Silniki pochodzą z drogowej Hondy CBR 600, czyli są to klasyczne rzędowe czterocylindrowce. Wszystkie są jednak gruntownie przebudowywane pod kątem wyścigowym przez firmę Geo Technology.

Zmodyfikowane jednostki generują ok. 140 KM i wyposażone są w sprzęgło antyhoppingowe. Każdy silnik jest zapieczętowany, a prace przy nim zespoły muszą ograniczyć do wymiany oleju i tarcz sprzęgła. Co ciekawe, chemia której używa całe Moto2 to produkty Liqui Moly prosto z półki, czyli my też możemy sobie je kupić i poczuć się trochę bardziej sportowo.

Jednostki odsyłane są do serwisu po każdych 1500 kilometrach, a wracają do zespołów losowo. Również jednostka sterująca ECU jest identyczna dla wszystkich, a teamy nie mogą tworzyć własnych map, tylko wybierać spośród tych dostarczonych od producenta. Własny może być tylko wlot powietrza (musi pasować do dostarczonego airboksu) oraz wydech, który nie jest głośniejszy niż 115 dB. Motocykle wyposażono też w telemetrię typu 2D. Używanie systemów elektronicznych, takich jak kontrola trakcji, jest zabronione. Nie ma za to limitu zużycia paliwa, a co za tym idzie, pojemność zbiornika jest dowolna.

Podwozie

Zawieszenie

W tym temacie maszyny Moto2 wchodzą do świata Grand Prix. Rama i wahacz muszą być konstrukcjami prototypowymi bez homologacji. Produkcją zajmują się wysoce wyspecjalizowane firmy takie jak Kalex, Speed Up, Suter oraz Tech 3.

Najwięcej sukcesów w sezonie 2016 osiąga ten pierwszy. Kalex sam produkuje ramę, wahacz, półki oraz nadwozie. Motocykl wraz z kierowcą nie może ważyć mniej niż 215 kilogramów. Dopuszczone jest stosowanie balastu.

Zawieszenie pochodzi od Öhlinsa i są to amortyzatory, które da się kupić. Również WP próbuje swoich sił w Moto2 i to z niemałymi sukcesami. Ważne, że widelec i tylna jednostka tłumiąca nie mogą być sterowane elektronicznie. W celu wyrównania szans dla zespołów mniej zamożnych zakazano stosowania karbonowych tarcz hamulcowych i felg wykonanych z kompozytów. Obręcze mają rozmiar 3,75″x17″ z przodu oraz 6,00″x17″ z tyłu.

Pompa hamulcowa Galespeed

Zaciski głównie pochodzą od Brembo, ale możemy również zauważyć produkty Nissin. Zaciekawiła mnie pompa hamulcowa w Kalexie zespołu Dynavolt. Pierwszy raz spotkałem się z marką Galespeed. To japońska manufaktura wysoce wyspecjalizowana w częściach wyścigowych.

Ogumienie dostarcza Dunlop. Każdy zespół dostaje siedem przednich i dziewięć tylnych opon typu slick na weekend wyścigowy. Oprócz tego trzy komplety opon typu „wet”. Do wyboru zawsze są dwie mieszanki.

Spełnienie Marzeń

Moto2

Zawodnicy mistrzostw świata mają tylko jedno marzenie, którym jest wywalczenie awansu do MotoGP. My możemy mieć swoje własne. Kto by nie chciał dosiąść maszyny w specyfikacji Moto2? Pomimo że są to „tylko” sześćsetki, ich stosunek mocy do masy wynosi 1:1! Wbrew pozorom nie jest to nieosiągalne. Dwuletnie maszyny można kupić, a ich ceny zaczynają się od 60 000 euro. Jeśli nie interesują nas używki i chcemy poczuć się jak w MŚ, to musimy przygotować jakieś 700 000 euro. Na tyle bowiem wyliczono całkowity koszt jednego sezonu. Nie wiem jak wy, ale ja idę poszukać świnki do rozbicia…

KOMENTARZE

REKLAMA

Polecane artykuły
Drodzy Czytelnicy,Kwiecień to co prawda dopiero początek sezonu, ale nasz…
Już w tę sobotę - 15 kwietnia w Międzynarodowym Centrum…