Zrobiło się zimno i nie ma co ukrywać, większość z nas schowa do garaży swoje motocykle i wyciągnie je dopiero za kilka miesięcy. To normalne. Dam sobie jednak uciąć rękę, że wielu z Was nie wytrzyma i zacznie przed nadejściem wiosny kombinować jak tu pojeździć. Część wybierze się do krajów, gdzie będzie cieplej, a zatem warunki do jazdy będą zdecydowanie lepsze. Na miejscu wypożyczycie motocykle, na których spędzicie kilka magicznych dni, jeżeli nie tygodni i tutaj zaczyna się problem. Przecież dajmy na to w Tajlandii czy Boliwii nie spotkacie w większości przypadków znanych Wam motocykli.

Będziecie zmuszeni na wypożyczanie czy kupowanie kota w worku. Mam nadzieję, że tym testem choć trochę Wam pomogę.


REKLAMA

Kilka lat temu wylądowałem w Brasilii. W obcym kraju, daleko od domu. W głowie miałem jeden plan. Kupić motocykl i objechać nim Amerykę Południową, a potem świat. Udało mi się objechać Amerykę, ale o tym innym razem. Tym razem pogadajmy o motocyklach!

Wybór mógł być tylko jeden

Po krótkim rekonesansie mój wybór padł na Hondę XRE300. Sam pomysł wykorzystania silnika o pojemności 300 ccm w motocyklu typu funbike wydawał mi się totalnie szalony, ale cóż… do wyboru miałem tylko takie sprzęt jak Honda Bros 125, 150, Falcon 400 oraz Yamaha Tenere 250. Trzysetka wydawała mi się najrozsądniejsza, chociaż i tak zrujnowała mój budżet. O większych motocyklach znanych nam z Europy nawet nie będę wspominać. Ceny są kilkukrotnie wyższe niż w na starym kontynencie.

Honda XRE 300 to model produkowany od 2009 roku w Brazylii i dostępny tylko w Ameryce łacińskiej. Co ciekawe testowałem go w warunkach rodzimych, gdzie asfalt to dobro, o którym w większości przypadków można tylko pomarzyć, a ubezpieczenie OC to taka sama abstrakcja jak jazda motocyklem o pojemności 1000ccm (przynajmniej dla Brazylijczyków).

Honda XRE, znajdziesz go tylko tam!

Japończycy dobrze wiedzieli co robią, zlecając w Brazylii budowę tego motocykla. XRE 300 to następca kultowego po drugiej stronie globu modelu Tornado 250. Sprzęt ten można podziwiać nie tylko w Brazylii. Duża ilość tych jednośladów jeździ w całej Ameryce łacińskiej, choć często nazwa modelu czy marki nie mają nic wspólnego z japońskim producentem.
Honda XRE 300Silnik o pojemności 300 ccm sześciennych generuje moc 26 KM. Motocykl załadowany do granic możliwości z dwoma osobami na pokładzie jest w stanie podróżować w trasie z prędkością 100 km/h. To idealny wynik, zważywszy na to, że w takich warunkach motocykl spala, około 4 litrów benzyny (brazylijskiej) na sto kilometrów. Wspomniana benzyna brazylijska różni się od tej, którą znamy w Europie. Brazylijczycy chrzczą bardzo mocno paliwo spirytusem, który powoduje większe spalanie jednostki. Wadą może być fakt, że w testowany model nie obsługiwał paliwa bazującego na czystym spirytusie (z trzciny cukrowej), który dostępny jest w Brazylii na każdej stacji paliw. Paliwo alkoholowe jest tańsze w zakupie o połowę, silnik zasilony nim uzyskuje około 10% więcej mocy. Wadą jest większe spalanie. Finalnie koszt przejechania stu kilometrów jest podobny, jednak na spirytusie silniki są zdecydowanie żwawsze!

Główny konkurent

Zasilanie silnika we wtrysk paliwa powierzono japońskiemu potentatowi, firmie Kehin. Za przeniesienie napędu odpowiada pięciostopniowa skrzynia biegów. Motocykl na pierwszym biegu zdecydowanie i szybko przyspiesza, jednak po zmianie przełożenia na twarzy kierowcy rysuje się rozczarowanie. Jednostka traci moc i zanim ponownie wkręci się na obroty motocyklista musi się nieźle napocić. Kolejne biegi wchodzą delikatnie i przewidywalnie, jeden za drugim, rozpędzając motocykl finalnie do 140 km/h
W Ameryce łacińskiej XRE 300 najczęściej staje w szranki z modelem Yamahy XTZ 250 Tenere. Niestety Honda przegrywa te porównania. A to za sprawą kilku niuansów, które znacząco wpływają na eksploatacje motocykla.

Honda XRE300Honda dysponuje bardzo małym zbiornikiem paliwa, który nie do końca się sprawdza na argentyńskich czy brazylijskich bezdrożach. Do środka możecie nalać jedynie 12 litrów benzyny (według danych technicznych 13,6). Starcza to na przejechanie 300 km – a to zdecydowanie za mało (chociaż na warunki europejskie wydaje się, że wystarczająco). Strasznie upierdliwą czynnością jest regulacja zaworów. XTZ posiada tradycyjną, regulację śrubową. Zawory wyreguluje każdy i wszędzie. Honda poszła krok dalej wyposażając jednostkę w płytkową regulację, która ma swoje zalety. W Ameryce łacińskiej jednak, ze święcą znaleźć mechanika, który jest w stanie to zrobić. Osobiście pokonałem dystans 1500 km w poszukiwaniu serwisu – znalazłem dopiero w stolicy Boliwii, La Paz.

Czas na ceny

Dużą wadą jest również ochrona przed wiatrem, która w Hondzie praktycznie nie istnieje. Można oczywiście zaopatrzyć się w szybę akcesoryjną, ale jej koszt jest ogromny. Trzeba pamiętać, że Brazylia to kraj, który jest bardzo drogi, a ceny motocykli i ich części przyprawiają o zawrót głowy.

Honda XRE300

Za kilkuletnią Hondę XRE 300 z przebiegiem około 30 tys. trzeba zapłacić około 15/16 tys. złotych. Ceny części motocyklowych w Brazylii potrafią szokować.  Akumulator o bardzo małej pojemności to koszt ok. 300 zł, a np. regulator napięcia kosztuje 700 zł. Ceny znacząco różnią się od europejskich z powodu podatku (40-60%), który został nałożony przez brazylijski rząd na całą branże motocyklową.

Czas na wady

Należy pamiętać, że kupując XRE 300, kupujemy motocykl mocno okrojony ze wszystkiego co się da. Przednie zawieszenie jest bardzo słabe. Jest za miękkie przez co hamowanie motocyklem czasami jest wręcz niebezpieczne. Amortyzator tylny daje radę, choć pozbawiony jest jakiejkolwiek regulacji – przód zresztą podobnie. Motocykl nurkuje do granic absurdu przez co ciężko jest z dozowalnością przedniego hamulca. Na szczęście sprawę ratuje ABS, który jest dostępny za odpowiednią dopłatą. Ten z kolei działa absolutnie idealnie i ratuje skórę kierowcy. Można przyczepić się do braku możliwości wyłączenia tego dobrodziejstwa podczas jazdy w terenie, który jest nieodzownym towarzyszem podróży po tej części świata.

Honda XRE300

Tylny hamulec to sprawa która powinna pozostać bez komentarza. Nie działa i nawet ABS tu nie jest potrzebny. Siedzenie również nie nadaje się do dłuższej podróży. Po 150 km tyłek zmienia swój kształt i od tej pory możesz zacząć chodzić na ćwiczenia korekcyjne, które wyciągną twój kręgosłup do pierwotnej pozycji. Na zdjęciu powyżej widzicie akcesoryjną kanapę, która dawała radę.

Zadbaj o sprzęt

Jeżeli podróż, to kufry bądź sakwy. O ile bez problemu na miejscu znajdziecie okufrowany model Hondy XRE 300, o tyle założenie sakw do tego motocykla może okazać się trudne. Nie ze względu na jakiś fikuśny kształt fotela czy innych elementów, a wydech który jest niewystarczająco odizolowany. Plastikowa osłona nie zabezpiecza wystarczająco toreb. Wystarczy jednak podjechać do pierwszego lepszego spawacza, ten wyspawa Wam z kilku drutów „klatkę” i bez obaw o pożar torby będziecie mogli wyruszyć w podróż. Nadal jednak warto pamiętać, że plastik, z którego wykonano osłonę jest miękki i przyciśnięty torbą ugnie się i dotknie wydechu. Ja tą sprawę załatwiłem puszką po napoju, co widać na zdjęciu.

Honda XRE300

Na motocyklu odnajdą się na pewno osoby niskiego wzrostu lub po prostu kobiety. Trzeba jednak pamiętać, że to nie motocykl dla osób… początkujących. W Ameryce Płd, tego typu sprzętami porusza się policja czy wojsko. To sprzęt „prestiżowy” i kierowany do zaawansowanych motocyklistów.

Pojedziesz nią wszędzie

Poza tym Hondą XRE 300 motocykliści podróżują po całym kontynencie i mają się naprawdę dobrze. Honda w swojej „brazylijskiej” ofercie posiada tylko jeden większy model, Falcon 400. Oczywiście możemy kupić „Transalpa”, czy każdy inny motocykl znajdujący się w ofercie Hondy. Motocykle te są jednak oznaczone jako „Importada”, a ich ceny po prostu zwalają z nóg.

Honda XRE300
Co zatem mogę powiedzieć o tym motocyklu dobrego? Miałem przyjemność widzieć tego typu jednostki z przebiegami, które wynosiły grubo ponad 70 tys. km i silnik (według zapewnień użytkowników) nigdy nie był rozbierany.
XRE 300 wygląda dobrze i wzbudza szacunek. To jak na swój mały silnik, pojazd o dużych gabarytach. Niejednokrotnie widziałem poruszające się na Hondzie całe rodziny, które za nic miały powyższe uwagi.

KOMENTARZE

REKLAMA