Profesor Jerzy Vetulani zwykł mawiać, że najszybciej uczy przez wyzwania. Niekiedy wbrew czemuś lub komuś. Ja chyba mam podobnie. Dwa lata temu, wbrew opinii jaką przez lata głosiłem na temat motocykli z Milwaukee, wziąłem Road Kinga w wersji Special i wyruszyłem w podróż liczącą 3000 kilometrów, tym samym rozpoczynając wyzwane pod tytułem „zrozumieć fenomen Harleya-Davidsona”.

Moja motocyklowa przygoda rozpoczęła się od motorynki WSK oraz Mińska 125. Zafascynowany prędkością, szybko zapragnąłem przesiadki na „sporty” i przy pierwszej, możliwej okazji kupiłem Suzuki GSX R600 Srad, następnie Hondę 954RR, Yamahę R1, Kawasaki ZX-6R i kilka innych plastikowych motocykli.


REKLAMA

Nie znam się, ale się wypowiem!

Nie mając żadnej styczności z marką Harley-Davidson, w myśl zasady „nie znam się, ale się wypowiem”, z góry przyjąłem, że są to motocykle dla emerytów i ze względu na wysunięte podnóżki jedyne, co odróżnia je od foteli ginekologicznych, to silniki spalinowe.

Harley-Davidson STREET GLIDE CVO 2018

I co? I teraz jest mi zwyczajnie wstyd, bowiem z każdym przejechanym kilometrem uświadamiam sobie, iż Harley-Davidson to synonim motocyklizmu w najczystszej formie. Nieuchronnie zbliża się więc moment, w którym będę musiał odszczekać każde złe słowo wypowiedziane na temat amerykańskiej marki.

Czas na luksus

Moment oficjalnych przeprosin przeciągałem z testu na test i w nieobjechanych modelach został mi tylko Street Glide wersji CVO.

Te trzy litery u fanów marki wywołują coś w rodzaju ataku epilepsji połączonego z wytrzeszczem oczu. Custom Vehicle Operations, bo takie jest rozwinięcie tego skrótu, to osobny dział, zajmujący się ekskluzywnym tuningiem motocykli. W branży samochodowej to nic nowego. Mercedes ma AMG, BMW – M-Power, a Audi wypuszcza najwyższe wersje z emblematami RS.

Po co to wszystko? Ano po to, by zadowolić klientów, dla których samo posiadanie auta marki premium to za mało. Na nich słowo „ekskluzywny”, „limitowany”, „najszybszy” działa jak płachta na byka, a jednocześnie nie mają na tyle odwagi lub czasu, by budować customowy sprzęt od podstaw.

Nie jest tak źle

Ilu takich ludzi jest w Polsce? Okazuje się, że całkiem sporo. Według raportu KPMG liczba zamożnych osób (dochód powyżej 7100 zł brutto na miesiąc) w naszym kraju dobiła do 1,3 miliona. Rośnie także liczba osób bogatych i bardzo bogatych (dochód pow. 20 000 i 50 000 zł brutto na miesiąc), a co za tym idzie, rośnie rynek dóbr luksusowych. Jego wartość w 2018 r. to 24 mld zł, co dało 13,8% wzrost względem poprzedniego roku.

Harley-Davidson STREET GLIDE CVO 2018

Największy segment (11,2%) stanowią pojazdy. Oczywiście motocykli nikt nie wydziela do osobnej kategorii, ale po ponad 76 000 zarejestrowanych autach premium i 251 autach luksusowych można śmiało stwierdzić, że klientela na wyjątkowe maszyny jest i rośnie w siłę.

Różnice

Czy różni się CVO od standardowego Street Glide’a? Po pierwsze – silnikiem. Mamy tu 117-calowego V-Twina, generującego 166 Nm momentu obrotowego. Kolejna różnica to zawieszenie. Z przodu pracuje widelec Showa z technologią Dual Bending Valve, zaś z tyłu dwa amortyzatory emulsyjne z regulacją napięcia wstępnego. Reszta to detale, a jak wiadomo najwyższej klasy design to właśnie suma detali.

Testowany egzemplarz wyróżniał się modnym, szarym lakierowaniem i już za ten element byłbym w stanie zapłacić więcej. Na całym motocyklu znajduje się sporo akcentów w kolorze pomarańczowym – od pokryw zaworów, po przeszycia kanapy, a na obudowie filtra powietrza kończąc.

CVO to również najwyższej klasy system audio Boom Box 6.5, centralny zamek obsługiwany bezprzewodowo, przeprojektowane kufry, inne felgi, podnóżki, no i przede wszystkim świecący logotyp na baku, by nikt nie miał wątpliwości, że jest to produkt wyjątkowy!

Gra muzyka

Pierwsze dni ze Street Glidem CVO spędziłem w mieście i myślałem, że będę dusił się w oparach warszawskich korków. W końcu miasto nie jest naturalnym środowiskiem dla motocykla z kategorii touring. Nic bardziej mylnego! Wystarczyło, że przygotowałem odpowiednią playlistę w Spotify, sparowałem swój telefon z motocyklem i sprytnie wykorzystywałem system audio. A ten w CVO gra całkiem nielicho. Boom!™ Box 6.5GT składa się z sześciu głośników i generuje soczysty dźwięk o mocy 900 W!

Harley-Davidson STREET GLIDE CVO 2018

Na zupełnie bezcelową przejażdżkę po Warszawie wybrałem się w jeden z wrześniowych piątków. Pierwszy ścisk już na skrzyżowaniu Andersa i Stawki, tuż przy lśniącym wieżowcu Intraco. Szybko puściłem „I Shot The Sheriff” Erica Claptona. Panowie w aucie marki radiowóz policyjny wybuchli śmiechem, przytulili się do prawego pasa, a ja mogłem spokojnie przejechać do samych świateł. 1:0 dla mnie i dużego „Harego”!

Prowadzimy!

Prawie czterystukilogramowy kolos nawet przy małych prędkościach prowadzi się z niebywałą lekkością. Może to zasługa niskiego środka ciężkości, bo siedzisko zamontowano na wysokości 695 mm. Wagę czuć tylko przy manewrach, wymagających wsparcia nogami.

Przez Plac Bankowy w kierunku Pałacu Kultury przeleciałem bezproblemowo. Na szczęście lewoskręt w Senatorską nie zdążył się jeszcze zablokować. Niestety moje szczęście nie trwało zbyt długo. Przez rondo Dmowskiego do Jerozolimskich w kierunku Wisły nie przecisnąłbym się nawet hulajnogą. Kilka kliknięć, z głośników wybrzmiał utwór „Diamonds” barbadoskiej artystki Rihanny i dziewczyny w Nissanie 370Z Cabrio z niemałą radością przepuściły mnie, wjeżdżając delikatnie na krawężnik, wyznaczający rondo. To samo zrobił młodzik w BMW M2. 2:0 dla nas!

Szybki rzut oka na nowy mural na Kruczej. Wisi reklama gry Spider-Man z hasłem „Be greater” (bądź większy). Jestem, w końcu jadę Harleyem-Davidsonem Street Glide CVO!

Uśmiech przede wszystkim

Na czerwonym pod palmą machnął mi porozumiewawczo motocyklista na całkiem świeżym Kawasaki Z900. Pomarańczowe. Zielone. Strzał ze sprzęgła i 1923 ccm wkręcają się na obroty. Pomimo słusznej wagi motocykla i kierowcy, 166 niutonometrów momentu obrotowego zrobiło swoje i gość na streecie został daleko w tyle. Amerykański V-Twin nie jest królem prędkości. Nawet w najdroższej wersji jest ograniczony do 185 km/h. Zupełnie to nie przeszkadza w zasiewaniu terroru na starcie!

Harley-Davidson STREET GLIDE CVO 2018

Zjeżdżając ślimakiem na Wisłostradę, przekonałem się, że modna jazda na kolanie tu nie będzie miała zastosowania, za to całkiem spektakularne iskrzenie podnóżków – jak najbardziej!

Na Wybrzeżu Gdańskim dziwnie pusto. Wrzucam „Warszawę” w aranżacji Wojtka Sokoła i nieśpiesznie obieram kierunek na redakcję. Dłuższy postój dopadł mnie dopiero na rondzie przy Górczewskiej. Na pasach grupka przedszkolaków w odblaskowych kamizelkach. Daję „My jesteśmy krasnoludki”. 3:0 dla nas – dzieciaki skaczą z radości. Ten zestaw audio to nie taka głupia sprawa!

W trasę

Jazda po mieście to jedno. Test Street Glide’a CVO zrobiłem w drodze do Gdyni. Do spakowania się na weekendowy wypad w zupełności wystarczyły seryjne kufry. Nawet tu pojawił się element luksusu – kufrów nie trzeba za każdym razem blokować i odblokowywać ręcznie. Służy do tego całkiem gustowny, bezprzewodowy kluczyk. Minusem jest mniejsza przestrzeń, którą zabierają elementy systemu audio.

Pierwsze niemiłe zaskoczenie spotkało mnie przy korzystaniu z seryjnej nawigacji. Jest mało intuicyjna i tak wolna, że prościej byłoby zatrzymać się na stacji benzynowej i kupić papierową mapę. Na szczęście we wszystkich modelach na 2019 rok problem ma rozwiązać zupełnie nowy interfejs Boom Box GTS.

Do turystyki

Amerykański krążownik najlepiej czuje się na niskich obrotach. Leniwy bulgot skłania do spokojnej jazdy. Ze względu na niską szybę komfort kończy się przy 120-130 km/h. Wtedy też wyczuwalny jest spadek słyszalności dźwięku. Gdyby jednak zależało mi na prędkości, wybrałbym nowe Panigale V4. W tej podróży chodziło o relaks.

Harley-Davidson STREET GLIDE CVO 2018

Pomaga w tym tempomat, wygodna kanapa i przede wszystkim podgrzewane manetki. Ich potencjometr umieszczono na końcówce kierownicy – schludnie i całkiem użytecznie.

Nawet temperatura spadająca poniżej komfortowych 10°C nie wymusiła na mnie zwiększenia prędkości przelotowej i tu chyba tkwi fenomen marki Harley-Davidson. Wsiadam i niezależnie od warunków (w drodze powrotnej padało) nie mam ochoty na dziki pęd. Wolność nie zawsze oznacza prędkość!

Niestety średnie spalanie podawane przez producenta – 6,1 l/100 km – nawet przy w miarę normalnej jeździe można włożyć między tanie bajki. W trasie należy liczyć się ze spalaniem na poziomie 7 litrów na setkę, a w mieście nawet 8 l/100 km.

Po powrocie z wyjazdu i przesiadce na moją Yamahę XJR 1300 zauważyłem, że spokojna jazda daje mi więcej przyjemności, niż kiedyś. Starość, czy pozytywny wpływ H-D?

Warto?

Cena tego modelu zaczyna się od 179 000 złotych. Oczywiście dostajemy wyjątkowy motocykl naszpikowany najnowszymi gadżetami. Czy zatem warto go kupić? Gdybym był w jednej z grup opisanych na początku tekstu, zamiast kolejnego, mocnego, komfortowego, naszpikowanego wyświetlaczami i zmuszonego do wiecznego stania w korkach auta wybrałbym Street Glide’a CVO w szarym malowaniu. Nie potrafiłbym tylko wyjaśnić żonie, że za komplet jeżdżących gołębników z głośnikami zapłaciłem taką kwotę.

Harley-Davidson STREET GLIDE CVO 2018

PS. Harleyu-Davidsonie – przepraszam za dawne uszczypliwości. Jesteś na prawdę spoko!

Dane techniczne

Harley-Davidson STREET GLIDE CVO

 
   

SILNIK

 

Silnik

Milwaukee-Eight® 117

Średnica cylindra

103,5 mm

Skok tłoka

114,3 mm

Pojemność

1923 ccm

Stopień sprężania

10.2:1

Układ paliwowy

elektroniczny, sekwencyjny wtrysk paliwa (ESPFI)

Moment obrotowy

166 Nm

   

WYMIARY

 

Długość

2435 mm

Wysokość siedzenia

695 mm

Prześwit

130 mm

Kąt główki ramy

26

Wyprzedzenie

170 mm

Rozstaw osi

1625 mm

Opony przód

130/60B19 61H

Opony tył

180/55B18 80H

Zbiornik paliwa

22,7l

Masa bez płynów

382 kg

Masa z płynami

398 kg

   

PRZENIESIENIE NAPĘDU

 

Napęd

pasek, przełożenie 32/68

Sprzęgło

sterowane hydraulicznie, 10-tarczowe, mokre

KOMENTARZE

REKLAMA

Polecane artykuły
Między osobami zarażonymi pasją do motocykli jest szczególna więź. Choćby…
We wtorek wieczorem swoją premierę na portalu YouTube miał film…