To się nie nauczysz! – tak nam mówią. Co jednak, kiedy pierwsza wywrotka stanie się dla nas traumą i zniechęci do dalszej jazdy? Ten temat podjęły ostatnio dziewczyny na grupie Speed Ladies. Okazało się, że problem jest większy niż, by się wydawało.

“Ja zaliczyłam wywrotkę na drodze, na zakręcie. Miałam złamany nadgarstek. Przyznam, że jeżdżę, ale cały czas mam niepokój przy skręcaniu” – pisze Edyta. “Ja się wyłożyłam dwa razy na kursie. I gdy popatrzyłam, jak instruktor mniejszy ode mnie podnosi motocykl, to powiedziałam sobie: nie ma rzeczy niemożliwych! Poza tym miałam dwa szlify i dwa razy zabrakło mi nogi na manewrach. Miałam stracha po tym, gdy złamałam rękę, ale zaczęłam chodzić na dodatkowe szkolenia i mi przeszło”- przekonuje Agnieszka. “Ja zaliczyłam tyle gleb „parkingowych”, że już dawno sobie powinnam to jeżdżenie odpuścić. Jako jedyna nie wywróciłam się na torze, tylko w padoku. Zmieniłam w końcu motocykl na mniejszy, ale o porzuceniu pasji nie ma mowy” – dodaje Beata.


REKLAMA

Takie historie można mnożyć w nieskończoność. Pewnie każdy motocyklista ma na swoim koncie niemiłą sytuację, która wpłynęła na nasze podejście do jazdy. Niezależnie czy są to skutki negatywne, jak zablokowanie czy pozytywne, jak chociażby zwiększona ostrożność.

Upadki, przewrócenia motocykla – to standard podczas kursu nauki jazdy. Najczęstsze wywrotki to tak zwane „parkingówki”, czyli nic innego, jak zatrzymanie z niemal zerowej prędkości. Motocykl przeciąża kursanta i gleba” – mówi Martyna Strzyżewska, instruktorka nauki jazdy. „Ogromne znaczenie podczas jazdy na motocyklu ma wzrok. Do tego stopnia, że ma on znaczenie nawet podczas hamowania, aby nie przewrócić się przy zatrzymaniu. To nieprawidłowe kierowanie wzroku jest jednym z najczęstszych błędów popełnianych na początku przez kursantów. Motocykl jedzie tam, gdzie patrzysz, więc jeżeli patrzysz w ziemię, to motocykl chce podążyć za wzrokiem. Kolejnym podstawowym błędem, skutkującym przewróceniem motocykla, jest chęć zatrzymania się przy skręconej kierownicy przy gwarłtownym hamowaniu przednim hamulcem. Kończy się to niczym zwykle tak, że motocykl przechyla się w stronę skręconej kierownicy, a później trudno utrzymać 200 kg jedną nogą” – tłumaczy ekspertka.

Czy to już lęk?

Czy taki incydent może mieć wpływ na nasze podejście do jazdy na jednośladach? O to zapytałam psycholog, Katarzynę Kozłowską. „Każdy wypadek komunikacyjny, czy takie zdarzenie, jak wywrotka, nawet parkingowa na motocyklu, jest uznawane za stresujące wydarzenie życiowe. Ostra reakcja na stres, która może rozwinąć się w odpowiedzi na to zdarzenie, może uniemożliwić nam kontynuację pasji. Po jakimkolwiek upadku na motocyklu zaleca się jak najszybszy powrót do jazdy, oczywiście jeżeli jest to możliwe. Początkowo może to się wiązać z lękiem, ale ponowne sprawdzenie siebie w roli kierowcy da nam nad nim przewagę.

Lęku nie należy się bać, tylko trzeba go raczej polubić. To lęk każe nam zwolnić przed skrzyżowaniem, dzięki czemu możemy ocenić sytuację i bezpiecznie kontynuować jazdę. Lęk paradoksalnie ratuje nam życie, ostrzega przed niebezpieczeństwem. Jazda po upadku faktycznie może być związana z mniejszym komfortem. Należy jednak ją kontynuować i oswoić się z lękiem, który ratuje nam w wielu przypadkach życie. Można wrócić myślami do początków jazdy na jednośladzie i przypomnieć sobie, jak wtedy odczuwaliśmy lęk – prawdopodobnie był większy. Warto uświadomić sobie, iż jazda po pewnym czasie wpada w rytm automatyzmu i stanie się przyjemna. Jeżeli to nie pomaga, warto skonsultować się ze specjalistą.

Gleba, czy to musi się przydarzyć? 

Tu należy się zgodzić, bo każda taka sytuacja uczy nas czegoś, a przede wszystkim wzbudza w nas respekt do motocykla. Mimo, iż samo wydarzenie możemy wspominać niezbyt przyjemnie, wyniesione doświadczenie może przynieść wymierne korzyści.

„Motocykliści dzielą się na tych, co już leżeli i na tych, co dopiero będą leżeć. Myślę, że większość z nas miała przynajmniej raz wywrotkę na motocyklu. Po każdej małej czy dużej przygodzie przychodzi chwila rezygnacji. U jednych jest to dodatkowy kop do działania, u drugich zaś są to myśli: „ja się na to nie nadaję”, „to nie dla mnie”. Wtedy najważniejsze jest ponowne wejście na motocykl i dalsze ćwiczenie. Ważne jest, aby nie dać się wybić z rytmu, a takie myśli szybko później uciekają, kiedy zaczyna nam się udawać.

Podczas kursu nauki jazdy staram się uczyć kursantów właściwej techniki podnoszenia motocykla, nawet jeżeli nie było okazji ku temu, żeby motocykl się przewrócił kursantowi, to staram się pokazać na przyszłość odpowiednią technikę, co daje też możliwość oswojenia się z taką sytuacją i nie zniechęci później kursanta do dalszej jazdy” – mówi Martyna Strzyżewska. „Muszę przyznać, że wywrotki częściej zdarzają się dziewczynom. Przyczyną tego stanu rzeczy jest zazwyczaj niższy wzrost i mniejsza siła, lecz i panowie czasem próbują „dogonić” panie w tej konkurencji. Człowiek uczy się na błędach, a więc jeżeli raz przewrócisz się na motocyklu, bo zrobisz jakiś błąd, to następnym razem będziesz starać się tego unikać. I – dziewczyny – pamiętajcie: jeśli przewróci się wam motocykl, nawet na środku pola, to i tak nagle, nie wiadomo skąd, pojawi się pięciu chłopa, żeby Wam ten motocykl podnieść. Zatem taki drobiazg nie może was zniechęcić do tej niesamowitej przyjemności, jaką jest jazda na motocyklu!”

Z tą puentą nie wypada się nie zgodzić! Na koniec – nabierzmy trochę dystansu i pamiętajmy, że nie można załamywać się po takiej sytuacji. Tak, jak radzą specjaliści: najlepiej wsiąść i cieszyć się dalej przyjemnością jazdy.

KOMENTARZE


REKLAMAAdvertisement
Polecane artykuły
Dla wszystkich tych, którym marzy się wypad na polskie wybrzeże,…
Mazury można opisywać i odwiedzać bez końca i w każdym…