fbpx
A password will be e-mailed to you.

Kanadyjska firma LITO Green Motion zaczyna produkcję elektrycznego motocykla Sora. To kolejna informacja o dużym, elektrycznym jednośladzie, która pojawia się w ostatnim czasie.

Producent dumnie donosi, że po trwających wiele lat pracach i testach, jako pierwsza firma w Quebeku, rozpoczyna przemysłową produkcję elektrycznego pojazdu, którego światową premierę zaplanowano podczas wystawy motocyklowej w Montrealu (28 lutego – 2 marca).


REKLAMA

Sora, jak deklaruje firma, to pierwszy, elektryczny motocykl, który przy pomocy przełącznika zmienia zupełnie swoją charakterystykę, wykorzystując przy tym mechanizm zmiany wysokości siedziska (w zakresie od 750 do 850 mm): z komfortowej pozycji jak w cruiserze, do spokojnej jazdy autostradą, na bardziej odpowiednią w mieście, jak na streetfighterze. Napęd może pracować w trzech trybach: normalnym, sportowym i oszczędnym.

Design łączy cechy różnych typów: od bobbera, przez cafe racera po streetfightera. Cechy tego pierwszego widać w charakterystycznie przymocowanym, tylnym błotniku, tego ostatniego – w przedniej części motocykla. System regulacji wysokości siedziska zapewnia komfortową pozycję jeźdźcom o różnorodnej posturze. Rozstaw kół (1498 mm) zapewnia zwrotność w ruchu miejskim i komfort poza obszarami zurbanizowanymi. Komfort podnosi także fakt, że konstrukcja napędzana silnikiem elektrycznym nie jest poddawana takim wibracjom, jak spalinowym.


REKLAMA



REKLAMA


Motocykl jest napędzany chłodzonym cieczą, elektrycznym silnikiem trójfazowym o momencie obrotowym wynoszącym 90 Nm. Napęd jest przekazywany na koło za pośrednictwem bezstopniowej przekładni CVT i pasa napędowego. Sora osiąga maksymalnie 190 km/h. Zasięg motocykla na litowo-polimerowych bateriach o pojemności 12 kWh wynosi ok. 200 km w mieście i ponad 100 km na autostradzie. Jest to konstrukcja zaawansowana technologicznie, bowiem podczas hamowania układ napędowy odzyskuje część wytracanej energii. Zapewne z tego też powodu ważąca 260 kg maszyna nie jest tania. Kosztuje bowiem 48 500 dolarów kanadyjskich (ok. 132 tys. zł). Kto mimo to chce być ekologicznym motocyklistą, może szukać przedstawicielstwa producenta we Francji lub Niemczech.

KOMENTARZE

REKLAMA