fbpx
A password will be e-mailed to you.

Rafał Sonik prowadzi wśród quadowców, a Kuba Przygoński zajmuje 13 miejsce po prologu i dwóch etapach III eliminacji rajdowych Mistrzostw Świata Cross-Country FIM.

Rajd Sardynii to jeden z najbardziej nietypowych, kamienistych i trudnych technicznie rajdów światowego offroadu.


REKLAMA

Rafał Sonik od piątkowego prologu przewodzi stawce quadowców. Kuba Przygoński zakończył prolog na 7 miejscu, tuż za swoimi kolegami z fabrycznego zespołu KTM, Markiem Comą i Rubenem Farią.

Podczas prologu było chłodno, następnego dnia zaś padał deszcz, który mocno dał się we znaki wszystkim zawodnikom. Rafał Sonik otwierał stawkę quadów w pierwszym etapie Rajdu Sardynii. Dwa niezwykle trudne technicznie i kręte odcinki specjalne przywitały kierowców deszczem, mgłą i tonami błota. Kapitan Poland National Team ponownie okazał się najszybszy, mimo że dużą część dystansu musiał pokonać bez gogli.

– Na trasie nie wyglądało to tak różowo, jak w klasyfikacji etapu – mówił na mecie lider pucharu świata. – Jako pierwszy wjeżdżałem w każdą kałużę, każde błoto i krzaki. Co chwilę musiałem przecierać gogle, które dodatkowo mi zaparowały. Przez to dwa razy pomyliłem trasę i wyprzedziło mnie trzech zawodników.

Na drugim odcinku specjalnym gogle Sonika znów zaczęły parować, uniemożliwiając jazdę.

– Podjąłem ryzykowną, ale jak się okazało dobrą decyzję i ponad godzinę jechałem bez gogli. Udało mi się wyprzedzić rywali, odrobić straty i wygrać z minutą przewagi – powiedział Sonik, który ”doprowadził„ do mety, podążającą w ślad za nim grupę quadowców.

Rafał Sonik, podobnie jak Kuba Przygoński, narzekał na panujące podczas pierwszego etapu zimno i wychłodzenie organizmu.

– Dziewięć godzin jazdy na motocyklu w deszczu to naprawdę wyzwanie i test dla wychładzającego się organizmu – mówił Kuba Przygoński.

Zawodnik ORLEN Team zajął 13 miejsce. Liderem był Marc Coma, który wygrał oba odcinki specjalne. Na drugim miejscu uplasował się zwycięzca tegorocznego rajdu Dakar, Cyril Despres po raz pierwszy w barwach nowego teamu, jadąc na motocyklu Yamaha. Trzecią pozycję zajął świetnie znający wyspę Włoch, Alessandro Botturi. Kuba stracił do lidera 9’36.


REKLAMA



REKLAMA


– Staram się jechać jak najlepiej – mówił Przygoński – jednak wiem, że na tym rajdzie mam bardzo mocną konkurencję, jeśli chodzi o takie tereny. Ja w tych warunkach jeżdżę bardzo rzadko, a moi rywale zwykle mieszkają w podobnych okolicach.

W niedzielę wyszło słońce. Rafał Sonik powtórzył scenariusz z soboty. Na metę pierwszego odcinka specjalnego przyjechał na czwartej pozycji, a w drugiej części zmagań odrobił straty i umocnił się na pozycji lidera.

– Na pierwszym odcinku było mnóstwo krzewów, krzaków i wysokiej trawy. Pierwszy quad w stawce musi to wszystko ściąć lub położyć. To jest bardzo niebezpieczne, bo czają się tam ukryte głazy i trzeba być super ostrożnym. W tej części byłem więc bardziej kosiarką, a to okropne uczucie – relacjonował kapitan Poland National Team.

Drugi odcinek specjalny miał już jednak zupełnie inny profil. Teren był suchy, nieporośnięty bujną roślinnością, ale jednocześnie trudny technicznie i wymagający pod względem nawigacyjnym. Krakowianin jechał uważnie, ale agresywnie, dzięki czemu nie tylko odrobił straty, ale zbudował sobie kilkanaście minut przewagi nad drugim Argentyńczykiem Copettim.

Również motocyklistom dały się we znaki bardzo trudne nawigacyjnie tereny, na których wielu się pogubiło. Na szczęście Kubie Przygońskiemu udało się po krótkim czasie dotrzeć na odpowiednią trasę.

– To dla mnie trudny teren, dlatego ważny jest każdy przejechany kilometr. Cieszę się, że dużo trenowałem u Marca Comy, bo warunki pod jego domem są prawie identyczne z tymi, jakie panują tutaj. Jesteśmy poza tym w dobrych stosunkach, mieszkamy podczas rajdu praktycznie razem, a ponieważ Marc obecnie jest właściwie najszybszym kierowcą świata, to wiele mogę się od niego nauczyć – powiedział Kuba Przygoński.

W klasyfikacji generalnej rajdu na pierwsze miejsce wskoczył włoski zawodnik, Alessandro Botturi, najlepszy debiutant Dakaru 2012. Wygrał pierwszy odcinek specjalny i zbliżył się na 16 sekund do Marcka Comy. Na drugim oesie najszybszy był Joan Pedrero, a Botturi uzyskał drugi rezultat i objął prowadzenie w łącznej klasyfikacji.

KOMENTARZE


REKLAMA