fbpx
A password will be e-mailed to you.

Zarówno Rafał Sonik, jak i Kuba Przygoński mieli na wczorajszym etapie Rajdu Sardynii spore kłopoty z odnalezieniem właściwej trasy. Sonik utrzymał prowadzenie, Przygoński nadal 13.

– Na urodziny dostałem bardzo długi i ciężki dzień ścigania – powiedział na mecie trzeciego etapu zmęczony, ale zadowolony Rafał Sonik.

Krakowski quadowiec dotarł na metę z trzecim czasem, ale utrzymał prowadzenie w klasyfikacji generalnej.


REKLAMA

W poniedziałek kierowcy mieli do pokonania niemal 200 km górskiej trasy, podzielonej na dwa odcinki specjalne. Na pierwszym Rafał Sonik bardzo długo unikał błędów. Dopiero na 79. kilometrze wpadł w ”pułapkę„ zastawioną przez organizatorów.

– W roadbooku był w tym miejscu zaznaczony rozjazd i skręt na boczną drogę. Krążyłem w poszukiwaniach tam i z powrotem. Nic nie znalazłem, bo drogi nie było, tylko ścieżynka. Oznakowanie trasy jest tylko pod motocyklistów i organizatorom wydaje się, że quad przeciśnie się między drzewami tak jak jednoślad – mówił kapitan Poland National Team.

To jednak nie był koniec problemów. Po pokonaniu stromego podjazdu po skałach i trudnego odcinka, pełnego lawirowania pośród głazów, ”SuperSonik„ wjechał na wydawałoby się niegroźny zakręt. Chwila dekoncentracji przy poprawianiu gogli i na mokrej trawie pokrytej warstwą drobnych kamieni, quad krakowianina wypadł z trasy.

– Spadłem około trzy metry w dół między drobne, gęste drzewa i musiałem czekać na pomoc, bo sam nie miałem szans wyciągnąć quada na drogę. Spodziewałem się kolejnych kierowców za pięć, może dziesięć minut. Tymczasem Pablo Copetti pojawił się po 40! Taką przewagę miałbym, gdyby nie feralny zakręt – relacjonował lider pucharu świata.

Argentyńczyk pomógł Sonikowi wyciągnąć quad i już do końca etapu zmieniali się na prowadzeniu walcząc o sekundy do klasyfikacji. Ostatecznie Copetti finiszował przed Polakiem, ale to nie on okazał się najszybszy tego dnia. Wygrał Urugwajczyk Mauro Sierra Almeida, który w klasyfikacji plasuje się na trzeciej pozycji za wspomnianą dwójką.


REKLAMA



REKLAMA


Na drugim odcinku specjalnym kłopoty miał także Kuba Przygoński. Przejechał skręt i stracił cenne minuty próbując go odnaleźć.

– Tutaj trasa jest pokryta mnóstwem drobnych ścieżek, zgubienie właściwego szlaku często kosztuje sporą stratę. Cieszę się jednak, że czuję się coraz pewniej w tym terenie – powiedział Kuba Przygoński.

Obie poniedziałkowe próby wygrał wśród motocyklistów Joan Pedrero. W klasyfikacji generalnej Hiszpan awansował z szóstej na piątą pozycję. Na prowadzenie w rajdzie wysunął się jego rodak i kolega z fabrycznego zespołu KTM – Marc Coma. 5’03 sekundy za jego plecami znajduje się Francuz Cyril Despres, debiutujący w zespole Yamaha Racing France, a o kolejne 2’34 oddalony jest Alessandro Botturi (Yamaha) – wczorajszy lider rajdu. Kuba Przygoński nadal zajmuje 13 miejsce ze stratą ponad 30 minut do lidera.

KOMENTARZE


REKLAMA