fbpx
A password will be e-mailed to you.

Motocykliści i quadowcy pokonali już pięć etapów po bezdrożach Brazylii. Rafał Sonik prowadzi od początku. Kuba Przygoński z 11 pozycji po pierwszym etapie – po piątym awansował na czwarte miejsce.

Na krótkim pierwszym etapie zawodnik ORLEN Team Kuba Przygoński miał niegroźny upadek. Nic się nie stało ani zawodnikowi, ani jego motocyklowi, zepsuł się jednak roadbook i Kuba musiał wykazać się ponadprzeciętną umiejętnością nawigacji, by osiągnąć na mecie czas czołówki. Drugi etap, na którym występowały chyba wszystkie rodzaje terenowej nawierzchni, był zakończył się awansem Przygońskiego o sześć pozycji – z jedenastego miejsca przesunął się na piąte w klasyfikacji generalnej. Trzeci etap Kuba zakończył na siódmym miejscu, ale utrzymał piąte miejsce w generalce.


REKLAMA

Wczorajszy etap był pierwszym dniem maratonu. Zawodnicy mają do przejechania ponad 900 km w ciągu dwóch dni, a na postoju między etapami nie mogą korzystać z serwisu. Dozwolone są tylko drobne naprawy przy wykorzystaniu części, które wiozą ze sobą. Kuba Przygoński zajął wczoraj piąte miejsce i awansował na czwarte w klasyfikacji generalnej.

Wśród motocyklistów w Rally Dos Sertoes ukształtowała się już czołówka. Prowadzi teraz Marc Coma, drugie miejsce zajmuje Paulo Goncalves ze stratą 2.24, a trzecie – Cyril Despres – 3.14. Kubę Przygońskiego dzieli od lidera już większa różnica – ponad 23 minuty. Na czwarte miejsce ma wielką ochotę także Francuz Michael Metge, który traci do Kuby zaledwie 23 sekundy.


REKLAMA



REKLAMA


Pierwszy dzień maratonu był bardzo trudny dla Rafała Sonika, który od początku rajdu zajmuje pierwsze miejsce wśród quadowców. Sonik prowadził stawkę quadowców, zakładał ślad na trudnym terenie i podczas odcinka specjalnego 130 km przed metą w jego quadzie została rozerwana opona w taki sposób, że jej naprawa na trasie była niemożliwa. Mimo to krakowianin dotarł do mety na pierwszym miejscu. Niestety przed drugim maratońskim etapem, będzie musiał skorzystać z serwisu, co oznacza, że sędziowie mogą mu doliczyć nawet trzy karne godziny.

KOMENTARZE


REKLAMA