Razem z Łukaszem Kędzierskim wyjaśniamy, jak jeździć po piasku i jakie są różnice w Dakarze i w motocrossie

Każdy z nas będąc dzieckiem uwielbiał zabawę w piaskownicy. Niektórzy z tego nigdy nie wyrośli, tylko z biegiem lat zamienili zabawki na potężne, dostojne maszyny, a piaskownicę na… pustynię. O Rajdzie Dakar śnią i marzą wszyscy fani offroadu, bo w końcu jest to najsłynniejsza impreza motorsportowa na świecie. Możliwość startu w najtrudniejszym rajdzie świata mają jednak tylko nieliczni ze względu na koszta, logistykę i przede wszystkim poziom trudności.


REKLAMA

W tym roku Dakar w całości rozgrywany jest w Peru, po malowniczych, zdradliwych wydmach. W takim terenie liczy się przede wszystkim dokładna nawigacja i czytanie terenu, bo jazdę po piasku każdy, kto wybiera się na ten rajd powinien mieć opanowaną w najmniejszym palcu. Ilu zawodników, tyle technik i sposobów, ale z doświadczenia wiemy, że w jeździe po piasku obowiązuje przede wszystkim zasada – im szybciej, tym łatwiej.

Hamowanie

Miękki, kopny piasek ma to do siebie, że lubi wciągać i stawiać opór kołom, więc im szybciej jedziemy, tym mniejsza szansa na zakopanie i oponom łatwiej „przecinać” jego strukturę. Luźna nawierzchnia ma to też do siebie, że ze względu na właśnie te opory pomaga podczas hamowania. Dzięki temu często można zapomnieć o hamulcach, bo ciężki piasek i silnik często zrobią swoje. 

Zdecydowanie częściej używa się również tylnego hamulca, bo używając przedniego, koło może mieć tendencję do nurkowania i negatywnie wpływa na prowadzenie się motocykla. Oczywiście wszystko zależy od wielu czynników i zawsze trzeba być gotowym na awaryjne hamowanie.

Odchyl się do tyłu

Jeżdżąc w piasku warto również być gotowym do dociążenia tyłu motocykla, aby zwiększyć przyczepność tylnego koła i pomóc mu się „wygrzebywać” z kłopotów. Jest to równoznaczne z odciążaniem przedniego koła, które dzięki temu nie zapada się w miękkiej nawierzchni i idzie „wierzchem”. Sprawia to, że motocykl staje się podsterowny i zakręty musimy brać większym łukiem, ale pozwala to uniknąć nagłego „zanurkowania”, które może skończyć się lotem przez kierownicę. Tym bardziej, że jak wiadomo w piasku łatwo tworzą się sekcje niekończących się wyboi, które stanowią wyzwanie dla zawieszenia oraz dla naszego ciała.

Patrz daleko!

Podczas jazdy w piasku niezwykle ważne jest patrzenie daleko i szukanie optymalnej linii przejazdu. Doskonale wiedzą o tym zawodnicy startujący w Dakarze, którzy dodatkowo muszą „czytać teren”. Wiatr wiejący na pustyniach, tworzy wydmy, które czasem mogą być twarde, a czasem bardzo miękkie i tylko dzięki rajdowej intuicji jest się w stanie wybierać miejsca, które nie wciągną. I to też nie zawsze, bo jest to tak trudna sztuka, że nawet zawodnikom z wieloletnim doświadczeniem nie udaje się unikać błędów i wpadek.

Udało nam się poprosić o profesjonalną radę Łukasza Kędzierskiego, który osobiście miał okazję posmakować dakarowego piasku i o jeździe w miękkim terenie wie bardzo dużo.

Łukasz Kędzierski o różnicach między Dakarem i motocrossem:

–  Wydma jest naniesiona przez wiatr i przez to w niektórych miejscach jest bardzo grząska, a w innych bardzo twarda. Na torze motocrossowym jest zupełnie inaczej, bo ten piasek wszędzie jest podobnej struktury i twardości. Nie ma miejsc, gdzie jest bardzo grząsko i bardzo twardo, tylko wszędzie jest prawie tak samo. Na Dakarze trzeba uważać, żeby motocykl się nie zakopał w piasku. Wystarczy chwila nieuwagi, przód nurkuje i lecimy przez kierownicę. W motocrossie jest taka technika jazdy po piasku, że nie dociąża się przedniego koła w żadnym momencie, nawet w zakrętach. Trzeba przenosić przednie koło przez każdą z dziur i uważać, żeby nie wpadło w dno.

KOMENTARZE

REKLAMA

Polecane artykuły
Czwartkowy etap Rajdu Dakar wygrał Ricky Brabec i dzięki temu…
Jedyny Polak i najmłodszy zawodnik w stawce motocyklowych mistrzostw Europy…