Rajd przez Polskę, zgodnie z założeniami rozpoczął się o świcie 30 lipca na parkingu w sercu Tatr. Zwycięzcy Dakaru towarzyszyli quadowcy z tarnowskiego stowarzyszenia Grupa 4×4 oraz dwóch pasjonatów off-roadu, którzy specjalnie na tę okazję, przyjechali do Łysej Polany z Kalisza. W Bukowinie Tatrzańskiej ”SuperSonik„ przywitał autostopowicza, który wygrał konkurs zorganizowany na Facebooku i podróżował […]

Rajd przez Polskę, zgodnie z założeniami rozpoczął się o świcie 30 lipca na parkingu w sercu Tatr. Zwycięzcy Dakaru towarzyszyli quadowcy z tarnowskiego stowarzyszenia Grupa 4×4 oraz dwóch pasjonatów off-roadu, którzy specjalnie na tę okazję, przyjechali do Łysej Polany z Kalisza. W Bukowinie Tatrzańskiej ”SuperSonik„ przywitał autostopowicza, który wygrał konkurs zorganizowany na Facebooku i podróżował dalej z zespołem na pokładzie samochodu serwisowego.


REKLAMA

Trasa wiodła drogami krajowymi, a poza stacjami benzynowymi kolumna zatrzymała się: przy krakowskich Błoniach, gdzie odłączyła się część uczestników ”rajdu„, pod Katowickim Spodkiem oraz w samym sercu Wrocławia, gdzie quady i motocykle zaparkowały na płycie rynku. Nie obyło się także bez postoju w Zielonej Górze, gdzie krakowianina przywitała grupa kilkunastu quadowców.

Od startu do mety kolumnę zabezpieczał Przemysław Malec – ratownik medyczny prowadzący motoambulans. W pełni wyposażony i oświetlony kogutami motocykl sunął wraz z dzielnymi uczestnikami przedsięwzięcia, którzy pokonując tak długi dystans poczuli namiastkę rajdu długodystansowego. „Pomoc i doświadczenie Przemka były nieocenione. Jest profesjonalistą w każdym calu i bardzo pomógł nam również w kolejnych dniach Przystanku Woodstock. Szkoda, że nie może towarzyszyć mi w trakcie rajdów” – śmiał się Rafał Sonik.

Po osiągnięciu mety, zwycięzca Dakaru nie miał zbyt wiele czasu na sen, ponieważ już w piątek rano był gościem Akademii Sztuk Przepięknych, gdzie rozmawiał z uczestnikami festiwalu. Musiał tam zmierzyć z różnymi pytaniami, od tych dotyczących startów w Dakarze po te bardziej luźne, dotyczące piwa. Spotkanie zakończyło się z przytupem ponieważ wypełniony po brzegi namiot wspólnie wydał z siebie odgłos pędzącego bolidu Formuły 1 w ramach wsparcia akcji ”Zarycz dla życia„. Wraz z Woodstockowiczami zaryczał nominowany przez Felipę Massę Rafał Sonik, Jurek Owsiak oraz Irek Bieleninik.

Na tym jednak nie skończyła się interakcja uczestników festiwalu i Rafała Sonika. Krakowianin podpisywał zdjęcia do 19:00. W krótkiej przerwie był gościem konferencji prasowej oraz odwiedził strefę Allegro, gdzie przekazał na licytację pozłacanego, granitowego, dakarowego Beduina, którego wyrzeźbili dla niego quadowcy z Zielonej Góry. Miał też okazję popatrzeć na Woodstock z diabelskiego młyna. „To nie jest festiwalowe miasteczko, ale metropolia. Jest tu wszystko: bank, poczta, sklep spożywczy, punkty gastronomiczne i przede wszystkim dziesiątki tysięcy namiotów rozbitych jeden obok drugiego. Ta metropolia tętni życiem i pozytywną energią o każdej porze dnia i nocy” – komentował Sonik.

Najważniejszy punkt programu wizyty quadowca na Przystanku Woodstock został zrealizowany w sobotę, kiedy doszło do spotkania z Łukaszem Berezakiem – jednym z najdzielniejszych wolontariuszy Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Jedenastoletni chłopiec ujął jakiś czas temu całą Polskę, mówiąc o tym, że skoro jest nieuleczalnie chory, to chce pomóc tym, dla których jest jeszcze nadzieja.

Spotkanie małego bohatera ze zwycięzcą Dakaru było bardzo emocjonalne. Sportowiec i wolontariusz długo rozmawiali, siedząc w cieniu niczym dwaj, znający się od lat koledzy. Potem wzięli udział w konferencji prasowej, na której wymienili się podarunkami. Łukasz otrzymał kurtkę zespołu rajdowego Sonika oraz piasek z drugiego etapu Rajdu Dakar 2015. Odwdzięczył się panoramą Szczecina z bursztynami, mówiąc: „Mam nadzieję, że patrząc czasem na ten obrazek, będzie Pan zawsze myśleć o mnie. A Jurkowi, żeby nie czuł się pokrzywdzony, przyniosłem kubek” – dodał po chwili, wręczając prezent szefowi Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

Spotkanie zakończył wspólny przejazd Rafała Sonika i Łukasza Berezaka na dakarowym quadzie do wioski motocyklowej, skąd ruszyła parada złożona z kilkudziesięciu pięknych i lśniących maszyn. To był niestety ostatni woodstockowy akcent, bo krótko potem krakowianin musiał wyjeżdżać w sprawach służbowych do Warszawy.

„Jestem bardzo zaskoczony tym co zobaczyłem na Woodstocku. Choć jest nas tu kilkaset tysięcy, wszyscy są niezwykle zdyscyplinowani. Atmosfera jest fantastyczna, każdy jest przyjaźnie nastawiony, nie ma mowy o agresji. Nigdy nie widziałem tylu pozytywnych ludzi, którzy pokazują, że potrafią się świetnie bawić, a przy okazji uczyć się i poszerzać swoje horyzonty w takim miejscu, jakim było wzgórze Akademii Sztuk Przepięknych. Już wiem, że jeśli w przyszłym roku znów dostanę zaproszenie – przyjadę, ale tym razem zorganizujemy rajd wokół całej Polski z metą w Kostrzynie nad Odrą. Jeśli ktoś jeszcze nie był na Przystanku Woodstock musi przyjechać, a z pewnością z powrotem uwierzy w wewnętrzną siłę Polaków i to, że potrafimy tworzyć piękne rzeczy” – podsumował Rafał Sonik.

KOMENTARZE


REKLAMA