fbpx
A password will be e-mailed to you.

Specjalnie dla naszego serwisu mistrz świata w rajdach cross country, Rafał Sonik, opowiada o przygotowaniach i swojej taktyce na Dakar 2014, o akcji ?Daj przyQuad, nie niszcz lasu? i projekcie Poland National Team, którego był jednym z inicjatorów.

Bolesław Hyła: Gratuluję tytułu mistrza świata w rajdach cross country. Sezon 2013 chyba możesz uznać za bardzo udany?


REKLAMA

Rafał Sonik: Najlepszy w mojej dotychczasowej karierze! Wygrałem cztery z sześciu rajdów pucharu świata cross country. Przypomniałem sobie wtedy tytuł okładki „Świata Motocykli” sprzed trzech lat – „Rafał Sonik nasz człowiek na pustyni”. To mi dało poczucie, że przywiozłem puchar świata dla nas wszystkich. Wszystkich polskich quadowców i motocyklistów, gdyż wszyscy jesteśmy jedną wielką rodziną.

Jak oceniasz okiem zawodnika różnice pomiędzy mistrzostwami świata cross country a Dakarem?

Tak jak pomiędzy mistrzostwami świata na przykład w skokach narciarskich a olimpiadą w tej samej dyscyplinie. W Dakarze dodatkowo mamy aspekt loterii, może nie wytrzymać psychika, może zawieść sprzęt.

Będziesz miał do przejechania prawie dziewięć tysięcy kilometrów. Zdarzają się dzienne etapy Dakaru wynoszące blisko osiemset kilometrów, z czego połowa to odcinek specjalny. Jak przygotowujesz się do takiego wysiłku, jak wyglądają twoje treningi?

Ćwiczę w zasadzie codziennie, najwięcej na orbitreku i podobnych urządzeniach, dużo też biegam. Trening aerobowy połączony z treningiem quadowym daje moim zdaniem najlepsze efekty. Plus odrobina genetyki, gdyż nigdy nie miałem cech sprintera, a zawsze długodystansowca. I dlatego śmieję się na mecie Dakaru, że mogło by być jeszcze jedno kółko…

Czyli Dakar jest dla ciebie za krótki?

Zdecydowanie tak, jak życie (śmiech). Najlepiej czuję się w drugim tygodniu rajdu. Dla mnie jest to najlepszy tydzień w roku. Gdyby Dakar trwał cztery tygodnie zamiast dwóch, tylko bym się ucieszył.

Czy myśląc o startach rangi mistrzostw świata da się trenować jazdę quadem w Polsce?

Jest sporo miejsc gdzie można ćwiczyć – szczególnie wojskowe obiekty jak poligon w Drawsku Pomorskim, piaszczyste rejony Polski. Nie są to idealne warunki, ale są całkiem niezłe. Ostatni szlif trzeba zrobić za granicą, w Maroku czy do niedawna w Egipcie. A moim ulubionym miejscem do treningu przed Dakarem jest Dubaj, oprócz piasku są tam również skaliste i kamieniste rejony.

Zainicjowałeś akcję „Daj przyQuad, nie niszcz lasu”. Widzisz szanse z jednej strony na budowanie świadomości wśród użytkowników motocykli i quadów w zakresie dbałości o środowisko, z drugiej zaś na działania lokalnych władz i wyznaczanie tras, gdzie pasjonaci off road będą mogli realizować swoją pasję?

Może powiem to po raz pierwszy publicznie, ale jest na to okoliczność po różnych dramatycznych programach w telewizji. „Daj przyQuad, nie niszcz lasu” to hasło, które ma budować świadomość, że nie wszędzie można jeździć, ponieważ przyroda jest nasza wspólna i należy ją mądrze eksploatować. Ale nie jest to tylko świadomość off roadowców ale również obowiązek użytkowników i gospodarzy terenów. Mało kto podjął do tej pory dyskusję na temat tego, co w innych krajach jest oczywiste czyli wyznaczania obszarów i szlaków do uprawiania off roadu. Hasło pomaga procesowi zdobywania świadomości i jestem przekonany, że w ciągu paru najbliższych lat powstaną szlaki, którymi będziemy mogli legalnie jeździć.

Skąd zainteresowanie właśnie quadami? Jak długo już na nich jeździsz?

Quad to jest taki współczesny koń. Jeżdżę siedemnaście lat, od 1996 roku.

W 2013 roku ukończyłeś rajd Dakar na trzecim miejscu. Jak oceniasz rywali oraz swoje szanse na Dakarze 2014? Kto jest najgroźniejszym przeciwnikiem?

Marcos Patronelli jest moim najgroźniejszym przeciwnikiem. Ignacio Casale, Lucas Bonetto, Sebastian Palma i Sebastian Husseini to zawodnicy, którzy moim zdaniem mają szansę na czołówkę i będą chcieli się nawzajem pogryźć i zjeść (śmiech). Myślę, że będzie bardzo ostra rywalizacja.


REKLAMA



REKLAMA


Jaką masz strategię? Od razu atak czy jazda blisko czołówki i czekanie na ich błąd? Innymi słowy czy wolisz być gonionym czy goniącym?

To nie jest boks, nie można rozstrzygnąć walki tak jak Lennox Lewis po kilkudziesięciu sekundach. Chyba, że na swoją niekorzyść, robiąc sobie po prostu krzywdę. Josef Macháeek miał chyba najlepszą taktykę. Zawsze mówił – Rafał, rozpędzaj się na długich etapach, gdzie możesz stracić lub zyskać najwięcej tak, by być najszybszym. Na początku trzeba będzie zaatakować, by mieć dobre miejsce w peletonie ale nie ryzykować. A później cisnąć coraz bardziej, dotykając swojego limitu, ale nie przekraczając go. I czekać na błędy innych zawodników.

Trasa rajdu Dakar 2014 będzie różniła się od poprzednich edycji, organizator zapowiada więcej gór i kamieni, mniej pustyń. Na jakim typie terenu czujesz się najlepiej?

Największy postęp zrobiłem w górach i na piasku. Po ostatnich startach, szczególnie w górach na Sardynii i piaskach Abu Dhabi jestem zawodnikiem bardziej kompletnym. Nie mam obaw co do jakiegoś rodzaju terenu, zupełnie nie boję się czysto piaszczystej pustyni, bez względu na to, jak wysokie są wydmy.

Powiesz parę słów o projekcie Poland National Team, którego jesteś głównym inicjatorem?

Tak, jestem jednym z inicjatorów. Chodziło nam o to, by motorsport przestał być sportem wyłącznie indywidualnym. Jeżeli tak pozostanie, to w dalszym ciągu będziemy się borykać z elementarnymi trudnościami. Motorsport powinien być sportem rzecz jasna z wybitnymi osobowościami, twarzami, teamami fabrycznymi, ale drużynowo solidarnym. Najprościej mówiąc chodzi o poszerzenie i otwarcie tego sportu dla szerszego grona utalentowanych zawodników.

Dakarowi zawodnicy jeżdżący motocyklami z wiekiem przesiadają się do samochodów, tak jak Peterhansel, Czachor czy Dąbrowski. Myślisz w przyszłości o zrezygnowaniu z quada i ściganiu się autem?

Mój apetyt na quada jest wciąż bardzo duży. Mam taką konstrukcję wewnętrzną, iż jestem zadowolony i spełniony, jeżeli coś robię bezbłędnie. Jazda quadem sprawia mi ogromną radość, ale mam jeszcze sporo do zrobienia. Jeżeli będę jeździł bezbłędnie i dotrę do szczytu swoich możliwości, którego jeszcze nie widzę, to dopiero wtedy zastanowię się, co dalej. I na pewno nie będzie to kij golfowy (śmiech).

Co czujesz na mecie Dakaru?

Jestem królem! Jest to moment, w którym chce się wołać „chwilo trwaj”, czuję, że nie ma wyzwania, któremu bym nie podołał.

Zawodnicy, którzy raz wystartowali w Dakarze, wracają do tego rajdu jak do narkotyku. Czy też jesteś uzależniony?

Najkrótsza odpowiedź brzmi: tak. Jest to rodzaj narkotyku i chyba najlepszego z istniejących (śmiech).

Życzę Ci mety Dakaru 2014 na najwyższym podium. I dziękuję bardzo za rozmowę.

Rozmawiał Bolesław Hyła

Wkrótce zaprezentujemy Yamahę Raptor 700, quad, na którym Rafał Sonik pojedzie w Rajdzie Dakar 2014.

KOMENTARZE


REKLAMA