Prezentowaliśmy już motocykle 125 spod znaku trzech kamertonów. Czas na skutery Yamahy dla kierowców z prawem jazdy kat. B.

Yamaha X-Max 125/125 Business

Yamaha X-MAX 125


REKLAMA

Zachęcamy kierowców z prawem jazdy kat. B, aby przed wyjazdem na drogę publiczną motocyklem czy skuterem 125 odbyli przynajmniej kilka godzin szkolenia pod okiem fachowego instruktora nauki jazdy.

Yamaha zalicza serię X-Max do kategorii skuterów sportowych. Owszem, we Włoszech rozgrywa się wyścigi skuterowe, ale to jednak bardzo niszowy sport. Obudowane motocykle z podłogą i przekrokiem rzadko kojarzą się ze sportem – raczej ze spokojnymi dojazdami do pracy, rekreacją i niezbyt dalekimi wyjazdami turystycznymi. Kilkadziesiąt lat temu na skuterze można było przynajmniej się lansować. A dziś?

Niemniej jednak uznajmy X-Maxa za skuter sportowy. Niewątpliwie przyciąga wzrok swoją nowoczesną i długą sylwetką. Ponad 2,2 metra długości sprawia wrażenie, że mamy do czynienia ze skuterem o znacznie większej pojemności silnika.

Yamaha zapewnia, że żwawy, 4-suwowy, chłodzony cieczą silnik o pojemności 125 ccm z wtryskiem paliwa oferuje równowagę między sportowymi osiągami i codzienną użytecznością, a połączenie niskiego spalania i niemal 12-litrowego zbiornika paliwa gwarantuje długi przebieg między tankowaniami. O bezpieczeństwo kierowcy X-Maxa 125 dba ABS zapewniający pewne hamowanie nawet na mokrej nawierzchni.

Moc maksymalna 10,36 kW osiągana jest przy 8750 obr./min, a maksymalny moment obrotowy to 11,33 Nm przy tych samych obrotach, co zapewnia przyzwoite przyspieszenia.

Yamahę X-Max 125 można kupić również w wersji Business z wyższą szybą i kufrem centralnym w zestawie, jeśli oczywiście potrzebujemy lepszej ochrony przed warunkami atmosferycznymi i zamierzamy przewozić bagaże. Na same kaski wystarczy bowiem schowek pod kanapą.

Yamaha X-Max nie jest tania. Kosztuje 18 900 zł, a wersja Business jest o tysiąc złotych droższa.

Fot. Yamaha

Yamaha X-MAX 125Fot. Yamaha

Yamaha Tricity

Yamaha Tricity

Tricity to tegoroczna nowość – skuter na trzech kołach. Na postoju samodzielnie zachowuje równowagę, podczas jazdy – dzięki specjalnemu zwieszeniu dwóch przednich kół – zachowuje się jak jednoślad, czyli przede wszystkim składa się w zakrętach.

To nie jest nowy pomysł. Od kilku lat stosują go europejscy producenci skuterów, m.in. Piaggio i Peugeot. Yamaha podkreśla, że w Tricity zastosowano oryginalne opatentowane przednie zawieszenie. Specjalny system równoległobocznych mocowań do widelca i główki ramy sprawia, że oba koła wychylają się pod tym samym kątem, również odległość ich śladów na nawierzchni jest niemal jednakowa. Przednie koła, podobnie jak w wielu skuterach, zawieszone są z jednej strony, wewnętrznej. Każde na dwóch lagach – ta umieszczona z tyłu odpowiada za sterowanie, przednia zaś pełni funkcję amortyzatora. Dzięki takiemu rozwiązaniu każde koło jest amortyzowane niezależnie.

Nowy silnik o pojemności 124,8 ccm rozwija moc 8,1 kW przy 9000 obr./min. Za to 10,4 Nm momentu obrotowego uzyskuje już przy 5500 obr./min, a zatem aby przyspieszyć, nie potrzeba wkręcać go na najwyższe obroty. Za hamowanie odpowiadają hamulce tarczowe z przodu i z tyłu oraz zintegrowany układ hamulcowy UBS wspomagający kierowcę w dozowaniu sił hamowania przednich i tylnego koła.

Yamaha Tricity została zaprojektowana tak, jakby inżynierowie Yamahy wiedzieli o mających nastąpić w Polsce zmianach przepisów dotyczących prawa jazdy – pod kierowców z kategorią B.

Jej cena jest również umiarkowana jak na pojazd bardzo nowoczesny i tegoroczną nowość – Tricity kosztuje 14 900 zł.

Fot. Yamaha

Yamaha TricityFot. Yamaha

Yamaha Majesty S

Nowa Yamaha Majesty S - skuter dla posiadaczy prawa jazdy A1 i wkrótce - kategorii B

Majesty to seria miejskich maksi skuterów oferowanych w różnych wersjach silnikowych od 125 do 400 ccm. Model 125 pojawił się na polskim rynku po przerwie, bo teraz Yamaha spodziewa się większego zainteresowania ze strony klientów z prawem jazdy kat. B.

Producent podkreśla, że przy projektowaniu Yamahy Majesty S zwrócono szczególną uwagę na ergonomię, czyli przede wszystkim na wygodną kanapę oraz na łatwy dostęp stóp kierowcy do podłoża.

Majesty S napędza jednocylindrowy, 4-suwowy silnik o pojemności 125 ccm. Ta jednostka generuje prawie 12 KM (8,8 kW) mocy przy 7500 obr/min. Jak przystało na miejski skuter ma całkiem niezły moment obrotowy – 11,6 Nm przy 7000 obr/min., co powinno pozwolić na całkiem żwawe ruszanie spod świateł i pewną jazdę ulicami miasta.

Komfort jazdy mają zapewnić też spore (jak na skuter) 13-calowe koła z lekkich stopów.

Yamaha Majesty S kosztuje 13 900 zł.

Fot. Yamaha

Nowa Yamaha Majesty SFot. Yamaha

Yamaha D’elight

Yamaha D'elight

D’elight rozmiarami i masą przypomina skuter klasy 50 ccm. Napędza go jednak kompaktowy, 1-cylindrowy, 4-suwowy silnik chłodzony powietrzem. Przy stosunku średnicy cylindra do skoku tłoka 50,0 x 57,9 mm, silnik o pojemności 114 ccm posiada „nadkwadratowy cylinder” (w którym skok tłoka ma większą wartość niż jego średnica), dzięki temu oferuje stosunkowo duży moment obrotowy w niskim i średnim zakresie obrotów. Maksymalny moment obrotowy 7,7 Nm jest osiągany przy 5500 obr/min, co nadaje modelowi D’elight dynamiczne przyspieszenie.

Skuter jest bardzo zwrotny, ma niską kanapę, co ułatwi jazdę nie tylko osobom o niższym wzroście, lecz także mniej doświadczonym skuterzystom. Pojemność silnika plasuje Yamahę D’elight pomiędzy „pięćdziesiątkami” a skuterami 125, ale w przypadku osób, które zaczynają przygodę z jednośladami może to okazać się zaletą, a nie wadą. Nie pojadą zbyt szybko, ale z taką prędkością, że w miejskim ruchu nie będą zawalidrogami.

Design Yamahy D’elight nawiązuje do modnego stylu retro, ale widać, że jest to nowoczesna konstrukcja. No i cena zachęcająca – 8800 zł.

Fot. Yamaha

Fot. Yamaha

Nasz wybór dla początkującego skuterzysty z prawem jazdy kat. B

Nowa Yamaha Majesty S - skuter dla posiadaczy prawa jazdy A1 i wkrótce - kategorii B

Yamaha Tricity byłaby dobrym wyborem dla kogoś, kto trochę obawia się przesiadki z czterech kółek na jednoślad. Trzy koła to kompromis. Nie ma obawy, że przewróci się na postoju. Poza tym to pojazd, który swoim niecodziennym wyglądem może służyć do lansu. Nie testowaliśmy jednak Yamahy Tricity, nie wiemy też np. jak jego przednie zawieszenie będzie się zachowywało na drogach gorszej jakości – byle jak połatanych, z koleinami itp. Czy nie będzie sprawiało kłopotów awariami. To przecież nowa konstrukcja, może więc mieć wady „wieku dziecięcego”.

X-Maxa doradzilibyśmy komuś, kto ma za dużo kasy i nie pożałuje, że ją wydał, nawet wtedy, gdy skuter będzie opuszczał garaż kilka razy do roku. Bo znamy takich motocyklistów, którzy kupowali drogie modele, a potem dochodzili do wniosku, że to jednak nie dla nich. Lepiej zacząć od czegoś tańszego, zwłaszcza gdy dotychczas jeździło się tylko puszką, i przekonać się, czy jazda jednośladem nas wkręci.

Pozostaje więc Yamaha Majesty S lub słabsza D’elight. Spróbujmy zapomnieć o różnicy cen, wtedy wybieramy „prawdziwą stodwudziestkępiątkę”, czyli Majesty.

KOMENTARZE

REKLAMA