fbpx
A password will be e-mailed to you.

Dwadzieścia trzy lata temu tajemniczy motocyklista objechał Paryż dookoła w 11 minut i 4 sekundy. Francuska policja za punkt honoru postawiła sobie dopaść go. Bez skutku. Nikt go nie wydał. Czy w tym roku legendarny Prince Noir ujawni swoją tożsamość?

Ma 35 km długości i jest najniebezpieczniejszą drogą Paryża. W ciągu roku dochodzi na niej do 10 tysięcy wypadków, wielu śmiertelnych. Z tego powodu Boulevard Peripherique, bo o nim mowa, w angielskich przewodnikach dla motocyklistów bywa nazywany „śmiertelną pułapką”. Pełen krętych tuneli, ostrych łuków, nagłych zwężeń jezdni, a przy tym potwornie zatłoczony. Może właśnie dlatego droga ta stała się wyzwaniem dla młodego motocyklisty- Pascala?


REKLAMA

Czarny Książę podejmuje ryzyko

Rok 1989, wrześniowy poranek, godzina 7.17. Paryska obwodnica wypełnia się sznurami samochodów. Z umówionego zjazdu przy drodze rusza dopingowany przez swoich znajomych Pascal, znany w paryskim światku motocyklowym jako Czarny Książę (Prince Noir). Do zbiornika jego motocykla przymocowana jest kamera wideo filmująca widok zza owiewki oraz wskazania zegarów. Pascal włącza się do ruchu i od razu dodaje gazu. Nie ma chwili do stracenia.

„Le Periphe”, jak nazywają tę miejską obwodnicę Paryżanie, nie ma statusu autostrady, choć trochę ją przypomina. Na niektórych odcinkach ma cztery pasy ruchu w jedną stronę, ale za chwilę zwęża się do dwóch. Na ostrych łukach obowiązują ograniczenia prędkości do 40 km/h. Jest wiele tuneli, których ściany wyrastają z krawędzi jezdni. Na większości odcinków przeważa ograniczenie do 80 km/h. Szacuje się, że obwodnica Paryża przejmuje około jednej czwartej całego ruchu drogowego tej metropolii. W ciągu doby przejeżdża nią ponad milion samochodów. Najgorzej jest podczas godzin szczytu, kiedy cały czas ktoś zmienia pas w ostatniej chwili, ktoś wymusza, ktoś wyprzedza, ktoś włącza się do ruchu.

Pascal rozpędza się. Wskazania prędkościomierza oscylują pomiędzy 180 a 280 km/h. Jedyny odgłos, jaki zarejestrowała kamera, to ryk silnika utrzymywanego cały czas na najwyższych obrotach. Co chwilę samochody blokują wszystkie pasy. Motocyklista mija je z prędkością 200, a nawet 250 km/h, wykorzystując niewiele ponad 1 metr odstępu pomiędzy nimi. Gdy przechodzi szczególnie blisko, kamera rejestruje wstrząs. To rozpychane przez motocykl powietrze odbija się od karoserii samochodów. Widzimy, jak co chwilę ktoś bez uprzedzenia zajeżdża Pascalowi drogę. Jest zupełnie niewidoczny dla kierowców jadących 2-3 razy wolniej od niego. Łatwo poznać, że Pascal nie ściga się na tej drodze po raz pierwszy. Błyskawicznie reaguje robiąc slalom między samochodami.

VHS na baku

Suzuki GSXR 1100, którym jeździł „Czarny Książę” był wtedy jednym z najszybszych, seryjnych motocykli. Tak zwany „olejak” był niezwykle udaną konstrukcją i do dziś ma wiernych fanów. Egzemplarz Pascala pochodził prawdopodobnie z 1988 roku i w oryginale miał około 130 koni mechanicznych. We francuskiej wikipedii możemy przeczytać, że egzemplarz Pascala miał silnik rozwiercony do pojemności 1311 ccm, zmienione wałki rozrządu oraz sześciobiegową skrzynię biegów w miejsce oryginalnej, pięciobiegowej. Współczesne motocykle sportowe są o 40 kg lżejsze, mocniejsze i szybsze bez żadnych przeróbek. Mają też o niebo lepsze opony i zawieszenie.

Do baku motocykla przymocowana była kamera VHS. W 1989 roku kamery nie były tak małe jak dzisiaj. Pascal nie mógł się w pełni schować za owiewką i nie miał pełnej swobody ruchu. Krótko mówiąc, jechał ciężkim klamotem z wielką kamerą i to wcale nie tak wolno

W rogu ekranu widzimy stoper rejestrujący czas. Pascal minął właśnie kolejną grupę samochodów. Zbliża się do ostrego łuku. Pochyla się zupełnie jak na torze wyścigowym. Gdy motocykl znajduje się w dużym pochyleniu, wskazówka pokazuje około 200 km/h. Na prostej oczywiście więcej. Pascal dopada kolejną grupę samochodów i mija je „na lusterka”. Nagle samochód przed nim zjeżdża na jego pas. Niemal każdy ma wrażenie, że na tym zakończy się to nagranie. Jednak Pascal ratuje się poboczem i z ogromną prędkością na chwilę wyjeżdża poza skraj drogi. Znów znajduje niewielką lukę i jedzie dalej. Czasu jest niewiele.

Rekord pobity

Film z tym nagraniem został wyemitowany początkowo przez francuską telewizję TV5, później przez niemieckojęzyczną RTL. Na kopii w bardzo słabej jakości widzimy scenę jakby z filmu, tyle że bez dublerów i wielokrotnie kręconych scen. Nikomu nie trzeba tłumaczyć, że człowiek, który to nagrał, śmiertelnie się narażał. W tle scen wyścigu z czasem słyszymy dodany przez telewizję wywiad z Pascalem. Ma około 27 lat, a z tego, co można zobaczyć na nagraniu, wynika, że wygląda na jeszcze mniej. Chce pozostać anonimowy, co po takim wyczynie jest zrozumiałe. Z uśmiechem opowiada o kierowcach, którzy zajeżdżają mu drogę, często zapominając o kierunkowskazach. Zapytany o dziewczynę, mówi że ona nie boi się z nim jeździć. „Czasem, gdy mijam samochody, czuje się nawet senna”- mówi.

Pascal jedzie dalej. Na prostej zbliżył się do prędkości maksymalnej. Zostawia za sobą wszystkich. Jest coraz bliżej. Mija jedenasta minuta. W końcu gwałtownie hamuje. Skręca w prawo. Z innej kamery ktoś uchwycił, jak koledzy wyłączają stopery: 11 minut i cztery sekundy. Tyle potrzebował na okrążenie całego Paryża. Daje mu to prędkość średnią ponad 190 km/h. Obecna średnia prędkość ruchu na tej drodze w godzinach od 7.00 do 21.00 to około 43 km/h. Koledzy się cieszą, „Prince Noir” pobił swój rekord.

20 lat później

Do dziś krąży w Internecie film nagrany przez Czarnego Księcia. Fatalnej jakości, bez informacji o Pascalu, o którym wiemy naprawdę niewiele. Swojego wyczynu dokonał jeszcze zanim nastała epoka Internetu i telefonów komórkowych. Zdobył jednak wielu naśladowców, którzy ścigają się na tej i na innych trasach. Ponieważ tożsamość motocyklisty pozostawała nieznana, w Internecie można znaleźć mnóstwo sprzecznych informacji dotyczących jego osoby. Nie brakuje pogłosek, że Pascal zginął, podczas próby pobicia rekordu, uderzając w tył ciężarówki. Byłoby to romantyczne, choć tragiczne zakończenie takiej tajemniczej historii, ale jest nieprawdziwe.

20 lat po wyczynie, w 2009 roku francuski magazyn motocyklowy Moto Revue ogłosił, że znalazł Pascala, który żyje do dziś i nadal nie chce ujawniać swojej tożsamości.

http://www.motorevue.com/site/moto-revue-a-retrouve-le-prince-noir–44294.html

Swój wyczyn skomentował wtedy krótko: „Zrobiłem to, nie zastanawiając się nad konsekwencjami. Żałuję”. Obiecał też, że ujawni swoją tożsamość w dniu swoich 50. urodzin, czyli w 2012 roku.


REKLAMA



REKLAMA


Naśladowcy

To, co zostało po jego wyczynie, to nie tylko powielany w Internecie filmik, kilka zapomnianych publikacji w prasie i telewizji oraz własne hasło w wikipedii. Pascal znalazł wielu naśladowców, wśród których najbardziej znanym jest Ghost Rider. Grupa kaskaderów kryjąca się pod tym pseudonimem także uskutecznia ekstremalną jazdę motocyklem z kamerą na baku, ale uczyniła z tego dochodowy biznes. Oni także umiejętnie podsycali aurę tajemniczości i długo nie ujawniali swojej tożsamości. Na stronie internetowej sprzedają filmy ze swoim udziałem, a nawet koszulki i kubki ze swoim logo. Ich filmiki są profesjonalnie montowane z materiału nagrywanego przez kilka kamer rozstawionych uprzednio na trasie przejazdu.

Grupa Ghost Rider postanowiła oddać hołd Czarnemu Księciu i przejechać tą samą trasę, co on. Rekord został poprawiony o dwie minuty, lecz trasa została pokonana w nocy, przy niemal zerowym ruchu. Może dlatego, że ten, kto go ustanowił, dalej chce sprzedawać kubki i koszulki? Nie ma w tym nic dziwnego. Przecież nie każdy motocyklista, traktujący ulicę jak tor wyścigowy, będzie miał szansę obchodzić pięćdziesiąte urodziny!

 

Motocykl Prince Noir

Suzuki GSX-R 1100 z licznymi modyfikacjami: pojemność silnika zwiększona do 1311 ccm, zmodyfikowane wałki rozrządu, moc podniesiona do (deklarowanych) 140 KM, 6-biegowa skrzynia adoptowana z GSX-R 750 Race Replica.

 

Naśladowcy Prince Noir

Grupa Ghost Rider

W 2004 r. grupa Ghost Rider wydała video z przejazdem tą samą trasą, co Prince Noir. Jego rekord został poprawiony o dwie minuty. Jednak większość motocyklistów nie uznaje tego wyczynu. Nie dlatego, że Szwed zrobił to o niebo lepszym motocyklem. Rekord ustanowił w nocy, przy niemal zerowym ruchu.

Ghost Rider ? Paris przez Jakko

 

Le Vengeur Casqué

W 2010 r. motocyklista ukrywający się pod pseudonimem „Le Vengeur Casqué” (Mściciel w Kasku), podjął takie samo wyzwanie, jak Price Noir, używając podobnego motocykla. Boulevard Peripherique pokonał w 12 minut 15 sekund, lecz i tym razem trudno o porównanie, bowiem Mściciel założył, że nie da się złapać fotoradarom. Zwalniał w miejscach, gdzie były ustawione, wykazując przy okazji, że nie są one przeszkodą w generalnym lekceważeniu ograniczeń prędkości.

 

Tekst Stanisław Dojs

KOMENTARZE

REKLAMA