W czwartek doszło do jednego z najgłośniejszych pożarów ostatnich lat w świecie motorsportu. Po dniu testowym serii MotoE wybuchł pożar garażu, w którym stały motocykle oraz sprzęt zespołów.

W wyniku tego incydentu spłonęły wszystkie motocykle serii, a sam pożar pogrzebał nadzieje na terminowe rozpoczęcie mistrzostw świata motocykli elektrycznych. Na szczęście w pożarze nikt nie ucierpiał. 


REKLAMA

Będzie opóźnienie

Dorna podała wstępne przyczyny wybuchu pożaru. Według podejrzeń organizatora MotoGP, doszło do niego w wyniku zwarcia instalacji elektrycznej. Samo zwarcie oczywiście wywołało pożar, ale do jego eskalacji doszło dopiero w wyniku zajęcia się baterii o dużej gęstości. Ta jest jednym z głównych elementów ładowarki wykorzystywanej w serii. W chwili wybuchu, do ładowania nie był podłączony ani jeden motocykl. 

Teraz czekamy na oficjalne stanowisko policji w tej sprawie. W wyniku pożaru spłonęły narzędzia, laptopy zespołowe, części, kombinezony zawodników oraz… wszystkie 18 motocykli serii. Już teraz wiemy, że inauguracja wyścigów przewidziana na 5 maja na torze Jerez nie dojdzie do skutku. Dorna zapewnia jednak, że motocykle wyścigowe wystartują jeszcze w tym sezonie.

KOMENTARZE

REKLAMA