fbpx
A password will be e-mailed to you.

Wiosna – to słowo dla motocyklisty jest jak miód na duszę. Po długich zimowych miesiącach bez motocykla chcemy w końcu cieszyć się naszą pasją. Nie zawsze jednak początek sezonu jest łatwy, niektórzy zaczynają czuć maszynę i radość z jazdy dopiero w okolicach czerwca. Jeśli masz tylko takie doświadczenia, to pół biedy, bo czasami bywają one dużo gorsze. Jak, i czy w ogóle, należy się jakoś specjalnie przygotować do sezonu?

Każdy wyjazd, a już szczególnie ten pierwszy, wiosenny, powinniśmy zacząć od sprawdzenia stanu technicznego motocykla. Najlepiej zrobić taki rekonesans wcześniej, a nie wtedy, gdy chcemy już pojeździć, bo na zewnątrz słoneczko, a zaraz może się zrobić ciemno i zimno. Ciśnienie w oponach, stan układu hamulcowego, naciąg i nasmarowanie łańcucha, stan oleju. Krótka checklista, która pozwoli bezpiecznie wyjechać motocyklem na drogę.

Bardzo dobrą propozycją na rozgrzanie się przed sezonem są ćwiczenia na placu. Do treningu musimy znaleźć spokojne miejsce, gdzie będziemy mogli ustawić kilka pachołków, butelek PET, przeciętych piłeczek tenisowych czy innych bezpiecznych przedmiotów (odpada wszystko, na co możemy się nabić w razie wywrotki oraz ślizgać się po najechaniu kołem motocykla). Świetnie, jeśli mamy już wcześniej upatrzoną taką lokalizację z poprzedniego sezonu. Dobrym pomysłem jest oczyszczenie nawierzchni aby warunki do ćwiczeń były bardziej komfortowe.

Dobrym pomysłem jest oczyszczenie nawierzchni, tak aby warunki do ćwiczeń były bardziej komfortowe

Na sam trening proponuję zabrać 4 sztuki „pachołków”, które rozstawimy w jednej linii w odległości 4 m jeden od drugiego. Taka figura będzie miała długość 12 m + kilka metrów wolnej przestrzeni z każdej strony. Jeśli znajdziemy kawałek placu o wymiarach 25x10m, to spokojnie się na nim zmieścimy. Im więcej potrafimy, tym dostępna przestrzeń może być mniejsza.

Kiedy i jak zacząć?

Kiedy zacząć taką przedsezonową rozgrzewkę? To zależy. Największy wpływ na bezpieczeństwo jazdy na motocyklu ma zapewnienie odpowiedniej przyczepności opony z nawierzchnią. Generalnie im bardziej sportowy model opony, tym trudniej go dogrzać podczas chłodnego wiosennego dnia. Zimna opona ma zupełnie inną – dużo gorszą – przyczepność od opony nagrzanej. Dla mnie na motocyklu sportowym graniczną wartością jest 10-12°C w słoneczny dzień. Nawierzchnia nagrzewa się mocniej niż powietrze i powinno to wystarczyć do uzyskania wystarczającej przyczepności.

Możemy trenować ustawiając jako pachołek każdy „bezpieczny” przedmiot

Im bardziej sportowy model opony, tym trudniej go dogrzać w chłodne dni

Dla motocykla turystycznego, na którym mam inne opony, już kilka stopni powyżej zera pozwala cieszyć się jazdą. Pamiętajmy też, że w chłodny dzień ciśnienie w oponach powinno być nieco niższe (0,1-0,2 bar) od nominalnego, żeby opona skuteczniej się nagrzewała. Nominalne ciśnienie w ogumieniu powinniśmy ustalać na podstawie modelu opon, których aktualnie używamy. Wartości podane w instrukcji obsługi motocykla odnoszą się do fabrycznie montowanych w nim opon. Jeśli używamy innego modelu, zalecane  ciśnienia znajdziemy w specyfikacji technicznej, którą udostępnia jego producent.

Gdy już dotrzemy na miejsce naszej rozgrzewki, proponuję zestaw kilku ćwiczeń. Wszystkie polegają na jeździe dokoła wcześniej ustawionych pachołków, w różnej konfiguracji nitki przejazdu. Będziemy jeździć na pierwszym biegu, bez używania sprzęgła.

Przykładowe figury do ćwiczenia na placu:

1) Jazda po elipsie dokoła czterech pachołków. Zaczynamy wolno, wykonując po kilka objazdów w każdym kierunku. Stopniowo zwiększamy prędkość i pochylenie motocykla, zwracając uwagę na trzymanie się kolanami zbiornika paliwa, rozluźniając ręce i mocniej wychylając obręcz barkową w kierunku zakrętu. Pozwoli to nam utrzymywać mniejsze pochylenie motocykla przy tej samej prędkości i zaoszczędzić nieco przyczepności. Rozgrzejemy też opony.

2) Ósemka. Jeździmy starając się z czasem zacieśniać nawroty przy skrajnych pachołkach. W tym celu możemy użyć delikatnie tylnego hamulca, bez odejmowania gazu.

3) Objazdówka. Jedziemy po małej elipsie dokoła dwóch pachołków, co kilka okrążeń przejeżdżając na kolejne dwa pachołki i zmieniając kierunek jazdy. Podczas nawrotu zacieśniamy zakręt używając tylnego hamulca i odejmując nieco gazu. Stopniowo staramy się przejechać jak najbliżej pachołków.

4) Slalom. Wykonujemy slalom pomiędzy pachołkami w obu kierunkach, zawracając na jego końcu. Ćwiczenie można wykonać bez używania hamulca, jedynie otwierając i przymykając przepustnicę. Jeśli chcemy przejechać slalom szybciej, używamy dodatkowo tylnego hamulca. Podpowiem, że aby łatwiej zmieścić się pomiędzy pachołkami, manewr skrętu na następny pachołek zaczynamy tuż po minięciu podnóżkami aktualnego pachołka. Jeśli z manewrem będziemy się spóźniać, przy kolejnym pachołku zabraknie nam miejsca.

5) Rotacje. To ćwiczenie dla nieco bardziej wprawnych motocyklistów, ale obierając większy promień, po jakim będziemy objeżdżać pachołki (rotować), wykona je każdy. Przy wykonywaniu rotacji prędkość motocykla korygujemy tylnym hamulcem, bez zmiany położenia przepustnicy. Ustalamy jakieś położenie przepustnicy i gdy motocykl jedzie za szybko, delikatnie dławimy go tylnym hamulcem. Kluczem do sukcesu jest słowo „delikatnie”.

Stosujemy technikę patrzenia w kierunku jazdy z wyraźnym obracaniem głowy. To bardzo pomaga wykonać manewr

Podsumowanie

Przy wszystkich ćwiczeniach pamiętajmy o prawidłowej pozycji na motocyklu oraz stosujmy technikę patrzenia w kierunku jazdy, z wyraźnym obracaniem głowy. To bardzo pomaga wykonać manewr. Jeśli rozstaw pachołków okaże się dla nas i naszego motocykla zbyt mały, możemy go zwiększyć np. do 5 m. Musi on być jednak na tyle mały, aby stanowił dla nas wyraźne ograniczenie przestrzeni manewru. To my musimy świadomie kierować motocyklem, a nie motocykl ma jechać tam, gdzie akurat ma ochotę.

Taki zestaw ćwiczeń powinien oswoić nas z precyzyjnym używaniem przepustnicy i hamulca oraz przypomnieć głowie, że pochylenie motocykla w zakręcie jest bezpieczne. Wyraźnie poprawi się też wyczucie maszyny po zimowej przerwie.

Pamiętajmy, że w chłodny dzień ciśnienie w oponach powinno być nieco niższe (0,1-0,2 bar) od nominalnego, żeby opona skuteczniej się nagrzewała

Co do ram czasowych takiego treningu, bądźmy elastyczni. Jeździjmy dopóki mamy z tego przyjemność. Taką rozgrzewkę można też podzielić na etapy. Z każdym podejściem będzie coraz łatwiej. Gwarantuję! Dodam, że jeśli prawidłowo wykonywaliście ćwiczenia, na drugi dzień powinniście czuć mięśnie po wewnętrznej stronie ud, a nie powinny was boleć nadgarstki i przedramiona.

Motocykliści często obawiają się takiej formy aktywności, bojąc się upadku i uszkodzenia motocykla. Oczywiście może się to zdarzyć (od czego są gmole i crashpady?), ale proszę pamiętać, że dziesięć upadków na placu z dużym prawdopodobieństwem mniej zaszkodzi motocyklowi i kierowcy niż jeden upadek w ruchu ulicznym. Przy paciaku na placu najbardziej cierpi duma kierownika!

Jeśli spodoba wam się takie doskonalenie techniki jazdy, zapoznajcie się z hasłem „motogymkhana”. To coraz bardziej popularny i bez wątpienia najbezpieczniejszy sport motocyklowy, który możecie uprawiać samodzielnie, jak też rywalizować z innymi pasjonatami na zawodach. Daje on mnóstwo zabawy, poprawia bezpieczeństwo i można go uprawiać na każdym modelu motocykla.


Zdjęcia: Maja Szkut

KOMENTARZE