Mazury są piękne, na początku wakacji jeszcze niezbyt zatłoczone i skrywają wiele tajemnic. A przy tym niezbyt oddalone od stolicy, do której prowadzi już parę dobrych dróg z innych części kraju, więc dojazd tam jest nie najgorszy. Idealne miejsce na motocyklowy weekend a może i na coś więcej.

Z Warszawy do najbardziej wysuniętych na północny-wschód części kraju jest raptem 300 kilometrów – kilka godzin jazdy. Wystarczy wskoczyć na motocykl i jechać… pojeździć. Tak też, zrobiliśmy. W podróż wybraliśmy się we dwójkę na jednym motocyklu. W piątek po pracy zapakowaliśmy nasz motocykl do granic możliwości. Dawno nie jechałem tak obładowaną maszyną. Bo dawno nie byłem na biwaku. Infrastruktura biwakowa zawsze zajmuje dużo miejsca.


REKLAMA

Najpierw powoli…

Ruszyliśmy o 17. Wskoczyliśmy na trasę S8 – zależało nam na czasie. Nie lubię jeździć po zmroku. Nie mieszkam w stolicy i średnio orientuję się w przebudowach okolicznych dróg, dlatego nie dziwi mnie, że część z Was na słowa „S8”, „na północ” i „szybko” zareagowała szyderczym śmiechem. Szlakiem zapomnianej historii - Mazury

Tak! Profesjonalnie ustawiłem się w korku na wysokości Wyszkowa i dowiedziałem się, że nawet motocykl ma tu problem: w rejonie przebudowy jest naprawdę wąsko i trudno się przecisnąć. Na szczęście świeciło czerwcowe słońce, było ciepło, a weekend dopiero się rozpoczął!

Piramida w Rapie

Z korka wydostaliśmy się po kilkudziesięciu kilometrach mozolnej jazdy. W Zambrowie zjechaliśmy z trasy nr 8, kierując się na Pisz i dalej do Ełku drogą nr 16, po drodze skręcając do miejscowości Świętajno nad jeziorem o tej samej nazwie (nie pomylcie ze Świętajnem koło Szczytna!). Wspaniałe miejsce. Blisko stąd do Suwałk, Gołdapi i Giżycka. Była dziesiąta wieczorem, a nad jeziorem trwała już impreza – nasz gospodarz obchodził urodziny! Szybko dołączyliśmy do zabawy!

Nad ranem z resztą gości ustaliliśmy plan działania: ruszamy zwiedzać! Na początek miejsce jakby z innej rzeczywistości: piramida w Rapie.

Ze Świętajna to 58 kilometrów. Jechało nas tam siedem osób na pięciu motocyklach. Niestety, nie mogliśmy do Rapy dostać się najkrótszą drogą – na trasie był wypadek i ruch został zamknięty. Wróciliśmy zatem i przez Dybowo, Sokółki wyskoczyli na trasę 65 (łączącą Ełk z Gołdapią).

Na granicy

Niestety wkrótce rozpadało się. Nie przeszkodziło to w jeździe, ale peleton mocno się rozciągnął, a my straciliśmy z pola widzenia resztę ekipy (musieliśmy się zatrzymać, żeby szybko się ubrać). I tak – niestety – nie zauważyłem skrętu w lewo, na szosę 650. Zatrzymała nas granica z Obwodem Kaliningradzkim… Wróciliśmy się i szczęśliwie znaleźliśmy drogę – inną niż reszta ekipy, ale równie malowniczą. I do Rapy dojechaliśmy nawet przed naszymi znajomymi. Na miejscu na szczęście się wypogodziło, bo do piramidy trzeba się przespacerować.

Szlakiem zapomnianej historii - Mazury

Piramida zbudowana w 1810 roku przez barona von Fahrenheida jest grobowcem, którego specyficzne oddziaływanie miało zapewnić mumifikację złożonych ciał. Jako pierwsza spoczęła w nim córeczka barona, a po latach – cała rodzina. Do pierwszej wojny światowej grobowiec został zasłonięty przez las. Gorszy los nadszedł z frontem, gdy zbliżał się koniec drugiej wojny światowej. Grobowiec zdewastowano i sprofanowano w poszukiwaniu kosztowności. Nie lepiej postąpili przybysze osiedlający się na tych terenach. Jeszcze w latach 90. rozmaici „poszukiwacze” dobierali się do wnętrza. Dopiero w roku 2010 władze postanowiły zamurować wejścia. Przez szczeliny w oknach wciąż widać złożone tu trumny.

Leśniewo

Z Rapy ruszyliśmy do kolejnego miejsca, które zdecydowanie warto zobaczyć: śluzy Leśniewo na Kanale Mazurskim, którego budowę zaplanowano jeszcze w XIX wieku, a rozpoczęto przed I wojną światową. Wojny przerywały tę inwestycję dwukrotnie. Śluza w Leśniewie jest jedną z dziesięciu, jakie powstały, aby połączyć mazurskie jeziora poprzez rzeki (Łyna oraz Pregoła) z Bałtykiem. Szlak wodny miał służyć transportowi towarów z Mazur.

Śluza w Leśniewie znajduje na zachód od Rapy. Pojechaliśmy zatem do Bań Mazurskich (znanych z kartaczy podawanych w barze „Młyn”, ale komu nie żal czasu, na mazurskie jedzenie powinien zatrzymać się w pensjonacie „Biały Dwór” w Stańczykach, znanych z zabytkowych wiaduktów).

Śluza z „gapą”

Tam wskoczyliśmy na trasę 650 w kierunku Węgorzewa i dalej do Leśniewa. Charakterystycznym elementem tej budowli jest miejsce, w którym umieszczono w swoim czasie okazałą, hitlerowską „wronę” (zrzucona, podobno leży wciąż na dnie zbiornika śluzy).

Śluza z "gapą"

Po dniu pełnym jazdy nadszedł czas na obiad i odpoczynek. Obiad zjedliśmy w Karczmie w Węgorzewie. Odpoczynek po obiedzie zaplanowaliśmy w Giżycku. To świetne miejsce na imprezę i spotkanie się ze znajomymi. W sezonie nie brakuje tam knajp, restauracji, barów. Jeżeli lubicie gwar i dobrą zabawę, nie będziecie zawiedzeni!

Czas na odpoczynek

My chwilowo potrzebowaliśmy ciszy i odpoczynku. I też się nie zawiedliśmy. Przy jeziorze znaleźliśmy duży, drewniany leżak, na który wszyscy weszliśmy i mogliśmy w spokoju kontemplować wrażenia z całego dnia. Nad Świętajno dotarliśmy przed godziną 20. Przejechaliśmy leniwie prawie 200 kilometrów, a zobaczyliśmy wspaniałą i trochę niedocenioną część naszego kraju.

Szkoda, że na zwiedzanie mieliśmy tylko weekend, bo miejsc stworzonych dla motocyklistów jest tutaj od groma! W oddalonych od głównych dróg wsiach wśród drzew dostrzeżemy liczne dwory i pałace, niestety dziś przeważnie popadające w ruinę, jak pałac w Mieduniszkach Wielkich. Inny, w Więckach, miał więcej szczęścia – mieści się tam szkoła. Nie brak innych ciekawostek: zabudowa wsi Zabrost czy elektrownia wodna w Ołowniku. Nie brak też szlaków, które dostarczą wielu przyjemnych wrażeń z jazdy. Na drodze 655 Giżycko – Olecko jest wiele odcinków z niezwykle przyjemnymi, szybkimi łukami. Podobnie jest na drodze 650 Gołdap – Węgorzewo – Srokowo.

Szlak Fortyfikacji Mazurskich

Mazury to prawdziwe zagłębie tajemnic i ciekawostek dla tych, którzy interesują się I i II wojną światową. Znajdziemy tutaj wiele historycznych miejsc, budowli i kompleksów wojskowych. Naszą wycieczkę możemy zacząć od śluzy w Leśniewie, stamtąd udać się do Mamerek – Kwatery Głównej Niemieckich Wojski Lądowych z II wojny światowej.

W Pozezdrzu przy szosie Węgorzewo-Giżycko znajdziemy polową kwaterę Himmlera, znaną pod pod kryptonimem „Hochwald”. Centralny z 9 obiektów to bunkier Himmlera – bardzo dobrze zachowany i największy z ocalałych. Na deser – „Wilczy Szaniec” – kwatera główna Adolfa Hitlera i Naczelnego Dowództwa Sił Zbrojnych w lesie gierłoskim, na wschód od leżącej na skraju lasu wsi Gierłoż i 8 km na wschód od Kętrzyna. A jest jeszcze twierdza Boyen w Giżycku – to tylko najbardziej znane i popularne miejsca. Cały Szlak Fortyfikacji Mazurskich ciągnie się ponad 430 kilometrów.

Republika Ściborska

O tym oryginalnymi miejscu organizatorzy piszą: „To autentyczne odludzie (…). Tu samochody mogą dojechać dopiero od niedawna, nie ma zasięgu telefonu, a wokół tylko las, pasące się krowy i dzikie zwierzęta…”

Ciekawe linki

http://mazury.travel/get/file/133 (Szlak Fortyfikacji Mazurskich)

http://twierdza.gizycko.pl/

http://www.biegnacy-wilk.pl/republika-sciborska

trasa:

Świętajno k. Olecka – 73 km – Rapa – 44 km – Leśniewo – 44 km – Giżycko – 46 km – Świętajno

Łącznie: 207 km

KOMENTARZE

REKLAMA