fbpx

11 spośród 18 Polaków, którzy 5 stycznia wyruszą w trasę pierwszego etapu Rajdu Dakar, pojawiło się na spotkaniu z dziennikarzami, żeby opowiedzieć o swoich planach i nadziejach na zbliżający się start.

Zabrakło Grzegorza Czarneckiego i Bartłomieja Boby, którzy wyjechali na treningi do Dubaju oraz załogi Orlen Teamu, która do południowoamerykańskiego wyzwania przygotowuje się na piaskach Zjednoczonych Emiratów Arabskich.


REKLAMA

– Już doświadczenie zeszłorocznego Rajdu Dakar pokazało, że projekt Poland National Team jest wyjątkowy. Zostały poczynione kolejne kroki, w postaci powołania spółki akcyjnej i stowarzyszenia. To wspaniała informacja, że w tym roku również wszyscy nasi kierowcy pojadą zjednoczeni pod biało-czerwoną flagą – powiedział prezes Polskiego Związku Motorowego Andrzej Witkowski.

– U podstaw Poland National Team legło marzenie o zintegrowaniu środowiska rajdowego i rozwoju motorsportu – mówił Piotr Beaupre, który wraz z Jackiem Lisickim chcą w tym roku powalczyć o poprawienie zeszłorocznego wyniku (37. Miejsce).

– Wszystko zaczęło się małej knajpce w Lizbonie w 2008 roku, kiedy odwołano Dakar – dodał Rafał Sonik, drugi z inicjatorów powstania rajdowej drużyny narodowej. – Zebrali się tam wszyscy Polacy i nagle okazało się, że nie jest nas kilku czy kilkunastu, ale kilkudziesięciu. Idea stała się ciałem w 2012 roku, a przełomowy był rajd w 2013, kiedy po raz pierwszy byliśmy naprawdę razem.

Dziennikarzom zaprezentowano trasę tegorocznego Dakaru. Kilka słów o niej powiedział Jarosław Kazberuk. Kierowca potężnej Tatry dzieli swoje obowiązki z Robinem Szustkowskim. W ubiegłym roku, w ostatnim dniu rajdu, załodze rozsypała się skrzynia biegów i w tych pechowych okolicznościach nie udało im się dojechać do mety. Teraz mają coś do udowodnienia. Są silniejsi, szybsi, a przede wszystkim bardziej doświadczeni, co potwierdzał młodszy z zawodników.

– Powoli łapię ”dakarowego nosa„ i nawet na piachu już radzę sobie lepiej. Muszę jednak przyznać, że umiejętności Jarka do pokonywania wydm wciąż mnie zaskakują.

– Jesteśmy teraz w szalonym okresie. Biegamy, pływamy, jeździmy na rowerach, ale najchętniej wsiadłbym już do samochodu i ruszył na trasę – podkreślał z entuzjazmem Krzysztof Hołowczyc.

Nasz najlepszy kierowca będzie przemierzać bezdroża Argentyny, Boliwii i Chile w towarzystwie doświadczonego pilota Konstantina Żilcowa.

– Angielski z rosyjskim akcentem Konstantina sprawia, że w huku podczas jazdy trudno go zrozumieć, dlatego przyda się moja znajomość rosyjskiego. Traf sprawił, że polski kierowca pojedzie z rosyjskim pilotem w niemieckim samochodzie – śmiał się Hołek.

Determinację całego zespołu, by wypaść jak najlepiej, podkreślał Rafał Sonik.

– Chcemy pokazać, że stać nas na więcej. Że jako drużyna wiele możemy osiągnąć. To będzie najtrudniejszy z dotychczasowych Dakarów, a organizatorzy przewidują, że do mety dojedzie mniej niż połowa startujących. Jest taka anegdota, że tak musi być ze względu na koszty, jakie ponosi ASO. Po prostu – im mniej będzie codziennie zawodników na trasie, tym mniej będą musieli wydać organizatorzy – żartował zdobywca trzeciego miejsca w Dakarze 2013.

Najmłodszym zawodnikiem, który pojedzie w barwach narodowych jest Martin Kaczmarski. Uczeń Krzysztofa Hołowczyca obserwował już Dakar w ubiegłym roku, ale styczniowy start będzie dla niego prawdziwą szkołą życia.

– Mój pilot Felipe Palmeiro jest bardzo doświadczony i wierzę, że przeprowadzi nas przez to wyzwanie. Starsi koledzy cały czas powtarzają, że w pierwszym starcie wynik nie ma znaczenia. To ma być nauka, ale mam nadzieję, że nie zawiodę.

Na poprawienie wyniku z ubiegłego roku ma nadzieję Grzegorz Baran, któremu w szoferce 10,5-tonowego MANa będą towarzyszyć Robert Jachacy i Paweł Grot.

– Nasze auto ma nowe zawieszenie, otrzymało również centralny układ pompowania, nowy układ zasilania i układ wydechowy. Celem jest oczywiście meta, ale jak chyba każdy, marzymy żeby ukończyć Dakar na jak najlepszym miejscu – mówił Robert Jachacy.

W reprezentacji Polski pojawiła się również nowa twarz. Klaudia Podkalicka, kierowca rajdowy, o Dakarze marzy już od lat. W tym roku miała nadzieję na podjęcie wyzwania, ale niestety kłopoty zdrowotne jej pilota, Joanny Madej przesunęły realizację planów na 2015 rok.

– W 2008 roku dostałam propozycję startu od Grześka Barana. Od tamtej pory Dakar nie daje mi spokoju i obiecałam sobie, że nie odpuszczę. Krok po kroku zmierzam w kierunku osiągnięcia celu. Dzięki Poland National Team, w styczniu pojadę do Ameryki Południowej po naukę. Mam nadzieję, że przywiozę cenne doświadczenie, które zaprocentuje w przyszłości – powiedziała zawodniczka.

Podczas konferencji wszyscy obecni zawodnicy podpisali zdjęcie z mety poprzedniego rajdu. Zostanie ono przekazane na licytację podczas finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

KOMENTARZE

REKLAMA

Polecane artykuły
Już w niedzielę 15 grudnia w Łodzi odbędą się jedne…
Toni Jardine, młodziutka zawodniczka z Republiki Południowej Afryki, chce podczas…