Motocyklowa końcówka lata lub jesień w Bieszczadach? To dobra, ale oklepana propozycja, bo wiadomo, że tam i pięknie, i trasy ciekawe. Lecz nie trzeba się wcale zapuszczać aż na kresy, żeby ciekawie spędzić czas. Pogórze Ciężkowickie na południowy-zachód od Tarnowa co chwilę uraczy nas atrakcjami. Na ich objechanie wystarczy weekend.

Trasa


REKLAMA
Advertisement

Tarnów – 11 km – Wierzchosławice (muzeum w domu Wincentego Witosa) – 8 km Wojnicz – 9 km – Dębno 16 km – Melsztyn (zamek) – 5 km – Zakliczyn – 6 km – Lutosławice 16 km – Ciężkowice – 34 km – Biecz (rynek, ratusz, mury z basztą) – Pasmo Brzanki (m.in. wieża widokowa) – 36 km – Tuchów 17 km (po drodze cmentarze z I wojny światowej) – Tarnów


Bazą może być Tarnów, do którego od wschodu i zachodu dolatuje się przecież wygodną autostradą. w którym znajdzie się i piękna starówka z rynkiem i renesansowym ratuszem, otoczonym zabytkowymi (niektóre także renesansowe) kamieniczkami i gotycka (w najstarszej części – z XIV wieku) katedra, w której wnętrzu można znaleźć epitafia poświęcone znaczącym postaciom z historii miasta.

Małopolska. Historyczne miejsce

Ziemia tarnowska ma się kim chwalić. Wystarczy ruszyć się niewiele na zachód, by wpaść do Wierzchosławic, gdzie urodził się, wiele lat mieszkał i działał, a w końcu został pochowany Wincenty Witos, trzykrotny, przedwojenny premier rządu. W jego domu urządzono poświęcone mu muzeum.

Małopolska to jedna z kolebek państwa. Tu budowano jedne z pierwszych grodów i zamków, strzegących szlaków handlowych i granic. Wojnicz to miejscowość, dziś należąca do aglomeracji Tarnowa, której historia sięga początków państwa, choć prawa miejskie otrzymała co najmniej 740 lat temu. W urokliwym miasteczku warto zobaczyć cmentarze wojenne z okresu I wojny światowej. W tym regionie jest ich pełno i dają one świadectwo, jak ciężko doświadczona była to ziemia 100 lat temu, a także i szacunku, z jakim podchodzono do poległych żołnierzy, nawet wrogich armii.

Te miejsca warto zwiedzić!

Zamek w Wojniczu nie przetrwał próby czasu, ale w Dębnie jest jedyny w Małopolsce, zachowany (znakomicie), późnogotycki zamek możnowładczy, w którym mieści się oddział tarnowskiego muzeum. Niejeden znajdzie tu dla siebie coś ciekawego, bo nie brak imprez, na które wstęp jest bezpłatny. Mniej szczęścia miał zamek w Melsztynie, z którego dziś zostało już niewiele, lecz i jego ruiny na wzgórzu nad Dunajcem to malownicze miejsce. W czerwcu odbywają się tu biesiady rycerskie.

W Zakliczynie warto odwiedzić zabytkowy ryneczek, na którym pod koniec lata (w tym roku w sobotę 31 sierpnia), odbywa się święto fasoli i potraw, które można z niej przygotować, a przy okazji nasłuchać się muzyki na żywo (zobaczcie program na http://www.zakliczyninfo.pl/index.php/dozynki-malopolska/2167-jeden-weekend-dwa-wielkie-wydarzenia). Kulturalne życie wartko toczy się także w Lutosławicach, w odrestaurowanym dworze Pendereckich, gdzie atrakcją może być nie tylko spacer po przynależącym do niego parku (https://penderecki-center.pl/).

Mały Kraków

Tyle ciekawych zakątków, a to przecież nawet nie połowa trasy! Gdy już macie dość kultury i historii, ruszajcie do Ciężkowic. Niedaleko mieści się rezerwat przyrody Skamieniałe Miasto (https://skamienialemiasto.pl/). W rozległym lesie rozsiane są grupy skałek i ogromnych głazów – to z pewnością jedna z większych atrakcji turystycznych regionu.

Przerwa na łonie przyrody pozwoli odetchnąć przez przejazdem do Biecza, który z racji bogatej historii i licznych zabytków (jak na tak małą miejscowość) nazywany jest „małym Krakowem” albo „perłą Podkarpacia”, a przez niektórych także (choć może na wyrost, bo chyba bardziej zasługuje na ten tytuł Szydłów) polskim Carcassonne. Do zobaczenia jest: zabytkowy rynek z XV-wiecznym ratuszem z wysoką wieżą, zespół murów obronnych z basztami (www.muzeum.biecz.pl), późnogotycki kościół, pomnik biskupa Marcina Kromera.

W drodze powrotnej do Tarnowa przetniemy malownicze pasmo Brzanek. Piękne widoki łagodnych wzgórz, gęsto rozsiane szlaki turystyczne (jest i schronisko turystyczne, i wieża widokowa) zachęcają, by gdzieś w okolicy, np. w Tuchowie, zatrzymać się i spędzić nieco więcej czasu i zadumać się nad którymś z licznych, rozsianych tu cmentarzy z I wojny światowej.

 


Tekst: MH, opr. JP

KOMENTARZE

REKLAMA