fbpx

  REKLAMA Wojciech Brochwicz: Na to pytanie nie da się odpowiedzieć bez nieco szerszego kontekstu. Wszyscy widzimy, że terroryzm praktycznie puka do naszych bram. Zamachy zdarzają się i w Rosji, i w Niemczech, Francji, Hiszpanii, Wielkiej Brytanii. Często nasi rodacy padają ich ofiarami. Czy Polska jest bezpośrednio zagrożona terroryzmem? Oczywiście, że tak. Natomiast bezpieczeństwo obywateli nie zależy od tego, […]

 


REKLAMA

Wojciech Brochwicz: Na to pytanie nie da się odpowiedzieć bez nieco szerszego kontekstu. Wszyscy widzimy, że terroryzm praktycznie puka do naszych bram. Zamachy zdarzają się i w Rosji, i w Niemczech, Francji, Hiszpanii, Wielkiej Brytanii. Często nasi rodacy padają ich ofiarami. Czy Polska jest bezpośrednio zagrożona terroryzmem? Oczywiście, że tak. Natomiast bezpieczeństwo obywateli nie zależy od tego, czy przyjmiemy uchodźców, czy ich nie przyjmiemy, bo uchodźcy nie są terrorystami. Oczywiście obecność uchodźców na stałe może na przykład powodować wzrost przestępczości kryminalnej. Musimy jednak pamiętać, że w przeważającej większości ci ludzie sami uciekają przed aktami terroru i zbrodniczymi reżimami, szukając po prostu schronienia na świecie. I takie rzeczy trzeba odróżniać.
Jednym z podstawowych obowiązków państwa jest zapewnienie swym obywatelom bezpieczeństwa. Jeśli państwo będzie realizować ten obowiązek przez zamknięcie się i niewpuszczanie obcych, nie spowoduje to niestety zwiększenia bezpieczeństwa obywateli. Współczesny terroryzm posługuje się najnowocześniejszymi środkami komunikacji, potrafi planować operacje wojskowe, zatem drogą do celu jest rozwijanie systemów antyterrorystycznych, szeroko pojęta współpraca w tym zakresie z policjami całego świata, wymiana pozyskanych informacji, ciągłe szkolenie kadr i czerpanie z unikalnej wiedzy i doświadczenia ludzi uczestniczących choćby w misjach zagranicznych. Innymi słowy, tak ważne zadanie, jak walka z terroryzmem, państwo powinno powierzyć profesjonalistom, którzy będą przeciwko temu potrafili skutecznie działać i chronić obywateli.

 

 

W. B.: Nie ma żadnego przypadku, który potwierdzałby tę tezę. Ostatni, najbardziej drastyczny przykład z Las Vegas wskazuje, że zamach był właśnie dziełem takiego samotnego wilka, który zastrzelił kilkadziesiąt osób, biorących udział w koncercie. Wśród uczestników tego wydarzenia było dużo policjantów i osób mających przy sobie broń, a jednak nie udało się powstrzymać tego mordercy. Taki zamachowiec zawsze działa z zaskoczenia, wyprzedza o kilka kroków resztę i stąd jego zabójcza skuteczność. A potem albo popełnia samobójstwo albo jest zabijany przez służby, ale to już jest reakcja a nie powstrzymanie akcji.
Ja, od dziecka przyzwyczajony do broni, a jako oficer od lat z bronią za pan brat, uważam, że to nie jest dobry pomysł, aby uzbrajać społeczeństwo. Żadne społeczeństwo. Wiem, że są argumenty przeciwko temu, co mówię, ale często opierają się one na przykładach krajów skandynawskich, np. Szwecji, gdzie broni jest naprawdę sporo. Lecz nie jest to broń krótka, bojowa, a głównie myśliwska. Podobnie jest w Czechach, w Niemczech. Jednak w Europie dąży się do ograniczania dostępności broni palnej. W Norwegii, gdzie były bardzo liberalne przepisy, podniesiono ostatnio cenzus wieku ze względu na uliczne strzelaniny. Po prostu młodzi ludzie rozwiązywali swoje problemy przy użyciu broni palnej. Czy tego chcemy w Polsce?

 

W. B.: Bardzo dawno temu, ponieważ żyję już dość długo. We wczesnych latach 60., jako mały chłopiec byłem wożony przez mojego tatę najpierw motocyklem IFA a potem Jawa. Mój wuj zabierał mnie na przejażdżki skuterem Osa. Lecz prawdziwa pasja zaczęła się dopiero kilka lat temu, gdy mój przyjaciel, Piotrek Kochański, „przypomniał” mi, że istnieją motocykle. I tak po 38 latach posiadania prawa jazdy na samochód zdałem egzamin na kategorię A. Następnie kupiłem motocykl, kierując się wyłącznie własnym gustem.

W. B.: Spodobał mi się Triumph Bonneville, który nawiązywał sylwetką do klasycznych, brytyjskich motocykli, a ten styl najbardziej mi odpowiada. Niedługo po tym pomyślałem jednak, że dobrze byłoby coś w nim zmienić, a że poznałem akurat świetnego konstruktora, Jacka Szczęsnego, zrodził się pomysł na przebudowę mojego Triumpha. Wprawdzie Jacek specjalizował się w Harleyach i nigdy nie robił żadnych innych sprzętów, ale podjął to wyzwanie…

 

W. B.: Pomysł przebudowy był mój. Chciałem, aby motocykl nawiązywał do bobberów z lat 30. i 40., bo takie najbardziej mi się podobają. Jacek odgadywał moje fascynacje i szukał rozwiązań. Z pierwotnego Triumpha został tylko silnik i fragment ramy. Pozostałe części to efekt różnych przymiarek, kombinacji i pomysłów Jacka, z przednim zawieszeniem typu springer i małym, customowym zbiornikiem paliwa. Motocykl został odchudzony aż o 80 kg, jest przez to znacznie żwawszy od wersji fabrycznej. A wygląd – dokładnie spełnia moje oczekiwania.

W. B.: Jeszcze nie. Tak naprawdę, mój Triumph został dopiero niedawno skończony, a ja byłem w środku przygotowań do Maratonu Berlińskiego i po prostu nie miałem czasu na inne hobby.

W. B.: Biegam od wielu lat, natomiast od siedmiu biorę udział w zawodach, od momentu gdy uczestniczyłem w jakimś warszawskim biegu. Tak mi się to spodobało, że zacząłem regularnie biegać maratony. Do tej pory przebiegłem ich osiem, cztery w Polsce i cztery w stolicach europejskich. To jest rzeczywiście moja największa pasja. Chodzi mi też po głowie pomysł, aby połączyć moje hobby i wybrać się motocyklem na jakiś maraton przyszłej wiosny.

R. W.: Zatem do zobaczenia w siodle!

Wywiad w wywiadzie*

Wywiad

Robert Więckiewicz: Twoje ulubione słowo?
Wojciech Brochwicz: „Grom”.

 

R. W.: A jakiego słowa nie znosisz?
W. B.: Nie lubię wulgaryzmów.

 

R. W.: Co Cię pobudza, nakręca?
W. B.: Jazz!

 

R. W.: A co Cię zniechęca?
W. B.: Brak wiary w człowieka.

 

R. W.: Jakie jest Twoje ulubione przekleństwo?
W. B.: Nie przeklinam.

 

R. W.: Jaki dźwięk lubisz najbardziej?
W. B.: Dźwięk fortepianu.

 

R. W.: A jakiego dźwięku nie znosisz?
W. B.: Wystrzału z broni palnej.

 

R. W.: Jaki zawód, oprócz swojego, chciałbyś wykonywać?
W. B.: Chciałbym być muzykiem.

 

R. W.: Jakiego zawodu nie chciałbyś wykonywać za żadne skarby?
W. B.: Nie chciałbym być prokuratorem.

 

R. W.: Jeśli niebo istnieje, co chciałbyś usłyszeć, docierając do jego bram?
W. B.: Serdecznie witamy!

 

*10 pytań kwestionariusza Bernarda Pivot, francuskiego dziennikarza, krytyka literackiego i filmowego.

KOMENTARZE


REKLAMA