fbpx

Ojciec, jak pieszczotliwie nazywa swoje dzieło Kotlet, jest pierwszym w Polsce motocyklem, który powstał przy sporym udziale zagranicznego wsparcia.

Są takie motocykle, które cenimy za własności użytkowe, osiągi czy wygodę. Są też takie, które są przede wszystkim próbą realizacji marzeń i wizji swoich twórców, dla których seryjny motocykl może stanowić jedynie bazę wyjściową do realizacji wariacji na temat motocykla idealnego.

 

Jednym z twórców tego typu motocyklowych zjawisk jest Paweł K., w środowisku znany także jako Doktor Kotlet. Jego motocyklowa klinikę o wszystko mówiącej nazwie PJP, opuściło już niejedno cudo konstruktorsko-designerskie, zdobywając uznanie nie tylko wśród krajowych znawców tematu.

 

Ludzie z firmy Heidemann doceniając kunszt właściciela firmy PJP, skontaktowali dr. Kotleta z niemiecką firmą Lucas TRW. Tak narodził się wspólny projekt, którego owocem stał się motocykl demonstrujący możliwości obu tych firm.

 

Kotlet jest wielkim entuzjastą i piewcą potęgi legendarnych silników Suzuki, popularnie zwanymi olejakami. Dlatego też i tym razem za bazę do budowy posłużył niezwykle mocny GSX-R 1100 z 1991 roku. Z racji nominalnie wysokiej mocy generowanej przez czterocylindrowy piec Suzuki nie zdecydowano się na dodatkowy tuning, poprzestając na wymianie układu wydechowego. Tutaj postawiono na kombinację kolektorów wydechowych Termignoni i produkowanego przez PJP tłumika JetPack. Umieszczona pod motocyklem puszka tłumika o czterech wylotach spalin nie tylko świetnie wygląda, ale też doskonale brzmi.

 

Firma Lucas TRW specjalizuje się w układach hamulcowych i materiałach ciernych. Aby wyjść naprzeciwko oczekiwaniom niemieckiej firmy, Kotlet zamontował w swoim motocyklu tarcze hamulcowe Alien Disc RAC. Ciekawostką jest, że Lucas TRW nie miała w swojej ofercie tarcz do starego GSX-R. Za namową Kotleta TRW nie tylko wykonała zestaw takich tarcz dla Ojca, ale też wprowadziła je do swojej oferty. Co ich przekonało? Kotlet zasygnalizował ludziom z TRW, że choć ostatni GSX-R 1100 opuścił bramy fabryki w 1998 roku, to jest to model, który nadal liczy się na rynku, nie tylko motocykli używanych, ale też niezwykle często stanowi doskonałą bazę do przeróbek dla wielu motocyklowych tunerów. Lucas TRW ma teraz takie tarcze w swojej ofercie i cieszą się one dużym wzięciem.

 

Na pozór koncepcja tego motocykla była niezwykle prosta. Ma być to rasowy cafe racer utrzymany jednak w nowoczesnym stylu. Ale jak zamknąć angielskiego ducha lat 60. w japońskim potworze z lat 90.? A jeszcze zrobić to w taki sposób, aby nikt nie miał złudzeń, że motocykl jest jak najbardziej współczesny? Nie bez znaczeni są materiały, jakich użyto do budowy. Przedni błotnik oraz cały zadupek wykonano z karbonu. Aby utrzymać linię cafe racera, Kotlet zrezygnował z górnej kierownicy, typowej dla streetfighterów i zamontował sportowe clip-ony Lucasa. Z tej firmy pochodzą także radialne pompy sprzęgła i przedniego hamulca. Wszelkie przewody zamieniono oczywiście na stalowy oplot. Dla poprawienia sprawności hamowania zamontowano sześciotłoczkowe zaciski hamulcowe Tokico. Przednie lagi są dziełem firmy Paolo Tarocci. Powleczono je warstwą azotku tytanu, stąd ich złoty kolor. Dla poprawy prowadzenie motocykla w ich wnętrzu zamontowano progresywne sprężyny Wilbersa. Dla ułatwienia prawidłowego ustawienia zawieszenia na końcach lag zamontowano tzw. szybką regulację napięcia wstępnego sprężyn.

 

Do oświetlenia drogi służy stworzone specjalnie do tego motocykla światło bi-xenonowe. Każdy, kto interesuje się tą techniką oświetlenia, wie, jak trudno tego typu lampę zamontować w motocyklu. Nie tylko chodzi o miniaturyzację, ale też wstrząsy na jakie narażone jest źródło światła. Tu reflektor działa bez zarzutu. Co ciekawe, nie zastosowano tu kombinacji klasycznej żarówki i technologii ksenonowej. Zarówno światło długie, jak i krótkie obsługiwane są tym samym palnikiem. Po przełączeniu na długie w lampie podnoszona jest przesłona, która uwalnia pełną smugę światła. Wszystko obsługiwane jest oczywiście elektrycznymi przełącznikami na kierownicy i działa błyskawicznie.

 

W Ojcu zastosowano zegar Koso GP. Jest on kombinacją ciekłokrystalicznego wyświetlacza prędkości i analogowego obrotomierza. Dostarcza wszelkich niezbędnych informacji w kompaktowej formie. Poza tym jest bardzo schludny, a jego montaż w motocyklu przy odrobinie wprawy okazuje się bezproblemowy.

 

O klasie tego motocykla stanowi nie tylko perfekcyjne wykonanie najmniejszych nawet detali, ale też dobór kolorów. Niejednego twórcę kusiłoby pomalowanie takiego motocykla na agresywną czerwień czy jadowitą żółć. W motocyklu dr. Kotleta dobór kolorów jest niezwykle stonowany. I bardzo dobrze. Bo i bez krzykliwych kolorów motocykl zachwyca, a zestawienie czerni, szarości i złota nadaje mu ponadczasowej szlachetności. Cóż, złoto i czerń są zawsze w modzie.

 

Po zakończeniu budowy poczciwemu GSX-R ubyło ponad 20 kg. To bardzo pozytywnie wpłynęło na poręczność i – choć nie ingerowano praktycznie w silnik, także osiągi motocykla. Za pewne prowadzenie odpowiadają także opony Dunlop Qualifer. Pozycja za kierownicą nie jest kompromisem. Jeśli nie lubimy sportowych maszyn, nie mamy czego szukać za sterami Technoracera. To rasowa maszyna, która lubi brutalne traktowanie i mocną rękę. Na pewno nie jest po pojazd dla początkujących. Potężna siła olejaka nie tylko zaskarbiła sobie rzesze fanów na całym świecie, ale też wciąż doceniana jest przez wielu fanów streetfighterów. Nie ma się czemu dziwić. To niesamowita, pancerna jednostka.

 

1100 ccm sprawia, że nie ma tu miejsca na zastanawianie się. Motocykl gotów jest wystrzelić do przodu niezależnie od tego, z jaką aktualnie prędkością obrotową kręci się wał korbowy. Spontaniczne reakcje na gaz przy niższej masie sprawia, że jazdy na tym motocyklu nie sposób jest porównać ze standardowym „olejakiem” 1100. To właśnie obniżenie masy tego motocykla miało tak duży wpływ na poprawę prowadzenia względem pierwowzoru. Szczególnie odczuwalne jest to przy szybkich przełożeniach motocykla z zakrętu w zakręt. Sześciotłoczkowe zaciski skutecznie wgryzają się w nowe tarcze, gwarantując bardzo dobre opóźnienia. GSX-R 1100 charakteryzował się bardzo długim wahaczem. Ma to wpływ nie tylko na stabilność jazdy przy wysokich prędkościach, ale jest też istotne przy porażających – nawet jak na dzisiejsze standardy – przyspieszeniach. Dzięki tak długiemu wahaczowi motocykl nie wierzga przy starcie, a kierowca może uzyskać lepsze przyspieszenia, gdyż nie musi skupiać się na utrzymaniu przedniego koła przy ziemi. Jazda na jednym kole w wykonaniu tego motocykla jest jak najbardziej wykonalna i nie będzie miał z tym problemu nikt, kto poznał podstawy wheellie.

 

Wszyscy, którzy starali się wkomponować kanapę w filigranowy zad motocykla wiedzą, ilu problemów może to przysporzyć. Pojazd Kotleta jest jednoosobowy. Ale nie dlatego, że jego twórca lubi iść na łatwiznę. Zresztą, nie trzeba chyba do tego nikogo przekonywać. Takie były założenia.Tył motocykla miał być jak najbardziej filigranowy. Kotlet tak mocno upierał się przy wizji lekkiego tyłu, że ni jak do jego koncepcji nie pasowała… rejestracja. Dlatego umieszczono ją na „podsufitce” zadupka. Siedzenie wykonano z mikrogumy, podatnej na formowanie i – choć może to dziwić – bardzo wygodnej. Sam zadupek wykonano z karbonu. Co ciekawe – nie jest to zaadaptowana część z innego motocykla, ale została specjalne zaprojektowana do Technoracera. W PJP można zamówić niemal wszystko w każdym kolorze, rozmiarze i w dodatku wykonane z dowolnych materiałów – tu nie boją się wyzwań. Dolny spoiler również powstał w PJP. Harmonijnie współgra z niezwykle ostrą stylistyką tłumika Jet Pack. Innym smaczkiem jest pokrywa sprzęgła wykonana z hartowanego szkła. Widoczne przez nią sprzęgło Ojca zostało pomalowane w kolory Lucas TRW. Taki sporych rozmiarów wziernik znacznie podnosi atrakcyjność motocykla i – przede wszystkim – nie wpływa na osiągi. Jedynym problemem przy tego typu rozwiązaniu jest konieczność częstszej zmiany oleju – nie ze względu na szybsze jego zużycie, ale na walory estetyczne.

 

Ojciec jest pokazem możliwości konstrukcyno-designerskich warszawskiej firmy PJP i produktów niemieckiego koncernu Lucas TRW. Szefostwo zza Odry zadowolone jest z efektu prac Doktora Kotleta. Dlatego też już niebawem będziemy mogli zobaczyć Ojca i kilka innych pojazdów wyprodukowanych w PJP w folderach reklamowych firmy Lucas TRW.

 

Ojciec dane techniczne
SILNIK .
Typ: czterosuwowy, chłodzony powietrzem i olejem
Układ: czterocylindrowy, rzędowy
Rozrząd: DOHC, cztery zawory na cylinder
Pojemność skokowa: 1127 ccm
Średnica x skok tłoka: 78×59 mm
Stopień sprężania: 10:1
Moc maksymalna: 143 KM (104,4 kW) przy 9500 obr./min
Zasilanie: cztery gaźniki Mikuni 38 mm
Smarowanie: z mokrą miską olejową
Rozruch: elektryczny
Masa pojazdu w stanie suchym: 200 kg
Zbiornik paliwa: 21 l
CENA: 50 000 zł

Ceny części:

Tarcze hamulcowe przód Lucas TRW 990 zł/szt.
Tarcza hamulcowa tył Lucas TRW 460 zł
Przewody z oplotem Lucas TRW 820 zł
Pompa hamulcowa Lucas TRW 1660 zł
Pompa sprzęgłowa Lucas TRW 1660 zł
Górna półka Lucas TRW 890 zł
Kierownica Lucas TRW 990 zł
Zegar Koso GP 1250 zł
Przedni błotnik Sebimoto 460 zł
Zadupek PJP 1200 zł
Rury nośne Paolo Tarocci 1680 zł
Sprężyny Wilbers 400 zł
Kolektory wydechowe Termignoni 1460 zł
Tłumik JetPack PJP 1200 zł
Pokrywa sprzęgła PJP 900 zł
Lampa bi-xenonowa PJP 1300 zł
Podnóżki Lucas Evolution 1460 zł

 

Producent: PJP Motocykle, ul. Świętego Stanisława 14, 01-162 Warszawa, tel./fax: 0-22 631 16 55,

KOMENTARZE