Co prawda do końca zimy pozostało jeszcze trochę czasu, ale to dobry czas, aby przygotować się na nadejście ciepła i pierwsze w sezonie odpalenie motocykla (no chyba, że przepalacie swoje sprzęty na bieżąco, to nie ma problemu!). Podejrzewam jednak, że jest tu parę osób, które porzuciło motocykl jesienią i ten stoi pod kołderką w oczekiwaniu na lepsze czasy. Nie dziwie się tym osobom, dla mnie zimowy kontakt z motocyklem jest bolesny, a sama myśl, że do wiosny jeszcze tyle czasu wpędza mnie w depresję. Ale do rzeczy!

Bez oleju ani rusz!

Kontrola oleju wydaje się bardzo rozsądna – zawsze! Wymiana również, szczególnie jeżeli nie zrobiłeś tego po sezonie!


REKLAMA

Akumulator, rzecz podstawowa!

Czasami zima jest tak długa, że czas pomiędzy ostatnim, a pierwszym odpaleniem w sezonie potrafi trwać nawet 5 miesięcy (oczywiście wszystko zależy to od chęci kierowcy). Potrafi to wpłynąć na stan techniczny pojazdu. Jego idealny stan jesienią, nie oznacza idealnego stanu wiosną.

Najczęstszym problemem, z którym stykają się motocykliści po zimie to niskie napięcie akumulatora. Jeżeli nie ładowałeś go przez całą zimę, to na pewno Twoja bateria potrzebuje uzupełnienia. Dobrze ją naładować. Jeżeli nawet nie wymontowałeś baterii przed zimowym letargiem, dodatkowo nie ładowałeś jej i od kilku miesięcy, a już miała parę sezonów za sobą, to po prostu kup nową. Oczywiście, może jeszcze uda się ją odzyskać i sprzęt będzie odpalać, ale koszt nowego akumulatora nie jest wysoki (to oczywiście pojęcie względne – uśredniamy tym razem), a dzięki temu przez cały sezon będziesz miał spokój!

Paliwo, zawsze ważne!

Jeżeli napompowałeś przed zimą zbiornik do pełna, to dobrze. Jeżeli nie, to również. Tutaj odkąd pamiętam były dwie szkoły. Tym razem nie o tym. Pamiętaj, że po zimie niemal na pewno gaźniki (jeżeli oczywiście masz motocykl wyposażony w układ gaźnikowy) są puste. Jeżeli masz opcję „PRI” (czytaj. zalewanie gaźników) w swoim motocyklu to jej użyj. Otwierasz kranik na kilka sekund, a paliwo grawitacyjnie ścieka do komór pływakowych, napełniając je. Po zalaniu przekręcasz na ON i palisz – teraz benzyna będzie lecieć za pomocą podciśnienia generowanego przez silnik.

Problem zaczyna się w przypadku, w którym motocykl nie jest wyposażony w kranik z funkcją „zalewania gaźników” (np. Honda CB 750 90′ i wiele, wiele innych), a kranik posiada membranę podciśnieniową. Wtedy liczy się moc akumulatora oraz stan rozrusznika. Kręcisz tak długo, aż paliwo zleci do komory pływakowej, a silnik (najczęściej w bólach) odpali. Można oczywiście tego uniknąć wykorzystując prostą sztuczkę. Zdejmujesz wężyk, który z kranika idzie do (najczęściej) do króćca ssącego (to przewód podciśnienia – najczęściej najcieńszy wężyk dochodzący do kranika) i zakładasz w to miejsce, drugi (przy okazji) czysty przewód. I tak oto drugi koniec założonego wężyka gumowego wtykasz do ust i delikatnie zasysasz. Nie bójcie się. Jeżeli nie wepniecie się w przewód od paliwa, to nie napijecie się benzyny – chyba, że macie uszkodzony kranik, ale to już zupełnie inna kwestia. Utrzymując przez (+/-) 30 sekund podciśnienie, paliwo napełni komory, a motocykl bez problemu odpali! Ten sposób sprawdzi się również doskonale na trasie, gdy Twojemu kumplowi skończy się paliwo, a Ty będziesz chciał mu pomóc. Bez wytworzenia podciśnienia nie powinna zlecieć ze zbiornika nawet kropla paliwa. Tak, dzięki podciśnieniu, które wygenerują Twoje usta membranka, znajdująca się w kraniku odchyli się i paliwo zacznie swobodnie zlatywać przez główny wężyk. Wystarczy zdjąć z go z kranika i przyłożyć pustą butelkę. Proste, a ratuje z opresji!

Sprawdź stan techniczny!

Motocykl odpalił i już chcesz jechać? Poczekaj! Sprawdź naciąg łańcucha, nasmaruj go. Wciśnij hamulce, zobacz czy klamka oraz dźwignia nie jest miękka – to może świadczyć o zapowietrzeniu. Najlepiej zapobiegawczo wymień płyn hamulcowy! Jak to zrobić? O tym już niebawem. W każdym razie warto – koszty bardzo niskie, a masz pewno, że w płynie nie będzie wody i nie „popłyniesz” wraz z ugotowanymi hamulcami.  Sprawdź czy na lagach nie pojawiły się podejrzane tłuste ślady. Jeżeli tak, to wskazuje na zużycie uszczelniaczy. Nie bagatelizuj tego, olej z lagi bardzo szybko spłynie po rurze zawieszenia wprost na zaciski hamulcowe, a stąd będzie mieć krótką drogę do klocków i tarcz. Można się zdziwić. 

Opony Bridgestone

Sprawdź ciśnienie w oponach i stan klocków hamulcowych. Teraz możesz jechać! Tylko pamiętaj! Zima to długi czas i o ile „tego” się nie zapomina to można wyjść z wprawy. Trzaśnij kilka ósemek przed domem, poćwicz awaryjne hamowanie i sprawdź limit przyczepności, jeździj asekuracyjnie, na tyle żeby kolejnego dnia znowu cieszyć się jazdą! Na odwijanie jeszcze przyjdzie czas!

O sprawdzeniu polisy OC i przeglądu nawet nie będziemy wspominać…

KOMENTARZE

REKLAMA