fbpx

Norton uwielbia dwie rzeczy – włókno węglowe i wyścigi Isle Of Man TT. Ostatnio doszła do tego jeszcze fascynacja turbosprężarkami. Fascynacje okazały się na tyle silne, że nawet nienajlepsza kondycja finansowa nie powstrzymała fabryki przed stworzeniem szalonego Superlight SS.

Na wyspie Man, w klasie Ligtweight TT mogą startować jedynie motocykle stworzone na bazie homologowanych modeli z silnikami dwucylindrowymi, rzędowymi o pojemności max. 650 ccm. Norton nie chciał się bawić w przeróbki Kawasaki Er-6 czy Ninja 650, więc tylko na tę okazję stworzył model Superlight, który pod owiewkami z włókna węglowego, ma obecnie najmocniejszą na świecie seryjną, rzędową dwójkę 650 ccm. 105 KM i 75 Nm przy wadze 158 Kg robią naprawdę duże wrażenie. Właściwie to robiły, bo Norton właśnie przebił sam siebie tworząc wersję SS. Na pierwszy rzut oka, widać, że metal ustąpił w niej miejsca włóknu węglowemu. Wykonano z niego ramę, wahacz, felgi oraz oczywiście owiewki. Dzięki temu rama jest o 47% lżejsza, a wahacz o 20% w porównaniu do „zwykłego” Superlight, ale sztywność pozostała na takim samym poziomie. Ciekawostką jest jednak, że masa całkowita wcale nie zmalała, wręcz przeciwnie – wzrosła o 1 kg! No cóż, oprócz połaci carbonu, SS wyróżnia się jeszcze obecnością turbosprężarki Rotrexa, której ciśnienie doładowania jest na poziomie 1,2 bara. Do tego dochodzi jeszcze Intercooler, więc całość musi ważyć kilka kilogramów. Korzyścią jest za to przyrost mocy i momentu. Superlight SS generuje aż 170 KM i 125 Nm! Niesamowite wartości jak na tak mały silnik! O dziwo, przy takich osiągach, skrzynia biegów pozostała standardowa, ale nie ma się co dziwić – pochodzi z modelu V4, więc wytrzymałaby jeszcze więcej. Nie wiemy czy inne elementy silnika zostały wzmocnione, ale dla marki pewnie nie miało to większego znaczenia. Małe są szanse, że SS zostanie dopuszczony do wyścigu Isle Of Man TT, gdzie motocykle muszą być tworzone na bazie modeli produkowanych seryjnie i nie mogą być doładowane. SS jest natomiast serią limitowaną do 50 sztuk, a każda z nich kosztuje 50 tys. funtów (ok. 250 tys. zł). Zatem, pomimo zawieszeń Ohlins i hamulców Brembo z najwyższej półki, pewnie cudem będzie spotkanie takiego motocykla w naturalnym środowisku, czyli na torze. Większość z nich zostanie pewnie zamknięta w sterylnych garażach. Jest jednak dobra wiadomość – Norton rozważa stworzenie seryjnego Superlight albo w opcji z carbonowym podwoziem albo z turposprężarką 


REKLAMA

Zaprezentowanie super ekskluzywnego Superlight SS nie dziwiłoby w przypadku Nortona, gdyby nie fakt, że firma ostatnio utworzyła zbiórkę na jednym z portali do tego przeznaczonych. Prosiła na nim o wpłaty od klientów i fanów marki, a całkowita kwota zbiórki miała wynieść 1 mln funtów! Decyzja ponoć została podjęta po tym, jak wielkie banki odmówiły wsparcia, a pieniądze były potrzebne na dalszą produkcję modeli V4 oraz Atlas. Dzień po ogłoszeniu zbiórki, została jednak zdjęta z portalu. Być może udało im się jednak pozyskać wsparcie, a być może uznali to za chwycenie się brzytwy, które szkodzi wizerunkowi. Tego się nie dowiemy, ale Stuart Garner, właściciel Nortona, zapewnia, że wszystko jest już w porządku i firmie nic nie grozi.

KOMENTARZE


REKLAMA

Polecane artykuły
Czego można się spodziewać po motocyklu z największym silnikiem na…
Zieloni lubią znajdować sobie kolejne nisze do wypełnienia. Pokazuje to…