fbpx
A password will be e-mailed to you.

Pod lupę bierzemy stabilizatory karku i omawiamy wady oraz zalety jeżdżenia w ochraniaczu szyi.

Kwestia bezpieczeństwa na motocyklu to temat rzeka i można go wałkować dosłownie bez końca. Są tacy, którzy zabudowują się ochraniaczami od stóp do głów i bez pełnego ubioru nie siadają na motocykl, a są również i tacy, którzy odzież ochronną ograniczają do niezbędnego minimum. Wiadomo, że im więcej ochrony tym lepiej, ale często mocno ogranicza ona komfort oraz ruchliwość na motocyklu. Dzisiaj bierzemy na warsztat stabilizatory karku, które są stosunkowo młodym wynalazkiem na rynku i tak, jak posiadają ogromne grono zwolenników, tak i nie brakuje ich przeciwników.


REKLAMA

Co to jest stabilizator karku (neck brace)?

Zacznijmy więc od całkowitej podstawy – stabilizator karku jest to ochraniacz mający za zadanie ograniczyć nadmierne przeginanie szyi podczas upadku poprzez blokowanie ruchu głowy do przodu, do tyłu i na boki. Na rynku jest wiele różnych modeli stabilizatorów karku i warto się im dokładniej przyjrzeć przed zakupem. Te najtańsze, gąbkowe praktycznie w ogóle nie działają, więc szkoda na nie pieniędzy.

Jaki stabilizator wybrać?

Jeżeli jeździcie bez buzera to należy się też wystrzegać starych, niedopracowanych modeli, które przy upadku zamiast chronić kręgosłup potrafiły przekazać całą siłę uderzeniową na jego górny odcinek doprowadzając czasami do jeszcze większych szkód.


REKLAMA



REKLAMA


Te najnowsze zostały już poprawione, minimalizując obrażenia kręgosłupa przy upadku, jednak wszystkie zwiększają ryzyko złamania obojczyka, ponieważ podczas upadku często zapierają się właśnie o obręcz barkową przekazując na nią siłę uderzenia. Czasami więc przy z pozoru nie groźnym upadku stabilizator może doprowadzić do złamania obojczyka, a czasami może on ochronić kark przed nadmiernym przegięciem i naciągnięciem czy poważniejszą kontuzją.

Czy jeździć w stabilizatorze karku?

Oprócz walorów bezpieczeństwa pozostają również kwestie wygody, które mimo wszystko są decydujące w wyborze pomiędzy jazdą w lub bez stabilizatora karku. Bo co z tego, że neck brace może w skrajnych przypadkach ochronić nasz kręgosłup, jeżeli przez ograniczenia ruchu głowy nie będziemy w stanie normalnie jeździć, bo stabilizator będzie ograniczał nasze pole widzenia. Gdy ochraniacze karku weszły na rynek pojawiła się wręcz pewna moda na jazdę w nich i praktycznie co trzeci zawodowiec po nie sięgał. Teraz jest to zdecydowanie rzadsze zjawisko, a nawet wielu profesjonalnych zawodników, którzy w nich jeździli, zrezygnowali ze stabilizatorów.

Tak więc kwestia decyzji, czy jeździć w stabilizatorze karku i wybór modelu powinien być podyktowany waszymi osobistymi preferencjami.

KOMENTARZE

REKLAMA