fbpx

Harley-Davidson na 2016r. – pożądane modyfikacje REKLAMA Nie ukrywam, że z miesiąca na miesiąc staję się coraz większym fanem amerykańskiej marki. Do tego po prostu trzeba dojrzeć. Tak jak rodzice z ironią traktowali nasze wypowiedzi, że nigdy nie będziemy chcieli mieć dzieci tak samo ja mogę teraz kiwać głową jak ktoś mi będzie ględził, że […]

Harley-Davidson na 2016r. – pożądane modyfikacje

Harley-Davidson Forty Eight


REKLAMA

Nie ukrywam, że z miesiąca na miesiąc staję się coraz większym fanem amerykańskiej marki. Do tego po prostu trzeba dojrzeć. Tak jak rodzice z ironią traktowali nasze wypowiedzi, że nigdy nie będziemy chcieli mieć dzieci tak samo ja mogę teraz kiwać głową jak ktoś mi będzie ględził, że nigdy nie będzie chciał maszyny H-D. Pierwszy motocykl z Milwaukee, który mnie powalił na kolana nazywał się XR1200X. Był to Sportster z zawieszeniem i hamulcami od GSX-R i dużym prześwitem. Istne szaleństwo! Mega klimat, naprawdę dobre właściwości jezdne i możliwość upokarzania ścigaczy na winklach! Niestety wtedy klienci H-D nie byli jeszcze na taki motocykl gotowi. Oprócz tego był absurdalnie drogi. Zarząd Harley-Davidson zdecydował, że trzeba zastosować technikę małych kroków. Dlatego zmodyfikowali swoje dwa, najbardziej przystępne cenowo modele produkowane w Ameryce (tańszy jest tylko H-D Street 750 made in India).

Harley-Davidson Iron 883

Harley-Davidson Iron 883

Iron 883 to bardzo pocieszny model, który wygląda wręcz rewelacyjnie. Duże i wąskie przednie koło, mały zbiornik i specjalnie przygotowane grafiki sprawiają, że ten motocykl najbardziej cieszy moje oko. Zmian w silniku nie zauważyłem. Jeśli mam być szczery jest to największa bolączka Irona. Spełni on oczekiwania tylko osób, które mają zupełnie olewają szybką jazdę i swoim H-D będą się po prostu toczyć. W takim trybie jazdy motocykl spisuje się wzorowo. Dodatkowym plusem jest fakt, że po pewnych modyfikacjach możemy go zarejestrować na prawko kat. A1! Uwielbiam pozycję jazdy na tym sprzęcie. Podnóżki znajdują się tam gdzie w zwykłym motocyklu, czyli nie mamy wyciągniętych do przodu kopyt, a kierownica sama wpada w ręce. Wyjątkiem jest wersja Cafe Racer z odwróconym sterem. Jak ktoś lubi siedzieć jak w przykurczu to zapraszam. Zmiany objęły podwozie, a dokładniej wnętrze widelca i tylnych amortyzatorów. Motocykl chce skręcać i robi to z dużą przewidywalnością, niestety jak zaczyna być fajnie już dotykamy podnóżkami asfaltu. Hamulce działają jak zwykle. Żeby się zatrzymać musimy wdusić obydwie dźwignie na raz. Pomimo tego, że ciągle darłem podnóżkami o ziemie Iron i tak pokonywał łuki szybciej niż kolejny model.

Harley-Davidson Iron 883

 

Harley-Davidson Forty-Eight

Harley-Davidson Forty Eight

To drugi w kolejce motocykl, na który prawdopodobnie Cię stać. Inna forma z przysadzistym przodem może się podobać osobom szukającym bardziej muskularnego motocykla. W tym modelu zobaczymy najwięcej zmian. Otóż znajdziecie w nim zupełnie nowy przedni widelec z grubymi lagami oraz tylne amorki z możliwością regulacji napięcia wstępnego sprężyny. Osobiście byłem zachwycony dbałością o detale. Wystarczy spojrzeć na pierścienie regulujące sprężynę, żeby sobie uświadomić, że żaden element nie znalazł się tu przypadkowo. Stylistyka zawsze na pierwszy miejscu.

Harley-Davidson Forty Eight

Ważniejsze od walorów estetycznych jest jednak zachowanie podwozia. Po raz pierwszy mogę powiedzieć, że zawias w Harley działa! Pokonując progi zwalniające, bądź wpadając w dziurę nie przyjmujemy już całego strzału prosto w krzyż. Amortyzatory po prostu tłumią tak jak należy. Jazda po winklach też jest przyjemna, a byłaby świetna gdyby nie permanentnie drące o podłoże podnóżki. Pozycja bardziej odpowiadała mi w modelu Iron, jednak Forty-Eight nadrabia silnikiem. Tutaj już czuć potencjał, a dźwięk seryjnych tłumików jest o niebo lepszy. Ja jak zwykle wywaliłbym napęd pasem, jednak sprawia on, że jazda jest gładka. Moją pierwszą myślą było to, że chciałbym mieć Iron z silnikiem od Forty-Eight

Dark Customs

Harley-Davidson Forty Eight

Wszystkie nowe modele dzielą ideologię Dark Customs. Spece od marketingu określają ten trend jako pustą przestrzeń, którą każdy motocyklista musi zapełnić swoim stylem. Tak, więc gdy decydujemy się na zakup któregoś z nowych modeli H-D dopiero zaczynamy swoją przygodę. Katalogi oryginalnych akcesoriów są wręcz absurdalnie grube, a jak dorzucimy do tego ofertę innych firm to możemy mieć pewność, że stworzymy motocykl jedyny w swoim rodzaju. Modyfikacje nie obejmują jedynie wyglądu maszyn. Możemy również mocno ingerować w mechanikę, co mnie bardzo cieszy. Za stosunkowo niewysoką kwotę możemy na przykład kupić zestaw zwiększający pojemność silnika 883 do 1200ccm! Podsumowując stwierdzam, że modele zostały poddane właściwej ewolucji. Zmierzają w dobrym kierunku i wierzę, że w kolejnych latach nowe modele H-D będą jeździć jeszcze lepiej. Coś czuję, że na naszych ulicach będziemy widzieć coraz więcej klasyków z V-2 w ramie.

KOMENTARZE

REKLAMA