fbpx
A password will be e-mailed to you.

– W ciągu 25 dni przejechałeś motocyklem 11 tysięcy kilometrów, odwiedziłeś 15 krajów Europy. Teraz relacje z twoich podróży zobaczymy w telewizji Kraków i na portalu Świata Motocykli. Skąd pomysł takiej wyprawy? – Kocham podróże motocyklowe. To, że każdego dnia śpi się gdzie indziej, że czasem trafia się na takich mruków, którzy traktują cię jak […]

– W ciągu 25 dni przejechałeś motocyklem 11 tysięcy kilometrów, odwiedziłeś 15 krajów Europy. Teraz relacje z twoich podróży zobaczymy w telewizji Kraków i na portalu Świata Motocykli. Skąd pomysł takiej wyprawy?

– Kocham podróże motocyklowe. To, że każdego dnia śpi się gdzie indziej, że czasem trafia się na takich mruków, którzy traktują cię jak intruza. A jak jeszcze jesteś samotnym motocyklistą, to jesteś dla nich jakimś zwyrodnialcem. Ale są też ludzie, którzy cieszą się, że przyjechał do nich ktoś z innego kraju, że mogą się od niego czegoś ciekawego dowiedzieć. Wpadłem więc na pomysł, żeby się podzielić swoimi wrażeniami nie tylko z innymi motocyklistami, ale również z szerszą publicznością, w telewizji. Chodziło mi o popularyzację bezpiecznej turystyki motocyklowej w Polsce i Europie, a także o przełamanie negatywnych stereotypów dotyczących niektórych krajów poprzez pokazanie ich walorów turystycznych i kulturowych.

– To będzie relacja w odcinkach z dwóch podróży.

– Pierwszy etap to Czechy, Austria, Włochy i Francja. Drugi obejmował Ukrainę, Rumunię, Bułgarię, Grecję, Albanię, Czarnogórę, Bośnię i Hercegowinę, Chorwację, Węgry, Austrię, Czechy i Polskę.

– Nie towarzyszyła ci żadna ekipa zdjęciowa. Jechałeś zupełnie sam?

– Dziś nie potrzeba ekipy filmowej. Po prostu przez całą trasę towarzyszyły mi cztery kamery GoPro, które rejestrowały wyprawę. Pierwsza, zainstalowana nad zegarami, była skierowana na moją twarz. Do niej na bieżąco kierowałem swoje spostrzeżenia. Druga kamera, zainstalowana centralnie na kasku, rejestrowała obraz przede mną, czyli drogę, zegary, GPS. W ten sposób widzowie zobaczą to, co ja sam widziałem podczas podróży. Dwie kolejne kamery zainstalowałem na bocznych kufrach, po prawej i lewej stronie, pod kątem 45 stopni do kierunku jazdy, rejestrowały boczny ruch.

– Co najbardziej zaskoczyło ciebie podczas wyprawy?

– Było wiele takich zaskoczeń. Będzie o nich mowa w kolejnych odcinkach. Jako przykład mogę zdradzić, że wyleczyłem się z miłości do Rzymu. Byłem zakochany w tym mieście jako turysta, ale gdy przyjechałem motocyklem, zobaczyłem brak jakichkolwiek zasad ruchu drogowego. Wyobraź sobie np. start trzech samochodów i sześciu skuterów z dwóch pasów. To spowodowało, że jako motocyklista nie potrafiłem się tam odnaleźć. Było też wiele przyjemnych zaskoczeń. Wjeżdżając do Monako rozmawiałem przez telefon, co chwila przejeżdżałem przez różne tunele, nagle opuszczając jeden z nich, znalazłem się na miejskim torze F1w Monte Carlo! Dech mi zaparło, za miesiąc miały się odbywać wyścigi, więc już się rozpoczęły przygotowania: umacnianie siatek, budowanie trybun. Od razu się rozłączyłem, bo nie byłem w stanie rozmawiać. Objechałem ten tor w całości!

– Mówiłeś o przełamywaniu panujących stereotypów na temat niektórych krajów. Możesz podać jakiś przykład?


REKLAMA



REKLAMA


– Zaraz po przekroczeniu granicy ukraińsko-rumuńskiej okazało się, że uległ awarii system paliwowy w moim motocyklu. Naprawy podjął się pewien rumuński mechanik, który specjalnie dla mnie wyszedł z wesela. W Rumunii zaskoczyli mnie ludzie. Praktycznie wszystkie napotkane osoby mówiły płynnie po angielsku. To kraj, który szczególnie zasługuje na uwagę turystów. Podobnie Albania, chyba najbardziej niedoceniana przez Polaków. A to kraj pełen sympatycznych ludzi, z cudownymi widokami skalistych gór, przypominających Chorwację.

– Co cię najbardziej kręci w motocyklowej turystyce?

– Gdy jestem w trasie, uwielbiam to uczucie, kiedy nie pamiętasz, co robiłeś poprzedniego dnia. To mnie oczyszcza. Choć trochę utrudniało nagrywanie relacji. Rejestrowanie podróży za pomocą kamer GoPro jest bardzo uzależniające. W każdym momencie, gdy moje kamery nie pracowały, bałem się, że może wydarzyć się coś zaskakującego, czego nie uda mi się nagrać.

– Co byś poradził początkującym motocyklowym turystom?

– Po pierwsze, gdy jedziecie w trasę, musicie mieć pewność, że wasz motocykl jest przygotowany perfekcyjnie. Swój serwisuję tylko u mechaników, którym bezgranicznie ufam i powierzam im swoje bezpieczeństwo w podróży. Po drugie – gdy szukacie noclegu dla siebie, w pierwszej kolejności sprawdzajcie, czy będzie bezpieczne miejsce dla waszego motocykla. I w końcu pamiętajcie, że zawsze można się dogadać – brak znajomości języków obcych nie przeszkadza w zwiedzaniu świata.

– Od 24 sierpnia kierowcy z prawem jazdy kat. B mogą jeździć motocyklami klasy 125. Czy oni również mogą wybrać się na dalszą motocyklową wyprawę?

– Oczywiście lepiej i wygodniej podróżuje się tak jak ja – motocyklem turystycznym. Ale jeśli ktoś bardzo chce, to i „stodwudziestkąpiątką” może pojechać daleko. Sami przecież pisaliście kilka lat temu o wyprawie Weroniki Kwapisz, która właśnie takim motocyklem objechała całą Europę. Podczas moich podróży po świecie spotykam zapaleńców pokonujących tysiące kilometrów na… dwusuwowych „pięćdziesiątkach”, przy których Honda Virago 125 to transatlantyk. Trzeba tylko mieć marzenie i nie bać się o nie zawalczyć. Mój syn Alex, który ma 16 lat, dopiero zaczyna przygodę z motocyklami. Pojedzie za mną wszędzie i na wszystkim. W ostatni weekend przejechaliśmy wspólnie ponad 1000 kilometrów. On… Yamahą DT 50, przy której każda „stodwudziestkąpiątka” to „królewski rozmiar motocykla”. Jeżeli ktoś urodził się motocyklistą, będzie dbał o to, aby liczba kół się zgadzała i nie było ich więcej niż dwa. Z czasem też zrobi „pełnoprawną” kategorię prawa jazdy A i… byle jej wtedy na kołku nie zawiesił, jak wielu moich przyjaciół 🙂

KOMENTARZE


REKLAMA