fbpx
A password will be e-mailed to you.

Jorge Lorenzo odzyskał formę i po raz drugi z kolei odniósł zwycięstwo. Na torze Misano w San Marino prowadził niezagrożony od startu do mety. O drugie miejsce walczyli Marquez i Pedrosa.

Marc Marquez (Repsol Honda) był najlepszy w kwalifikacjach, ale z pierwszego rzędu startowali też obaj zawodnicy fabrycznego zespołu Yamahy, Jorge Lorenzo i Valentino Rossi. Kolega Marqueza, Dani Pedrosa, rozpoczął wyścig z czwartej pozycji. Lorenzo natychmiast wyjechał na prowadzenie i nie oddał go ani na chwilę aż do mety. Przez większą część wyścigu jechał niezagrożony.


REKLAMA

Świetny start miał Dani Pedrosa, który już na pierwszym okrążeniu wyszedł na drugie miejsce i wydawało się, że tym razem to on będzie walczył z Jorgem Lorenzo. On, a nie Marquez, który w pierwszej połowie wyścigu spadł na czwarte miejsce, wyprzedzony przez Valentino Rossiego. Marquez szybko jednak doszedł do swojej formy, dość łatwo wyprzedził Rossiego i dogonił Pedrosę.

Od tego momentu emocje widzów skupiły się na walce tych dwóch zawodników o drugie miejsce. Z przodu jechał Lorenzo, za nimi Rossi, który dowiózł czwarte miejsce do finiszu, ale nie włączył się w walkę o podium. Marquez czyhał na błąd Pedrosy, ten zaś blokował kolegę z zespołu. W końcu jednak debiutant wyprzedził, ale Pedrosa nie dawał za wygraną, jeszcze na chwilę odzyskał drugie miejsce, ale nie zdołał go utrzymać.


REKLAMA



REKLAMA


Może gdyby obaj zawodnicy Hondy połączyli swe siły, a nie blokowali się wzajemnie, byliby w stanie doścignąć Lorenzo, ale wygląda na to, że taka współpraca nie jest możliwa. Każdy z nich jedzie na siebie. Pedrosa ma wielką ochotę zdobyć wreszcie mistrzowski tytuł, od którego w ubiegłym sezonie dzieliło go tylko 18 punktów. Marquez prowadzi w klasyfikacji i ma szansę na tytuł w swym debiutanckim sezonie.

Po wyścigu w San Marino na czele klasyfikacji generalnej jest nadal Marquez (253 punkty), na drugim miejscu Lorenzo zrównał się z Pedrosą (obaj mają po 219 pkt.). Czwarty jest Rossi (169), a piąty Cal Crutchlow (146). Do końca sezonu pozostało jeszcze pięć wyścigów.

KOMENTARZE


REKLAMA