Już niebawem wyruszy wyprawa na Nordkapp. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że motocyklista Marcin Wrona spróbuje dojechać tam na „Wuesce”! Trzeba przyznać, że to bardzo ambitny plan. Dlatego będziemy kibicować tej podróży z całych sił! Tymczasem Marcin wybrał się w próbną podróż z Izbicy do Tomaszowa Lubelskiego przez Bieszczady. Łącznie pokonał 650 kilometrów z czego 300 w intensywnym deszczu!


REKLAMA

Zapowiada się nieźle!

Tak Marcin relacjonuje swoją podróż:

Pierwszego dnia pokonałem prawie 300km i zatrzymałem się na Bieszczadzkiej Przystani Motocyklowej. Noc spędziłem w namiocie – było bardzo zimno. Spałem w pełnym stroju i nie miałem już nic co mógłbym dodatkowo na siebie założyć.

WSK

O poranku zrobiło się cieplej i można było zająć się przygotowaniem śniadania oczywiście na mojej nowo zakupionej kuchni. Nie miałem konkretnego planu działania. Po prostu chciałem przejechać kilka nowych tras. 
Okazało się, że moi przyjaciele z Poznańska Grupa Miłośników Motocykli Zabytkowych „Karburator” są w okolicy. 
Postanowiłem się z nimi spotkać i porozmawiać przy kawie. Po spotkaniu pojechałem po jakieś pamiątki dla mojej rodziny.  Kiedy dojeżdżałem do Soliny pogoda zaczęła się mocno pogarszać i nie było szans na dalszą przyjemność z jazdy, więc zacząłem szukać noclegu. 
Po kilku próbach postanowiłem wracać do domu. Rozpadało się na dobre i w mgnieniu oka przemoczyłem buty. Do tego stopnia że czułem jak przelewa mi się woda w butach z palców do pięty i odwrotnie podczas zmiany biegów.

Dobrzy ludzie to podstawa!

Zatrzymałem się na przydrożnej stacji, żeby trochę się ogrzać. Zapytałem sprzedawcy czy nie mają worków foliowych ponieważ buty mi przemokły. Sprzedawca okazał się motocyklistą i znał temat podroży w deszczu i zaoferował pomoc.
WSK
Suche skarpetki i worki na jakiś czas rozwiązały problem przemoczonych nóg. 
Około 70-80km od domu spotkałem innego motocyklistę, który podróżował w zwykłych „jeansach” i skórzanej kurtce. zatrzymałem się i zapytałem czy potrzebuje pomocy, ale poprosił tylko o papierosa i dzwoniąc zębami ruszył w dalszą drogę. 

Na zlot!

Kiedy stałem żeby rozprostować kości dostałem wiadomość, że kilka kilometrów dalej jest organizowany zlot motocyklowy przez grupę RYDWANY CZASU Zaprzęgi z Roztocza i jeżeli mam ochotę mogę przyjechać. Zmęczony, przemoknięty postanowiłem skorzystać. Po przyjechaniu na teren zlotu zastałem bardzo serdecznie przywitany.
WSK
 
Dostałem od nich suche ubranie, wyżywienie i dach nad głową dla mnie i mojego rumaka. 
Rewelacyjni ludzie, rozmawialiśmy do północy. 

Trzeciego dnia już nakarmiony i w suchych ubraniach wyruszyłem w stronę domu. Dalsza podróż już bez żadnych przygód spokojnie do celu.

———————————————————————————————————–
Jak widzicie zaczyna się nieźle! Więcej już niebawem. Marcin wyrusza już w połowie czerwca! Będziemy na bieżąco relacjonować tą podróż! 
Więcej informacji o wyprawie
 
 
 
 
KOMENTARZE

REKLAMA