fbpx

Najpierw szczypta historii. Zaczęło się od modelu FJ produkowanego przez 12 lat. Zyskał wielu fanów doceniających jego niezawodność i wygodę. W 1996 r. zniknął z oferty. Pozostał w niej jeszcze również sportowo-turystyczny GTS 1000, ale kilka konstrukcyjnych szaleństw (np. jednoramienny wahacz pchany przy przednim kole, rama typu Omega Frame) tudzież wysoka cena pozbawiły go szansy […]

Najpierw szczypta historii. Zaczęło się od modelu FJ produkowanego przez 12 lat. Zyskał wielu fanów doceniających jego niezawodność i wygodę. W 1996 r. zniknął z oferty. Pozostał w niej jeszcze również sportowo-turystyczny GTS 1000, ale kilka konstrukcyjnych szaleństw (np. jednoramienny wahacz pchany przy przednim kole, rama typu Omega Frame) tudzież wysoka cena pozbawiły go szansy na sukces. W 1999 r. i na niego przyszła kryska. Yamaha przez dwa lata pozostawała bez dużego motocykla tego rodzaju.


REKLAMA

 

Na pierwszy rzut oka FJR wydaje się strasznie masywny. Nie jest tak źle – waży 237 kg. W dodatku nisko położony środek ciężkości i kanapa umieszczona 80,5 cm nad ziemią sprawiają, że nawet niscy kierowcy poczują się tu pewnie. Rozruch zimnego silnika nie sprawia najmniejszych problemów. Nad wszystkim czuwa układ wtryskowy. FJR jest bardzo elastyczny. Jeździ się nim prawie jak automatem. Na ostatnim, piątym biegu można płynnie przyspieszać już od 30 km/h bez konieczności redukcji.

 

Prowadzenie motocykla nie budzi najmniejszych zastrzeżeń. Przy małych prędkościach jest stabilny jak dziecięcy rowerek z kółkami bocznymi. Sztywna rama pozwala bezpiecznie pokonywać najtrudniejsze zakręty z nie najmniejszymi prędkościami. FJR-ką jeździ się po prostu dobrze i nie ma się do czego przyczepić. Nawet przeniesienie napędu wałkiem Kardana – dokuczliwe w innych konstrukcjach – tu nie daje powodów do narzekań.

 

Zawieszenia? Oczywiście z pełną regulację. Dodatkowo tylny amortyzator można ustawić „na szybko” za pomocą małej dźwigienki z miękkiego na sztywny (lub odwrotnie), zależnie od tego, czy chcemy jechać solo, czy w duecie, czy po prostu sportowo, czy komfortowo.

 

Mocną stroną Yamahy jest ergonomia. Nie męczą nawet kilkusetkilometrowe trasy. Ochrona przed wiatrem? Wyśmienita. Szyba regulowana jest elektrycznie i każdy może dopasować jej kąt pochylenia do swojego wzrostu i potrzeb. Po wyjęciu kluczyka wraca do najniższego położenia. Gdy podczas podróży zaskoczy nas deszcz, nie ma się czego obawiać. Widać, że Yamaha musiała spędzić nieco czasu w tunelu aerodynamicznym. Przednia szyba chroni nas przed kroplami nie gorzej niż pole siłowe, a dół owiewki sprawnie zbiera wodę rozpryskiwaną przez przednie koło. Jedyną pamiątką po ulewie mogą być wilgotne końcówki naszych nogawek.

 

Jak na motocykl turystyczny przystało producent zadbał o zestaw gustownych kufrów bagażowych w kolorze nadwozia (kiedyś wymagały 4000 zł dopłaty, teraz są wliczone w cenę).

 

Yamaha FJR jest idealnym motocyklem dla globtroterów. Można śmiało powiedzieć, że to uosobienie sportowej dynamiki i wygody business class za, niestety, naprawdę sporą sumę.

Kompendium:

Silnik: czterocylindrowy, czterosuwowy, chłodzony cieczą
Pojemność (ccm) 1298
Rozrząd /liczba zaworów DOHC/4
Moc max (KM) przy obr/min 145/7000
Moment max (Nm)przy obr/min 134/7000
Liczba miejsc 2
Masa (kg) 237
Wysokość siodła (cm) 80,5
Zbiornik paliwa (l) 25
Przyspieszenie 0-100 km/h (s) 2,9
Prędkość max (km/h) 260
Zużycie paliwa (l/100km) 6,5-7
Cena (zł) 68 900
KOMENTARZE


REKLAMA