Moto Guzzi za sprawą swojego nowego motocykla ma ochotę powtórzyć sukces Ducati. Bynajmniej nie chodzi o pokonanie konkurencji w WorldSBK o 15 sekund w pierwszym wyścigu, ale o sukces sprzedażowy. V85TT nie tylko świetnie wygląda, ale ma sporo argumentów, aby stać się tegorocznym hitem klasy heritage. My już mieliśmy okazję go przetestować. Pełny test znajdziecie w kwietniowym wydaniu Świata Motocykli, a teraz możecie zarejestrować się, by osobiście sprawdzić turystyczne enduro w klasycznym wydaniu!

W 2015 roku Ducati stworzyło osobną markę, by pokazać, że motocykl to nie tylko osiągi i przyjęta do tej pory klasyfikacja. Scrambler Ducati został wprowadzony na rynek wraz z całą lifestylową otoczką, własnym radiem online, kolekcjami ciuchów do codziennego użytku i knajpami w różnych częściach świata. I co? Zabieg okazał się takim sukcesem, że dla fabryki z Bolonii skończyły się problemy, dziś mają w ofercie całą gamę Scramblerów, budują piękne supersporty i modelem V4R mają zamiar rozgromić konkurencję w WorldSBK.

>> Zarejestruj się na jazdy testowe <<

Moto Guzzi obrało podobną drogę, tworząc model V85TT – sprzęt zupełnie niewpisujący się do żadnej istniejącej kategorii. To pierwszy na świecie nowy motocykl w segmencie klasycznych enduro. Nie ma zamiaru konkurować z Hondą Africa Twin, BMW F850GS i tego typu konstrukcjami. V85TT ma docierać do tych, którzy kochają klimat rajdów enduro z lat 80-tych i nade wszystko cenią klasyczny wygląd. Z tego powodu zamiast Tobiasza, czy Simpsona, na test pojechał Smoku – nasz spec od customowych konstrukcji.

Czy to się uda? Inżynierowie z Mandello del Lario mocno się napracowali, by V85TT odniosło sukces.

Po pierwsze: silnik.

Dwucylindrowa V-ka, montowana wzdłużnie przeszła tyle zmian, że prościej byłoby wymienić elementy, które nie zostały zmodyfikowane. Jednostka o pojemności 853cm3 generuje 80 koni mechanicznych i 80Nm momentu obrotowego i pracuje tak, że V85TT możemy śmiało okrzyknąć najlepszym, co wyprodukowano nad włoskim jeziorem Como.

Po drugie: design.

Poprzednie modele cierpiały na ogromny rozstrzał w jakości zastosowanych elementów. Tu nie ma kompromisów. Wszystko jest idealnie spasowane, nie ma tandety, są smaczki w postaci regulowanych dźwigni zmiany biegów i tylnego hamulca. Są tylne lampy nawiązujące kształtem do myśliwców. Są światła do jazdy dziennej w kształcie logotypu marki, a cały motocykl tworzy tak spójny, klasyczny design, że nie da się go pomylić z niczym innym. Jest po prostu piękny!

Po trzecie: prosto, ale nie prościej.

Taką ideą kierowano się w Moto Guzzi podczas projektowania turystycznego enduro. Ma być na tyle łatwy w obsłudze, by nawet początkujący motocyklista sobie z nim poradził. I tak właśnie jest. Na pokładzie jest wał kardana, więc odchodzi smarowanie, czyszczenie łańcucha i umartwianie się o poprawne ustawienie koła. Jest elektronika, ale bez zbędnych wodotrysków. Trzy gotowe tryby jazdy: Road, Rain i Off-road, możliwość całkowitego wyłączenia ABS-u i kontroli trakcji (bez czujnika pochylenia), tempomat i kolorowy wyświetlacz – znany z innych motocykli produkowanych przez koncern Piaggio. Czego chcieć więcej?

Po czwarte: wrażenia z jazdy.

Zatankowany w 90% motocykl (zbiornik zmieści 23 litry paliwa) waży 229 kilogramów, silnik chłodzony olejem stanowi element nośny i usztywnia całą konstrukcję, a rama z rur stalowych nie tylko dobrze wygląda, ale i sprawia, że motocykl jest zwarty i chętnie poddaje się zachciankom kierowcy. Oczywiście znajdą się malkontenci i wymienią dziesiątki motocykli o lepszym prowadzeniu, ale dla nich mamy jedną odpowiedź: żaden z wymienionych nie będzie tak klasycznym turystycznym enduro! Silnik, pomimo niewygórowanych osiągów na papierze, jest zupełnie wystarczającym generatorem dobrych wrażeń zarówno na asfalcie, jak i po zjechaniu w delikatny teren. Zredukowanie mas wirujących o 30% skutkuje tym, że motocykl nie trzęsie się jak stara lodówka, a nowe tłoki, korby, tytanowe zawory ssące, przepustnica i pozostałe przerobione elementy w końcu pracują tak, że kultowe V2 w połączeniu z wałem kardana potrafi być całkiem dynamiczne.
Za hamowanie w V85TT odpowiadają dwie pływające tarcze 320 mm z przodu, radialnie montowane zaciski Brembo oraz tarcza 260 mm z tyłu, współpracująca z zaciskiem 2-tłoczkowym. Jest skutecznie i pewnie!

Czy zatem warto odwiedzić najbliższego dealera MOTO GUZZI Polska i zostawić zaliczkę? Tego dowiecie się w kompletnym teście, który znajdzie się w czwartym wydaniu Świata Motocykli!

Przetestuj Moto Guzzi V85TT

Już dziś możecie zarejestrować się na jazdy testowe, by osobiście sprawdzić klasyczne enduro w wykonaniu Moto Guzzi. Wystarczy kliknąć w przycisk poniżej, wypełnić formularz i czekać na kontakt ze strony lokalnego dealera.

>> Zarejestruj się na jazdy testowe <<
KOMENTARZE


REKLAMA