fbpx

W Moto Guzzi V7 Special brak modnych rozwiązań, mocy – tyle, co „zawsze”, czyli nie za wiele. Skąd zatem ten przydomek „Special”? Bo ma klasę i charakter.

Hołd dla tradycji

Moto Guzzi V7 Special.


REKLAMA

Kiedy zobaczyłam ten motocykl, serce zabiło mi szybciej. Intrygująca linia V7, nawiązująca do stylu cafe racer, nie pozwoliła mi przejść obok niego obojętnie. Od samego patrzenia na Moto Guzzi V7 Special dostałam wypieków, a moje usta rozchyliły się, formując na twarzy szeroki uśmiech. Ten dźwięk, wibracje…

Moto Guzzi V7 Special ma bardzo ciekawą linię. Lubię ten styl klasycznego motocykla. Już seryjny Special sam w sobie jest ładny, a my mieliśmy do czynienia z maszyną wyjątkową, bo poddaną lekkim modyfikacjom i bardziej „charakterną”.

Moto Guzzi V7 Special.

Malowanie rocznika 2013 – dominująca czerń z soczystym, ciemnopomarańczowym pasem na baku – to hołd dla tradycji marki. Barwy te przypominają o modelach z lat 70.: 750s, 750s3 i V7 Special z tego okresu.

Dzięki zmianie kierownicy na niższą i kanapy na pojedynczą, V7 zyskał bardziej spójną, żeby nie powiedzieć „zbitą” sylwetkę. Klasyczne, szprychowe koła dobrze komponują się z błyszczącymi, chromowanymi elementami. Chociaż akurat w tym egzemplarzu chrom nie jest dominujący. Właściciel systematycznie wymieniał osprzęt Moto Guzzi na nowy, w czarnym macie, uzyskując bardziej szorstki wygląd maszyny.

Pozostałe chromy, dzięki którym to V7 nie wygląda jak bandzior spod ciemnej gwiazdy, to okrągła, klasyczna lampa z przodu, tylne światło, obwódka na zegarach, wydech i mocowanie kufrów bądź sakw. Błyszczących elementów zostało niewiele i nawet lusterka zmieniono na czarne, matowe, z modelu California Custom.

Koncert wibracji

Moto Guzzi V7 Special.

Dopóki nie ruszył, Special po prostu mi się podobał. Lecz kiedy uruchomiłam silnik, przeniósł mnie do innego, swojego świata.

Pierwszym pokonanym kilometrom towarzyszyło niesamowite uczucie. Pomyślałam: „nie wiem, co się dzieje i dlaczego tak jest, ale jest bosko”. Silnik V, mimo niedużej pojemności skokowej – 744 ccm – brzmi bardzo uwodzicielsko. Niezwykle głęboki, basowy dźwięk, wydobywający się z tłumików wprawiał mnie w pozytywny nastrój, a delikatne wibracje, towarzyszące jeździe, potęgowały to uczucie.

Fot. Paweł ‚Aloha’ Kucharski

Moto Guzzi V7 Special.Fot. Paweł ‚Aloha’ Kucharski

Pozycja kierowcy V7 nie należy do najbardziej komfortowych, bowiem aby dobrze zgrać się z Moto Guzzi, należy jeździć z dość mocno pochyloną sylwetką. Niska kierownica nie pozwala wyprostować pleców, ale coś za coś. Jednoosobowa kanapa, którą założył właściciel, jest bardzo wygodna. Fakt, że nie można zabrać pasażera, podkreśla: to motocykl outsidera lub po prostu indywidualisty.

Silnik od razu dał się poznać jako elastyczny. Nie wymusza nerwowej zmiany biegów, tylko pozwala „płynąć” po drodze. Skrzynia również pracuje bez zarzutu. Biegi wchodzą precyzyjnie i bez oporu. Moto Guzzi V7 Special nie jest demonem mocy, ale nie tego po nim oczekiwałam. Jednostka napędowa może wygenerować 50 KM. W tej linii modelowej to już niemal tradycja. Jednak w tego typu motocyklu to zdecydowanie wystarcza.

Kolejnym plusem jest poręczność tej maszyny. Z płynami waży niecałe 200 kg. Dzięki wyważeniu pozwala z lekkością pokonywać ostre zakręty, kładąc się z boku na bok.

Ostrożnie z prędkością

Moto Guzzi V7 Special.

Dobre wrażenia znikają, kiedy zaczynamy jeździć z prędkościami powyżej 120 km/h. Wtedy ujawniają się niedoskonałości zawieszenia. Motocykl nie jest już tak stabilny, jak przedtem, co staje się szczególnie uciążliwe przy pokonywaniu zakrętów. Jazda po łukach przestaje być komfortowa. Moto Guzzi V7 Special dość nerwowo zaczyna reagować na pochylanie w zakrętach. Niemal automatycznie kierowcy w głowie włącza się lampka ostrzegawcza. Pokonując szybsze zakręty, lepiej się maksymalnie skoncentrować.

Fot. Paweł ‚Aloha’ Kucharski

Moto Guzzi V7 Special.Fot. Paweł ‚Aloha’ Kucharski

Innym minusem są opony, które nie wykazują najlepszej przyczepności. Ciepła i słoneczna aura będzie naszym sprzymierzeńcem. Ogrzane opony będą mieć lepsze właściwości. W innych warunkach pogodowych warto mieć się na baczności i nie przeceniać siły, z jaką „trzymają się” asfaltu. Opony wykazywały tendencję do uślizgu przy ostrym hamowaniu. Warto też zachować ostrożność, gdy pada.

Hamulce działają poprawnie. Nie ma tu ABS-u i producent nie przewidział go nawet w opcji. To znów umacnia przekonanie, że Moto Guzzi V7 robi wrażenie swym niepowtarzalnym stylem i charakterem, a nie nowoczesnymi rozwiązaniami, których próżno tu szukać. Mniej doświadczeni kierowcy powinni na spokojnie wyczuć hamulce i sprawdzić drogę hamowania tego motocykla. Odłożenie tej „pracy domowej”, gdy dojdzie do jakiejś „afery”, może skończyć się nieprzyjemną wywrotką.

Hamulce Moto Guzzi V7 nie są ostre i nie powinny sprawiać problemów z obsługą. Osobiście życzyłabym sobie, żeby działały troszkę precyzyjniej, ale z drugiej strony V7 to nie torowy szatan, więc z założenia jazda nim powinna być stosunkowo spokojna.

Mieć to coś

Moto Guzzi V7 Special.

Moto Guzzi V7 Special nadaje się zarówno do miasta, jak i turystyki (choć może ze względu na pozycję za kierownicą nie tej odległej). Niskie spalanie i niewielka emisja substancji szkodliwych sprawia, że jest to motocykl przyjazny środowisku, a co najważniejsze – portfelowi użytkownika. Zatankowanym do pełna spokojnie możemy ruszyć w Polskę. Dwudziestodwulitrowy zbiornik powinien wystarczyć na przejechanie ponad czterystu kilometrów.

Moto Guzzi V7 Special.

Czasem zastanawiam się, co tak naprawdę powinno decydować o ocenie motocykla? Dynamika, właściwości jezdne, komfort podróżowania, wygląd? Moto Guzzi V7 Special nie jest sprzętem perfekcyjnym. Nie pobije rekordów prędkości, ani nie jest jeżdżącym źródłem innowacji.

W przypadku Moto Guzzi V7 Special nie sposób wybrać jedno kryterium. Ma po prostu to „coś”, rzecz trudną do zdefiniowana, za to kluczową, z powodu której nie da się go nie docenić: przyjemność z jazdy.

Dane techniczne Moto Guzzi V7 Special

Moto Guzzi V7 Special.

SILNIK
Typ: czterosuwowy, chłodzony powietrzem
Układ: dwucylindrowy, 90° V
Rozrząd: OHV, dwa zawory na cylinder
Pojemność skokowa: 744 ccm
Średnica x skok tłoka: 80 x 74 mm
Moc maksymalna: 50 KM (37 kW) przy 6200 obr/min
Moment obrotowy: 58 Nm przy 3000 obr/min
Zasilanie: wtrysk
Smarowanie: wymuszony obieg z pompą
Rozruch: elektryczny
Zapłon: z mikroprocesorem

Moto Guzzi V7 Special.

PRZENIESIENIE NAPĘDU
Silnik-sprzęgło: koła zębate
Sprzęgło: jednotarczowe, suche
Skrzynia biegów: pięciostopniowa
Napęd tylnego koła: wał napędowy

 

PODWOZIE
Rama: stalowa, podwójna, kołyskowa
Zawieszenie przednie: teleskopowe, ? 40 mm
Zawieszenie tylne: wahacz dwuramienny z lekkich stopów, dwa amortyzatory z regulacją napięcia sprężyn
Hamulec przedni: pojedyncza, pływająca tarcza stalowa, śr. 320 mm, zacisk czterotłoczkowy
Hamulec tylny: pojedyncza tarcza stalowa, śr. 260 mm
Opony przód / tył: 100/90 -18 / 130/80-17

Moto Guzzi V7 Special.

WYMIARY I MASY
Długość: 2184 mm
Szerokość: 800 mm
Wysokość: 1112 mm
Wysokość siedzenia: 805 mm
Masa pojazdu bez płynów: 179 kg
Zbiornik paliwa: 22 l

 

DANE EKSPLOATACYJNE
Prędkość maksymalna: 165 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h: 6,1 s
Zużycie paliwa: 5 l/100 km

 

Cena: około 36 500 zł.

Tekst: Katarzyna Bąk | Zdjęcia: Paweł ‚Aloha’ Kucharski

Publikacja Świat Motocykli 5/2014.

KOMENTARZE

REKLAMA

Polecane artykuły
Podczas testów zbroja Rainers sprawdziła się na piątkę z plusem,…
Włoski skuter Malaguti F12 okazał się na tyle atrakcyjną konstrukcją,…