fbpx
A password will be e-mailed to you.

Za nami już kolejny, 14 właścicieli motocykli BMW w Ga-Pa (dla nie obytych – Garmisch Partenkirchen, górskiej miejscowości położonej w Alpach, ok. 100 km za Monachium, patrząc od ?naszej? strony.

W ostatni, lekko przedłużony weekend nasza redakcja udała się na za proszenie BMW Motorrad Polska na kolejny zlot właścicieli motocykli BMW w bawarskie Alpy. W sumie więcej było jeżdżenia, niż zlotowania, bo ”dojazdówka„ liczyła ok. 1200 km w jedną stronę. Ale przecież w motocykliźmie chyba najważniejsze jest jeżdżenie?

W kilkunastoosobowym składzie dotarliśmy na teren zlotu w piątek w godzinach popołudniowych i od razu rzuciliśmy się w wir rozrywek. Zlot BMW to największa i najlepiej zorganizowana ze znanych mi masowych imprez motocyklowych. Poczynając od możliwości jazd testowych niemal wszystkimi modelami, przez pokazy stuntu, beczkę śmierci, na wspólnej biesiadzie w namiocie piwnym kończąc. A wszystko to dla kilkudziesięciu tysięcy motocyklistów przybyłych na imprezę z całego świata. Organizatorzy rzeczywiście napięli muskuły i spektakularnie pokazali, że na własnym podwórku nikt im nie podskoczy.

Tym razem zlot wyraźnie stał pod znakiem cafe racerów. Widać, że BMW w tym sezonie stawia na indywidualizm i personalizację motocykli i sporo uwagi przywiązuje do tego trendu. Nie to, żeby podróże na czołgopodobnych GSach poszły w odstawkę, ale miejskie wyścigówki, baczki pekaesy, trampki podwinięte jeansy są teraz wyraźnie trendy. Z gadżetów najmodniejsze są: wystająca z tylnej kieszeni spodni szmatka i klucz płaski. Nam się taka zmiana wizerunku podoba i mamy nadzieję, że za rok sytuacja się nie zmieni.


REKLAMA



REKLAMA


Obszerniejsze relacja z imprezy w Świecie Motocykli nr 09/14, a na razie zapraszamy do galerii zdjęć zlotowych.

KOMENTARZE

REKLAMA