fbpx

Zakup motocykla, bez względu na to z jakiego segmentu, chyba nigdy nie jest wydatkiem nieodczuwalnym dla portfela. Dlatego nikt nie wybiera motocykla pochopnie, bez wcześniejszego sprawdzenia. Pytanie tylko, czy podczas jazdy testowej w salonie można przekonać się czy ten motocykl będzie nam pasował?

 


REKLAMA

Bez wątpienia, moment, w którym podejmujesz decyzje o kupnie nowego motocykla napawa Cię ekscytacją. Zaczynasz wybierać spośród dziesiątek dostępnych na rynku modeli. Upatrujesz jeden, ewentualnie kilka modeli, które śniły, lub właśnie zaczną śnić Ci się po nocach. Naturalnym krokiem w takiej sytuacji jest wycieczka do salonu i umówienie się na jazdę testową. Wtedy zaczyna się najprzyjemniejszy etap. Masz przecież możliwość przejechania się wymarzonym motocyklem. Paradoksalnie, w tym momencie mogą pojawić się pierwsze problemy

Zły doradca

Zapewne już po kilku kilometrach czujesz, że poziom ekscytacji poszybował ostro w górę. W tym momencie w twojej głowie zaczyna rodzić się przekonanie, że to właśnie jest ten jedyny. Sęk w tym, że te emocje mogą okazać się zdradzieckie. Jazda testowa trwa zazwyczaj nie dłużej niż jeden dzień, a nierzadko ogranicza się do godzinnej przejażdżki. W tym czasie oczywiście możecie poznać jak chętnie skręca, hamuje czy przyśpiesza. Niestety, bardzo często okazuje się, że motocykl, który w trakcie pierwszej przejażdżki zdobywa twoje serce, po jakimś czasie okazuje się nie spełniać twoich oczekiwań.

H-D Street Glide, Iron 1200, Forty Eight, Flat Trac Dlaczego jeździmy na motocyklach?

Kiedy emocje już się ustabilizują, wychodzą na jaw jego wady lub jak kto woli, cechy, które niekoniecznie Ci pasują. Nieco zbyt duże wibracje, nieporęczność w codziennych dojazdach, ergonomia niedopasowana do twoich gabarytów, na dłuższą metę niewygodna kanapa, czy charakter silnika lub podwozia kompletnie niepasujący do twojego codziennego stylu jazdy. Trochę szkoda jeśli, któryś z tych mankamentów zniechęci Cię do twojego motocykla. Zwłaszcza, że niedawno wyłożyłeś na niego mniejszy lub większy worek pieniędzy. Taka sytuacja potrafi napsuć krwi, więc fajnie byłoby jej uniknąć. Tylko jak?

Wyjazd integracyjny

Najlepszym wyjściem, byłby rzecz jasna wspólnie spędzony weekend czy tydzień, w trakcie którego nawiniesz kilkaset kilometrów. Po takim czasie i dystansie, emocje są nadal silne, ale już nie szaleją jak w trakcie pierwszego kontaktu. Dzięki temu możliwe jest wychwycenie ewentualnych słabych stron i dopatrzenie się czy aby na pewno jest to maszyna dla Ciebie.

Niestety, mało który dealer oferuje możliwość wypożyczenia motocykla na tak długi okres. W takiej sytuacji, sensowną opcją wydaje się skorzystanie z oferty wypożyczalni motocykli, która w swojej flocie ma upatrzony przez Ciebie model. Przykładowo sieć Abacus, swoim klientom oferuje do wypożyczenia Yamahy MT-07 oraz Tracer 700 i 900, Harley-Davidson Iron 883, BMW R1200GS i G310GS czy Yamaha Tricity.

Jak to ogarnąć?

Wypożyczenie motocykla to mało skomplikowany proces. Znajdujesz najbliższy punkt wypożyczalni, w przypadku wyżej wspomnianego Abacusa rozsiane są po 14 miastach w kraju, idziesz na miejsce i wypełniasz niezbędną papierologię, która ogranicza się do 2-3 kartek, ewentualnie możesz to załatwić przez internet. Ustalasz na ile wypożyczasz motocykl, następnie możesz wybrać jeszcze pakiety dodatkowe jak zniesienie limitu kilometrów, zestaw kufrów, uchwyt na telefon itp.

Zaletą wypożyczalni, która ma punkty ulokowane po całej Polsce jest fakt, że motocykl możesz oddać w dowolnym punkcie. To sprawia, że będąc niezdecydowanym, który motocykl jest dla ciebie odpowiedni możesz wynająć jeden model np. Tracera 700 w Białymstoku, skoczyć nim na wycieczkę w góry i podmienić na inny np. Tracera 900 w Nowym Targu.

>> Więcej na abacusbikes.pl <<

Ile to kosztuje?

Zakres cenowy jest dosyć szeroki. Na samym początku skali stoi Yamaha Tricity, która kosztuje 75 zł. Na drugim jej końcu jest BMW R1200GS, który kosztuje 480 zł/doba, ale przy wypożyczeniu np. na weekend, cena za dobę schodzi do 390 zł. Uśrednijmy jednak i pod lupę weźmy Yamahę Tracer 900. Wypożyczenie na 1 dzień wyniesie 320 zł, ale biorąc na weekend, łączny koszt to 720 zł. Do tego np. pakiet kufry+uchwyt na telefon za 25 zł i zniesienie limitu kilometrów (standardowo wynosi on 200 km) – dodatkowe 40 zł. Do tego trzeba doliczyć jeszcze kaucje w wysokości 2000 zł. Pozostaje więc tylko koszt paliwa. No, chyba, że decydujesz się na oddanie w innym oddziale (+85 zł) lub na wyjazd za granicę (+123 zł).

Może wydawać się, że to nie jest tania operacja, jednak patrząc na te koszty w skali kwoty jaką trzeba wydać na motocykl, okazuje się, że ma to sporo sensu. Przede wszystkim, jak już wyżej mogłeś przeczytać, pozwoli Ci na przekonanie się, czy dany motocykl jest odpowiedni dla Ciebie. Po drugie, motocykle w wypożyczalni, choć są modelami rocznymi/dwuletnimi, mają już trochę kilometrów nawiniętych. Nie są to kolosalne przebiegi, ale wystarczające, żeby przekonać się czy motocykl, a dokładniej jego wykonanie jest solidne. Często bowiem jest tak, że już po 10 000 km intensywnej eksploatacji wychodzą irytujące niedoróbki. Luźne mocowania nadwozia, terkocząca szyba, rozklekotana kanapa czy kiepsko wyglądający lakier i plastiki. Może się to wydawać mało istotne, jednak patrzenie jak jeszcze niedawno nowy motocykl, po roku zaczyna podupadać na zdrowiu, może napsuć krwi.

Jak widać, wypożyczanie motocykli ma wiele zalet i nawet jeśli pozornie wydaje Ci się zbędnym wydatkiem, warto się nad tym poważnie zastanowić. Może uchronić Cię przed rozczarowaniem i co równie ważne, utratą większej kasy. Spadek wartości w przypadku nowych motocykli bywa niekiedy zaskakujący. Miejmy jednak nadzieję, że nikt z was nie dozna takiego zawodu i będziecie zawsze cieszyli się z jazdy na swoich jednośladach!

>> Więcej na abacusbikes.pl <<
KOMENTARZE


REKLAMA

Polecane artykuły
Jeszcze niedawno nikt o nich nawet nie myślał, dzisiaj wielu…
W ekstremalnych warunkach potrzebne są wyjątkowe rozwiązania. Przede wszystkim takie,…