Urodził się 1 grudnia 1904 roku w Kijowie. Od dzieciństwa przejawiał zainteresowania techniką, więc rodzice podarowali mu rower. To był jego pierwszy jednoślad. Wydarzeniem, które nasiliło zainteresowanie techniką, był samochód, który ok. 1911 roku pojawił się w rodzinie państwa Rogozińskich. Fascynacja motoryzacją, która wtedy się zrodziła, nie odstępowała go do końca życia. Po I wojnie światowej ukończył studia […]

Urodził się 1 grudnia 1904 roku w Kijowie. Od dzieciństwa przejawiał zainteresowania techniką, więc rodzice podarowali mu rower. To był jego pierwszy jednoślad. Wydarzeniem, które nasiliło zainteresowanie techniką, był samochód, który ok. 1911 roku pojawił się w rodzinie państwa Rogozińskich. Fascynacja motoryzacją, która wtedy się zrodziła, nie odstępowała go do końca życia.
Po I wojnie światowej ukończył studia na Politechnice Warszawskiej i uzyskał tytuł inżyniera. Od pierwszych powojennych lat związany był z motocyklami. W książce Witolda Rychtera zamieszczono zdjęcie, na którym Rogoziński siedzi na Indianie Scout 750. Miał również kilka innych motocykli.


REKLAMA

Kariera motocyklisty

Od połowy lat 20. w tabelach wyników krajowych rajdów i wyścigów motocyklowych często pojawiało się jego nazwisko. Rychter wspominał go jako groźnego rywala. Stawszy się jednym z najlepszych polskich motocyklistów, został zaproszony przez władze wojskowe do cywilnej grupy opiniującej motocykl CWS M55.
Również swoje zawodowe życie Rogoziński starał się związać z motocyklami. Próbował różnych rzeczy, np. w połowie lat 20. wspólnie z Józefem Jakubowskim prowadził przedstawicielstwo angielskich motocykli Excelsior, które wystawiane były w najważniejszych zmaganiach sportowych, np. wyścigach Grand Prix Polski.
Później Konstanty Rogoziński został kierownikiem technicznym taboru motocyklowego Poczty Polskiej. Z tą posadą wiąże się spektakularne wydarzenie, które miało wpływ na dalsze życie Rogozińskiego. W 1930 roku, w ramach wspierania krajowego przemysłu, Poczta Polska kupiła do swojego taboru (składającego się głównie z motocykli Harley-Davidson i Indian) krajowe motocykle CWS M55. Maszyny okazały się jednak bardzo awaryjne, a producent bardzo opieszale realizował reklamacje. Rogozińskiemu nastręczało to ogromnych problemów. W pewnym momencie nie wytrzymał, związał linką, jeden za drugim, osiem uszkodzonych CWS-ów M55 i holując je Harleyem-Davidsonem, przejechał przez miasto do fabryki na Grochów. Przejazd wzbudził niemałą sensację i był szeroko komentowany. Fabryka przełknęła tę gorzką pigułkę i ekspresowo naprawiła motocykle. Rogoziński zaś dostał intratną ofertę pracy w Państwowych Zakładach Inżynierii (producent CWS-ów), oczywiście związaną z motocyklami.

Rekord prędkości – Junak 350

Objął stanowisko Kierownika Oddziału Motocykli. Po pewnym czasie przeszedł do Działu Doświadczalnego PZInż. Tam był współtwórcą (razem z Tadeuszem Heryngiem) eksperymentalnego, rekordowego motocykla Sokół 1000, którym w 1933 roku planowano przekroczyć magiczną wówczas prędkość 200 km/h. Na świecie nie był to już specjalny wyczyn, gdyż dokonał go M. Baldwin w 1928 roku motocyklem Zenith-JAP 1000, a w 1932 roku światowy rekord wynosił 244,4 km/h. W Polsce jednak jeszcze wtedy nikt z taką prędkością nie jechał.

Rekord prędkości

Ów specjalny Sokół został przygotowany w Państwowych Zakładach Inżynierii. W bardzo lekką ramę specjalnej konstrukcji wmontowano najnowocześniejszy wówczas, dwucylindrowy, ośmiozaworowy silnik JAP o pojemności 996 ccm, który rozwijał moc ok. 60 KM przy 6000 obr./min. Cały motocykl ważył zaledwie 105 kg. Maszyna nie miała skrzyni biegów, hamulców ani resorowania. Była to rama z kołami, silnikiem i sprzęgłem.
Eksperymentalnego Sokoła dosiadali tylko Witold Rychter i Tadeusz Tomaszewski. Z powodów propagandowych do oficjalnego bicia rekordu nie doszło, gdyż władze wojskowe (zarządzające PZInż.) zabroniły tego, motywując, że motocykl miał silnik angielski, a nie polski. Nieoficjalnie jednak grupka warszawskich motocyklistów kilkakrotnie sprawdziła, na co stać ten „wynalazek” i na podwarszawskiej drodze odbyło się kilka motocyklowych przejazdów z prędkością ok. 200 km/h. Jeden z nich opisał w swojej książce Witold Rychter.

Kawasaki H2R – Rekord prędkości, 400 km/h!

Do wybuchu wojny życie zawodowe Konstantego „Kota” Rogozińskiego związane było z motocyklami. Był także cały czas aktywnym zawodnikiem. O jego wojennych losach nic nie wiadomo. Prawdopodobnie do Powstania mieszkał w Warszawie. Być może działał w konspiracji, gdyż po wojnie interesował się nim Urząd Bezpieczeństwa (milicja polityczna zwana potocznie „bezpieką”). Przez kilka powojennych lat mieszkał w Wydminach na Mazurach.
Do Warszawy wrócił w 1951 roku. Na początku lat 50. rozpoczął pracę w Biurze Konstrukcyjnym Przemysłu Motoryzacyjnego. Wówczas było to główne centrum konstrukcji i badania pojazdów silnikowych w Polsce. Co skłoniło go do odejścia z tej instytucji? Nie wiadomo. Może panująca tam nagonka i szykany przedwojennych inżynierów, a może stan zdrowia? Po wojnie nie startował już w zawodach motocyklowych, choć gorąco im kibicował.
Na początku lat 60. przeprowadził się na Pomorze. Mieszkał w leśniczówce koło Koszalina. W tym czasie zachorował na nowotwór. Zmarł 20 kwietnia 1964 roku i został pochowany na cmentarzu w Gdyni.
Choć nie jest to związane z motocyklami, warto wspomnieć, że Konstanty „Kot” Rogoziński pojawił się pod pseudonimem „Traper” w książce Włodzimierza Puchalskiego „Wyspa kormoranów”. Według przekazów rodzinnych był on również pierwowzorem głównego bohatera książki Jerzego Putramenta „Odyniec”
* „Moje dwa i cztery kółka”, Witold Rychter, Warszawa 1985.

KOMENTARZE


REKLAMA
Polecane artykuły
Marc Marquez zajął trzecie miejsce na torze w Walencji. Hiszpan…
Nie zawsze można oddać ciuchy żonie czy dziewczynie z tekstem…