Kierowcy BMW nie mają w Polsce ostatnio dobrego PR-u. Co kilka dni pojawiają się newsy o niemieckim aucie, które a to wpadło na barierki mostu, a to zaparkowało na torowisku tramwajowym lub zderzyło się z autobusem. Niekwestionowanym liderem jest delikwent, który po spowodowaniu wypadku i nieudanej ucieczce oznajmił policjantom, że został porwany. Świadczy to o tym, że spora grupa nabywców BMW to nie tylko kierowcy z ciężką nogą, ale i bajkopisarze.

Dlaczego o tym piszę? Ano dlatego, że człowiek odpowiadający za projektowanie ich aut ma zupełnie inne usposobienie, a do tego zbudował ciekawego scramblera na KTM-ie!


REKLAMA

Krzysztof Szews urodził się w Polsce, ale dorastał w Niemczech. Od 2005 roku jest związany z koncernem BMW, gdzie pracuje na stanowisku o tajemniczej nazwie „Head of Exterior Geometry”. Oznacza to, że od lat odpowiada za projektowanie zewnętrznego wyglądu uwielbianych w Polsce aut.

KTM LC4 640 Supermoto od Man & the Machines

Po pracy woli jednak grzebać przy motocyklach w przydomowym garażu. Zawodowe kompetencje pozwalają mu podejmować się na prawdę trudnych zadań, a do takich właśnie należało zbudowanie scramblera bazującego na kultowym supermoto od KTM-a.

Dziecięce marzenia

Historia tego projektu rozpoczęła się na długo przed tym, jak jego twórca zajął się designem. Jako 16-latek mieszkający w mieście, mieszczącym się 80 kilometrów na północ od Monachium, Krzysztof był zafascynowany starymi Vespami. Jednak w pewne niedzielne popołudnie, siedząc w ulubionej kawiarni, zobaczył scenę, która skierowała jego miłość do jednośladów w zupełnie nowe rewiry.

Otóż spokój małego miasteczka zakłócił motocyklista, pędzący na jednym kole jednocylindrowym crossem. Przednie koło spotkało się ponownie z asfaltem dopiero gdzieś na końcu ulicy i po wbiciu czwartego biegu. Dwadzieścia lat później, podczas urlopu na Wyspach Kanaryjskich, historia z młodości wróciła i Krzysiek od razu wziął się za szkicowanie w photoshopie. Postanowił, że zbuduje scramblera, łączącego klasyczny wygląd z nowoczesną technologią.

Dzikość serca

Idealny dawca znalazł się zaledwie pół godziny drogi od domu. Był to KTM LC4 640 Supermoto z 2005 roku, czyli pierwszy seryjny motocykl odpowiadający na potrzeby szaleńców, chcących upalać dzikie motocykle off-roadowe na asfalcie.

Mocarny singiel KTM-a, doskonałe zawieszenie, 17-calowe obręcze kół i wzmocniony hamulec przedni z tarczą o średnicy 320 mm skutecznie odwracały uwagę od niezbyt urodziwego designu kilkanaście lat temu. Dziś mało kto wybrałby taki sprzęt na bazę pod scramblera, ale jak widać, Krzysiek nie lubi iść na łatwiznę, a i historia z czasów młodości ma w tym wyborze spory udział.

Długa droga do ideału

Rozbiórka supermociaka zajęła zaledwie 30 minut, a do projektowania nowego wcielenia Krzysiek podszedł dokładnie tak, jak robi się to w przypadku aut. Najpierw proporcje, później wykończenie powierzchni, a na końcu detale. Pierwsze zmiany objęły dostosowanie klasycznego zbiornika paliwa z Hondy XL 250R. By zbiornik zmieścił się na masywnej ramie, potrzebne było delikatne wybicie tunelu oraz przeniesienie chłodnicy.

Nieestetyczna rama pomocnicza z rur kwadratowych trafiła na śmietnik, a budowniczy zastąpił ją własną konstrukcją z rurek o średnicy 1”, sprytnie implementując oryginalny airbox.

Siedzisko to również ręczna robota. Podstawą jest płyta z włókna szklanego obita gąbką i tapicerowana starą skórą. Tylny bagażnik został wycięty laserowo z aluminium według projektu Krzyśka. Stalowy tylny i aluminiowy przedni błotnik to gotowce, ale zmodyfikowane i dostosowane na potrzeby projektu.Krzysztof nie jest fanem pustych przestrzeni pod siedzeniem, dlatego zaprojektował panele boczne, zgrabnie ukrywające airbox.

Silnik, rzecz podstawowa

Ich klasyczny wygląd zupełnie nie zdradza, że zostały wydrukowane w 3D z poliamidu o grubości 3 mm. By to zrobić, budowniczy zeskanował cały motocykl specjalnym skanerem i spędził wiele godzin na ich modelowaniu. W taki sam sposób powstała przednia owiewka.

Silnik był w dobrej kondycji, a jego seryjne parametry w zupełności zadowalały właściciela, dlatego poza standardowym przeglądem nie zdecydował się na żadne modyfikacje, podnoszące moc. Zmienił natomiast układ wydechowy. Teraz składa się on z kolektora z modelu Duke 2 i pary tłumików Spark. Hałas generowany przez taki zestaw przyprawia o gęsią skórkę! W motocyklu została zamontowana osłona silnika z modelu LC4 Adventure, lusterko w stylu enduro, kierunkowskazy Motogadget. Sportowe opony ustąpiły miejsca endurowym Continentalom TKC 80.Jeśli chodzi o nowe barwy, to Krzysiek postawił na klasyczną zieleń z palety Land Rovera, białe dodatki oraz własną interpretację logotypu KTM-a.

Człowiek i maszyna

Pogodzenie pracy etatowej, czasu dla dziewczyny i pięcioletnich bliźniaczek z nocami spędzonymi nad motocyklem wymagało niemałej logistyki, dlatego cała metamorfoza trwała dwa lata, ale było warto. W budowaniu motocykli najpiękniejszy jest przecież proces! Krzysiek ma głowę pełną pomysłów, dlatego polecam śledzić jego profil „Man & the Machines” na Facebooku i Instagramie!

KTM LC4 640 Supermoto od Man & the Machines

photo: Marco Lindenbeck, Philipp Wulk

KOMENTARZE

REKLAMA

Polecane artykuły
Motocykle na Verva Street Racing zawsze rozbudzają emocje tłumów. Tym…
Wszelkie znaki na niebie i w metryczce wskazują, że nasz…