fbpx

Może trudno w to uwierzyć, ale po krótkim zastanowieniu, doszliśmy do wniosku, że po raz pierwszy w dziesięcioletniej historii „Świata Motocykli” do testów trafił nowy motocykl wyposażony w wózek boczny.

Dlatego też dobrze byłoby poświecić choć odrobinę uwagi specyfice operowania urządzeniem jakim jest motocykl z koszem. Dla wszystkich tych, którzy jeździli, bądź jeżdżą zaprzęgiem, radzę od razu przejść do następnego akapitu, gdyż dalsza część tego może wydać im się nieco nudna – jak każde dywagacje na oczywiste tematy. Czym wiec różni się technika jazdy z wózkiem od techniki jazdy „solówką”? Hmm… Właściwie, to wszystkim! Zaprzęg prowadzi się zupełnie inaczej niż motocykl i niekoniecznie tak samo jak samochód. Zjawiskiem z którym powinniśmy się oswoić, a najlepiej zaprzyjaźnić, jest bezwładność wózka. Zaznaczam, że rozważamy przypadek kosza doczepionego z prawej strony motocykla i nie wyposażonego ani w napęd, ani hamulec. Podczas ruszania/przyspieszania nasz zestaw ściąga w prawo – uwaga – w znacznie mniejszym stopniu zjawisko to odczuwalne jest przy pustym wózku. Podczas hamowań na zaprzęg działają siły powodujące jego skręcanie w lewo. Także podczas jazdy na wprost – zwłaszcza z pasażerem siedzącym w koszu, odczuwamy tendencję do skręcania zaprzęgu w prawo przy otwartych przepustnicach. Na taki stan rzeczy wpływa też opór powietrza działający na wózek (zwłaszcza przy prędkościach zbliżonych do 100 km/h). Mimo tego po odpuszczeniu gazu i wytracaniu prędkości następuje przestawienie zestawu w lewo. Przy hamowaniu odczujemy to jeszcze bardziej. Tak więc jazdę z koszem najprościej możemy podsumować mówiąc, że jest to sztuka ciągłego kontrowania w celu utrzymania kierunku na wprost. Osobną sprawą dotyczącą techniki jazdy z koszem są zakręty. Lewe możemy pokonywać bardzo szybko. Siła odśrodkowa dociąża koło wózka i zaprzęgiem możemy zawrócić nieomal w miejscu. Z prawymi jest już nieco gorzej. Nawet przy bardzo małej prędkości gwałtowny ruch kierownicą spowoduje oderwanie koła, zwłaszcza lekkich wózków od ziemi, co może prowadzić do wywrotki.


REKLAMA

Opracowaniem wózka do Junaka Millenium zajął się inż. Konrad Czwordon – twórca Müncha Mammuta. Firma Junak Motor zarzeka się, że wózek stanowi całkowicie polską konstrukcję. O Polskości ramy wózka nie mogę się wypowiadać, jednak wiele osób zauważy, że gondola jest niemal identyczna jak ta w czeskim wózku Velorex model 562, w jakie były wyposażane Jawy i mimo oznaczenia WB-03 ma niewiele (znowu) wspólnego z kształtem gondol starych Junaków. Podobieństwem konstrukcyjnym do starych wózków Junaka jest brak hamulca przy kole wózka. Zrezygnowano z niego z kilku powodów. Pozwoliło to ograniczyć koszta produkcji (choć przy cenie 6500 zł za wózek, gdzie tu mówić o oszczędzaniu?) ale też nie bez znaczenia jest fakt, że wózek do motocykla nie wyposażony w hamulec koła uważany jest wg polskiego prawa za „lekki” i nie wymaga homologacji. Jeśli chodzi o przepisy, należy wspomnieć, że wózki boczne nie podlegają również rejestracji i nie wymaga się ich dodatkowego ubezpieczenia. W praktyce oznacza to wolnośc wyboru dla właściciela Junaka – dziś z wózkiem, jutro – bez.

W przypadku Junaka Millenium w dość znacznym stopniu daje się nam we znaki bezwładność wózka. Dzieje się to dlatego, gdyż motocykla tego nie wyposażono w jakikolwiek, nawet najbardziej prymitywny amortyzator skrętu. W starszych motocyklach seryjnie montowane były bardzo proste, cierne amortyzatory w główce ramy – niewątpliwie w znacznym stopniu podnosiły one komfort jazdy, a kierowcy zaoszczędzały zakwasów w rękach po dłuższej jeździe. W nowym Junaku nie ma możliwości zastosowania takiego rozwiązania, ale możnaby pomyśleć nad zainstalowaniem prostego amortyzatora mocowanego np. do lagi. Na szczęście życie motocyklisty ułatwia duża szerokość kierownicy Millenium.

Dwa w jednym

Wózek ten doczepiono do seryjnego Junaka. Instalacja węzłów mocujących nie wymagają większych ingerencji w konstrukcję motocykla. Nie zmieniano również przedniego zawieszenia, z założenia bowiem montaż wózka jego ma być możliwy w każdym warsztacie serwisującym Junaki. Równie szybki jak montaż kosza ma być również powrót do wersji „solo”. Jednak każdy, kto będzie chciał Millenium z koszem jeździć w 3 osoby, zmuszony będzie do udania się na przegląd całym zestawem w celu zmiany „ilości miejsc” w dowodzie rejestracyjnym.

Prezentowany wózek to jeszcze prototyp. Należy więc wybaczyć mu pewne niedociągnięcia. Pierwszą i najistotniejszą rzeczą do poprawy jest usztywnienie oraz przekonstruowanie systemu mocowania amortyzatora. Obecny jest nieco za miękki, a zakres jego skoku za duży. Przy pokonywaniu lewych zakrętów opona dociążonego koła wózka ociera o błotnik. Kolejnym mankamentem gondoli jest oparcie fotela, które nie jest w żaden sposób unieruchomianie. Podczas jazdy bez pasażera opada, a wówczas lżejsze rzeczy (np. odzież, dokumenty), które umieściliśmy w schowku za nim wywiewa na drogę. Szkoda, bo gdyby zamontować tam nawet najprostszą zapadkę dodatkowo zamykaną kluczykiem, użytkownicy zyskaliby całkiem spory, bezpieczny bagażnik. Samo oparcie jest dość wysokie i posiada wbudowany pałąk antykapotażowy. Podobny zainstalowano tuż przed szybą. Nie jest to rozwiązanie zbyt przemyślane. Biegnie on bowiem mniej więcej na wysokości twarzy pasażera i służy jednocześnie za uchwyt. Kiedy położymy na nim ręce, zasłaniamy widok na drogę, a podczas kolizji możemy uderzyć w niego kaskiem.

Wyposażenie dodatkowe

Degustibus… . Testowany przeze mnie Junak został wyposażony chyba we wszystkie „cacki”, jakie dało się wymyślić do motocykla. Osobiście nie podobają mi się ani bezsensownie wybebeszone tłumiki, ani gmole, ani chromowane wiatrochrony na nogi. To moja opinia i nie trzeba się z nią zgadzać. Jednak zaklejenie zegarów ozdobnymi nakładkami to już szczyt bezmyślności! Nie dość, że trzeba zastanawiać się, z jaką prędkością właśnie jedziemy, to jeszcze przy odpowiednim ustawieniu motocykla względem słońca narażeni jesteśmy na niezbyt w tym przypadku zabawną grę w „zajączki”. Odbite w chromowanych blachach przyklejonych na liczniki słońce, może skutecznie oślepić kierowcę. O przedniej szybie wolę się już nie wypowiadać. Mogę tylko przypuszczać, że po jej zdjęciu motocykl mógłby jeździć o te 10 km/h szybciej – co by się mu przydało, bo podczas czołowego wiatru możemy zapomnieć o wyprzedzaniu szybszych ciężarówek.

Receptą na uzyskiwanie większej prędkości może okazać się zastosowanie innego przełożenia zdawczego. Wtedy Junak nie zwalniałby na ostatnim biegu – jak ma to miejsce teraz podczas jazdy pod wiatr. Po zmniejszeniu przedniej, lub zwiększeniu tylnej zębatki Junak mógłby jeździć szybciej z koszem, niż na – pozornie – szybszym przełożeniu. Trzeba pamiętać, ze szefostwo firmy Junak zarzeka się, że jest to pojazd rekreacyjny, a nie sportowy sidecar. W zupełności zgadzam się z tą opinią. Jednak możliwość podróżowania z prędkością – powiedzmy 110 km/h sprawiłaby, że pojazd nie byłby już zawalidrogą dla coraz szybciej – niestety – jeżdżących po naszych drogach TIR-ów, a przez to bezpieczniejszy.

Kierowca ma do dyspozycji bogaty zestaw przyrządów. Obok prędkościomierza i paliwomierza znajduje się obrotomierz wyskalowany do (sic!) 14 000 obr/min. Trzeba przyznać, że sprawdzony przez nas na hamowni motocykl wykazał sporą, jak na dwieście pięćdziesiątkę moc. 28 KM przy 9 200 obr/min to bardzo dobry wynik. Millenium lubi wysokie obroty. Nie pasuje to do wizerunku rasowego choppera, w którym przede wszystkim liczy się duży moment obrotowy. Tutaj jest go jak na lekarstwo. Motocyklem możemy jeździć wykorzystując dolny zakres obrotów, ale aby sprawnie wyprzedzić wskazówka obrotomierza musi ewakuować się do wartości zbliżonych do 8000 obr./min. Aby uzyskać dobrą dynamikę, musimy utrzymywać obroty silnika między 8 a 10 tysięcy. Wtedy nie straszne nam będą nawet pseudosportowe auta prowokujące nas pod światłami. Zapłon odcinany jest przy 13 tysiącach – tak wysoko nie kręcą się nawet sportowe Ducati! Trzeba przyznać – to świetny silnik, tylko powinien siedzieć w zupełnie innym podwoziu!

Rzeczą, którą naprawdę zaskoczył mnie Junak jest jego umiarkowany apetyt na paliwo. Podczas całego testu nawet przez chwilę nie pomyślałem o ekonomicznej jeździe i przepustnice obydwu gaźników prawie cały czas był w pełni otwarte. Mimo to, spalanie Millenium z koszem przy jeździe mieszanej (miasto/trasa) oscylowało w granicach 5,5 l/100km. Najwyższe spalanie osiągną podczas jazdy pod wiatr z maksymalną prędkością (100km/h) na czwartym biegu (po wrzuceniu „piątki zwalniał do 90km/h) na stukilometrowym odcinku. Odnotowany wynik przy tak niesprzyjających warunkach, to 6,25 l/100km budzi moje uznanie.

Do skrzyni biegów można mieć pewne zastrzeżenia. Przy niechlujnej zmianie biegi potrafią wypadać. Najgorzej jest z trójką. Nie dość, że czasem wyskakuje na luz, to jeszcze potrafi sama zredukować się do „dwójki”.

Komfort

Motocykl jest dość wygodny i nawet dłuższe wypady nie będą męczące (o ile pozostaniemy przy oryginalnych wydechach). W testowym motocyklu ustawienie kosza było bardzo dobre – przy ok. 60 km/h można było puścić zupełnie kierownicę. Na biegu jałowym przy tej prędkości nie powodowało to ściągania w żadną ze stron, bez względu na to, czy w koszy siedział pasażer czy nie. Pasażerowie również nie mogą narzekać na niewygodę, choć w wózku przydałoby się zamontować podpórkę pod stopy.

Hamowanie

Przedni hamulec tarczowy przyzwoicie radzi sobie z masą zestawu i właściwie moglibyśmy zapomnieć o tylnym. Tak jak w przypadku jazdy motocyklem solo, lepiej jest używać przedniego hamulca – w znacznie mniejszym stopniu odczuwamy wówczas bezwładność wózka – podczas hamowania na prostej. Dość kłopotliwe jest dohamowywanie w zakrętach – wówczas trzeba przypomnieć sobie o tylnym hamulcu – bez większej różnicy, czy jedziemy w prawym, czy lewym łuku.

Wymienione przeze mnie przypadłości można odczytać jako istotne wady. W większości jednak nie są to wady konkretnie prezentowanego modelu, ale każdego niemal motocykla z koszem. Każdy, kto zakosztował kiedyś jazdy zestawem doskonale wie, że taka jest już uroda jazdy sidecarem.

Opinia pasażera:

Miałem okazję być pasażerem wózka nowego Junaka na dystansie prawie dwustu kilometrów. Już przy wsiadaniu napotkałem pewne utrudnienia, mianowicie dosyć szeroki błotnik oraz wysoka burta wózka nie ułatwia zajmowania miejsca osobom o wzroście powyżej 175 cm. Na samym błotniku nie ma żadnego elementu, który chroniłby go przed porysowaniem butem wsiadającego osobnika. Samo siedzisko jest całkiem wygodne, a szyba wystarczająco wysoka. Jednak dzięki pustym wydechom, odległym od głowy o mniej niż pół metra, byłem ogłuszony już po pierwszych kilometrach tej przejażdżki. Na pierwszym zakręcie myślałem, że zaraz się coś urwie, ale to tylko koło wózka szorowało o błotnik. W wyniku braku jakiejkolwiek podpórki pod stopy, nogi podskakiwały mi na nierównościach. Także jednostka napędowa generowała drgania, które były odczuwalne w wózku. Powodowało to mrowienie nóg.

Mimo tych pewnych niedogodności podróż była całkiem przyjemna, a sam motorek wzbudzał ogólną sympatię wśród innych uczestników ruchu.

DANE TECHNICZNE: .
Silnik: czterosuwowy, chłodzony powietrzem i olejem
Układ: dwucylindrowy, widlasty V 75
Rozrząd: DOHC, cztery zawory na cylinder
Pojemność skokowa: 250 ccm
Średnica cylindra x skok tłoka: 57 x 48 mm
Stopień sprężania: 10,3
Moc maksymalna: 28 KM (20,5 kW) przy 9200 obr/min
Moment obrotowy: 22,5 Nm przy 7707 obr/min
Zasilanie: dwa gaźniki 26 mm
Smarowanie: z mokrą miska olejową
Rozruch: elektryczny
Podwozie .
Rama: Zamknięta, podwójna, spawana z rur stalowych
Zawieszenie przednie: teleskopowe, skok 120 mm
Zawieszenie tylne: Wahacz stalowy, dwa elementy resorująco-tłumiące, skok 80 mm
Hamulec przedni: pojedynczy, tarczowy
Hamulec tylny: bęben
Opony przód/tył/wózek: 110/90-16 / 150/80-15 / 110/90/16
Wymiary i masy .
Wysokość siedzenia: 695 mm
Rozstaw osi: 1490 mm
Liczba miejsc: 3
Masa zestawu: ??? kg
Zbiornik paliwa: 14l
Prędkość maksymalna: 100 km/h
Zużycie paliwa podczas testu: 5,5 – 6,25 l/100km
Cena motocykla: 17500 zł
Cena wózka: 6500 zł

Dziękujemy firmie Mitsui Motor Polska ul. Połczyńska 120c, za udostępnienie hamowni

KOMENTARZE


REKLAMA