fbpx
A password will be e-mailed to you.

To nie jest szczęśliwy początek roku dla nowego zawodnika Hondy Repsol. Jorge Lorenzo w trakcie treningu na motocyklu zaliczył dosyć poważny upadek w wyniku, którego doznał kontuzji nadgarstka. Teraz czeka operacja. Pewnym jest fakt, że Hiszpan nie odzyska pełnej sprawności przed testami na torze Sepang!

Do wypadku doszło podczas sobotniego treningu we Włoszech. Lorenzo po upadku niezwłocznie udał się do miejscowego szpitala, gdzie udzielono mu pierwszej pomocy, a następnie udał się do Barcelony, gdzie dzisiaj zostanie poddany operacji. Do testów na torze Sepang pozostały niespełna trzy tygodnie.

„Nadgarstek motocyklisty”

Jeżeli wszystko pójdzie dobrze, zawodnik będzie w stanie prowadzić motocykl, chociaż nie obędzie się bez specjalnych środków ostrożności i ogromnego bólu.

 

Kość łódeczkowata, którą uszkodził zawodnik Hondy, potrafi być utrapieniem profesjonalnych zawodników. To właśnie ona najczęściej obrywa w kontakcie z podłożem a jej leczenie – chociaż nieskomplikowane – potrafi się ciągnąć tygodniami. Jednym z pechowców, którzy zmuszeni byli startować z uszkodzoną kością łódeczkowatą był tegoroczny zwycięzca Rajdu Dakar, Toby Price.

Kontuzje zawodników Hondy

Zawodnik walczył z ogromnym bólem w trakcie całego rajdu. Dodatkowo często zmuszony był do prowadzenia motocykla jedną ręką. Nie przeszkodziło mu to jednak we wjechaniu na najwyższy stopnień podium Rajdu Dakar. Czy Jorge Lorenzo wykaże się równie dużą zaciętością? Jego historia upewnia nas w tym, że zrobi wszystko co w jego mocy, aby pojechać jak najszybciej!

View this post on Instagram

It’s never too late to train ?

Advertisement

A post shared by Jorge Lorenzo (@jorgelorenzo99) on

Wszystko jednak wygląda dużo gorzej jeżeli zestawimy zdrowie wszystkich kierowców Hondy. Marc Marquez  nadal dochodzi do siebie po operacji ramienia, a Cal Crutchlow ma problemy z kostką. Kontuzja ta ciągnie się już od GP Australli.

Czy uda się zawodnikom Repsol Honda oraz LCR dojść do zdrowia zanim rozpocznie się sezon? Wierzymy, że tak. Zarówno Marquez, Lorenzo jak i Crutchlow nie raz pokazali, że są „robotami”, którzy niezwykle szybko się regenerują, a nawet jeżeli nie są w pełnej dyspozycji, to są w stanie walczyć o najwyższe miejsca w stawce.

 

 

KOMENTARZE